Próba sił w partii władzy. Zarząd KO w Opolu podjął uchwałę budzącą emocje

13 godzin temu

Przemysław Pospieszyński był liderem klubu KO w radzie miasta w Opolu od wyborów samorządowych w 2018 roku. Funkcję stracił na początku grudnia, a decyzja radnych nie była jednogłośna. W tamtym czasie klub liczył 10 radnych (od połowy grudnia 2025 r. jest ich 11, ponieważ Piotr Mielec opuścił klub prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego i zasilił szeregi Koalicji Obywatelskiej), w tym jednego przedstawiciela Śląskich Samorządowców.

Za odwołaniem Pospieszyńskiego głosowało pięcioro radnych, czterech było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Nowym przewodniczącym klubu został Tobiasz Gajda.

Zmiana była sporym zaskoczeniem, zwłaszcza iż nastąpiła tuż przed jedną z najważniejszych sesji w roku – sesją budżetową. Do naszej redakcji zgłosili się działacze KO niezadowoleni z takiego obrotu sprawy.

– To było zwyczajnie nieeleganckie – mówi nam doświadczony działacz KO, prosząc o anonimowość.

Obecnie liderem KO w Opolu i powiecie opolskim jest Zbigniew Kubalańca, wicemarszałek województwa. W kuluarach od dłuższego czasu słychać, iż Pospieszyński zamierza mu rzucić rękawicę i powalczyć o przywództwo.

Emocje wokół uchwały zarządu KO w Opolu

W piątek 19 grudnia opolscy działacze KO spotkali się na wigilii partyjnej. Przyszło około stu osób. Wcześniej odbyło się posiedzenie zarządu powiatowego.

– I to posiedzenie się przeciągnęło. Powodem była uchwała, która wywołała spory ferment – słyszymy.

W dokumencie, odwołującym się do przebiegu odwołania Pospieszyńskiego, wskazano, iż w przyszłości podobne zmiany personalne powinny być konsultowane z zarządem partii. W grudniowej sytuacji takiej konsultacji zabrakło.

– Gdy ta wiadomość poszła w świat, rozdzwoniły się telefony – mówi polityk KO spod Opola. – A wiele osób nie wiedziało nawet, o co chodzi i jakie były powody odwołania Przemka.

Ustaliliśmy, iż projekt uchwały zgłosił Janusz Maksym.

– Potwierdzam, ale zaznaczam, iż byłem jedynie głosem szerszej grupy – mówi.

Uchwała zarządu nie spodobała się części działaczy obecnych na posiedzeniu zarządu. Padły zarzuty o ograniczanie swobody działania radnych.

– Nic z tych rzeczy! – odpowiada Janusz Maksym. – Nie chodzi o ubezwłasnowolnienie radnych, tylko o to, by podobne ruchy personalne wcześniej omawiać w gronie kierowniczym. Decyzje radnych to ich sprawa i odpowiedzialność. Ale to, co wydarzyło się na początku grudnia, zaszkodziło nam wizerunkowo.

Ostatecznie zarząd KO w Opolu przyjął uchwałę siedmioma głosami „za”, przy dwóch „przeciw”. Zbigniew Kubalańca wstrzymał się od głosu.

Zamiana miejsc w klubie KO w Opolu

Część działaczy KO uważa, iż uchwała jest równoznaczna z potępieniem odwołania Pospieszyńskiego. Tobiasz Gajda, obecny przewodniczący klubu, ocenia to inaczej. Jego zdaniem dokument „jedynie sygnalizuje, by w przyszłości konsultować zmiany w Prezydium Klubu, Prezydium Rady oraz składach komisji z Zarządem KO w Opolu”.

„Podczas spotkania jasno zostało zasygnalizowane, iż w tej chwili to ja jestem przewodniczącym klubu i uchwała niczego w tym zakresie nie zmienia – bo zgodnie z regulaminem klub sam o sobie stanowi” – napisał.

Dodatkowe emocje wzbudziła decyzja o zmianie miejsc siedzących podczas sesji. Pospieszyński, który dotąd siedział obok stołu prezydium rady miasta, został przesunięty.

– Kuriozalny i niepotrzebny ruch – słyszymy.

Gajda podkreśla, iż była to czynność techniczna. „Nie musiała być głosowana, ale grzecznościowo zapytałem klub 16 grudnia, czy zaproponowany porządek miejsc jest odpowiedni. Wszyscy obecni radni byli za”.

Zbigniew Kubalańca: Niech się radny określi

Zapytaliśmy lidera KO w Opolu o sugestie, iż ostatnie zmiany odbyły się z jego inspiracji. Kubalańca zaprzecza.

– To wewnętrzna kwestia partii i klubu – mówi. – Zarzuty wobec Pospieszyńskiego zostały wyartykułowane przez radnych na zarządzie powiatu. To, iż stracił funkcję, oznacza, iż zabrakło odpowiedniego dialogu wewnątrz klubu.

Kubalańca oczekuje też, iż Pospieszyński jednoznacznie zadeklaruje start w wyborach na lidera KO w Opolu.

Jestem gotów się zmierzyć, ale deklaracji z jego strony przez cały czas nie ma – mówi wicemarszałek. – Można skarżyć się na wszystkich wokół i nie widzieć winy w sobie. Ale przypominam, iż gdy ja byłem radnym Opola i liderem klubu Platformy, do takiej sytuacji nie doszło. Mnie nikt z funkcji nie odwołał.

Przemysław Pospieszyński: Decyzja podjęta

Były przewodniczący klubu zapewnia, iż decyzja o starcie już zapadła.

– Na zgłoszenie jest czas do drugiej połowy lutego. w tej chwili prowadzę wewnętrzne rozmowy – mówi.

Pytany o powody odwołania, potwierdza wcześniejsze informacje: zarzucano mu złą komunikację z klubem oraz brak dyskusji i spotkań.

– Sprawdziłem: od czerwca mieliśmy 10 spotkań klubowych, do tego dochodzi grupa na komunikatorze. To pokazuje wartość tych zarzutów – argumentuje. – Dziwnym trafem, wszystko zaczęło się krótko po tym, jak w rozmowie w cztery oczy powiedziałem Zbigniewowi Kubalańcy, iż zamierzam kandydować. Funkcji pozbawiła mnie piątka radnych trzymających z nim. Możemy udawać zaskoczonych, tylko po co?

Liczenie szabel i zaległości działaczy KO w Opolu

Wybory władz KO mają odbyć się na początku marca. Najpierw głosować będą koła – w Opolu i powiecie opolskim działają cztery, liczące łącznie około stu osób. Piąte ma powstać z byłych członków Nowoczesnej. Następnie odbędą się wybory władz powiatowych, regionalnych i krajowych.

Głosować będą mogli ci, którzy są w partii odpowiednio długo i mają opłacone składki. A z tym wiele osób ma kłopot, u niektórych zaległości sięgają choćby kilkuset złotych. Dlatego przy okazji „liczenia szabel” trwa też sprawdzanie, kto i ile musi uregulować, by móc uczestniczyć w wyborach.

Wiele wskazuje na to, iż w Opolu dojdzie do starcia Pospieszyński – Kubalańca. Nie wiadomo natomiast, czy Robert Węgrzyn, sekretarz KO w regionie i członek zarządu województwa, będzie miał konkurenta w wyborach na lidera partii na Opolszczyźnie. Od miesięcy mówi się, iż może nim być poseł Tomasz Kostuś, ale parlamentarzysta nie złożył jeszcze jednoznacznej deklaracji.

– Na spotkaniu wigilijnym padły życzenia, byśmy się nie pozabijali – mówi wieloletni działacz KO. – Obawiam się, iż im bliżej wyborów, tym atmosfera będzie gorsza. Liczę, iż ludzie dadzą sobie na wstrzymanie. Tarcia i spięcia, jakie mamy w Opolu, szkodzą nam wszystkim.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału