"Prezydent na to nie pozwoli". Głos z pałacu po aferze z lekarzem

1 godzina temu

- Można powiedzieć, iż gdyby wybory prezydenckie (...) wygrał kandydat KO Rafał Trzaskowski, to adekwatnie taki szpital, a adekwatnie patologię Szpitala Południowego mielibyśmy w całej Polsce - powiedział w Sejmie Zbigniew Bogucki. Szef Kancelarii Prezydenta powiedział, iż na taką sytuację "Polacy nie pozwolili i prezydent na to również nie pozwoli".

PAP/Paweł Supernak
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki apeluje do premiera Donalda Tuska w Sejmie

Zbigniew Bogucki w swoim piątkowym przemówieniu w Sejmie odniósł się do kontrowersji, jakie krążą wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Zgodnie z doniesieniami portalu Zero.pl, lekarz Dawid Kacprzyk, który był koordynatorem SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radnym KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł.

Dodatkowo - jak informuje ten sam portal - na oddziale prowadzonym przez Kacprzyka politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki.

ZOBACZ: "Nie wiemy, czy tak było". Poseł KO o aferze w warszawskim szpitalu

- Można powiedzieć, iż gdyby wybory prezydenckie, co się nie stało dzięki mądrości i przezorności Polaków, wygrał kandydat KO Rafał Trzaskowski, to adekwatnie taki szpital, a adekwatnie patologię Szpitala Południowego, mielibyśmy w całej Polsce. Cała Polska byłaby takim Szpitalem Południowym - przekonywał w Sejmie szef Kancelarii Prezydenta.

Argumentując swoje stanowisko, Bogucki przekonywał, iż w razie ewentualnej wygranej kandydata KO w szpitalach powstałyby "saloniki VIP-owskie funkcjonariuszy partyjnych", natomiast cała reszta pacjentów skazana byłaby na "czekanie w kolejkach, porody na SOR-ach i pogardę".

"Nie ma pan odwagi, panie premierze". Bogucki z apelem do Tuska

Bogucki wyraził także przekonanie, iż afera w Szpitalu Południowym ma zabarwienie partyjne i jest ściśle związana ze środowiskiem KO. - Nie ma pan odwagi, panie premierze Tusk, stanąć tutaj i powiedzieć: przepraszam, to jest nasza wina, to jest nasz znaczek (partyjny), to jest nasza patologia. A powinien pan to zrobić - powiedział Bogucki.

Szef Kancelarii Prezydenta, zwracając się bezpośrednio do Tuska, powiedział także, iż powinien przy mównicy sejmowej "przeprosić Polaków, tych pacjentów, którzy nie mogą dostać się do lekarza, bo czekają w kolejkach". Zdaniem Boguckiego premier powinien postawić na takie zachowanie "zamiast uciekać, chować jak struś głowę w piasek, zabierać ze sobą minister zdrowia, zabierać ze sobą ministra Marcina Kierwińskiego, żeby broń Boże nie dyskutować" na temat sytuacji w Szpitalu Południowym.

ZOBACZ: "Będę bezwzględny i zdeterminowany". Premier reaguje na aferę w warszawskim szpitalu

W trakcie swojego przemówienia Bogucki zwrócił się ponadto do ministra obrony narodowej, Władysława Kosiniaka-Kamysza. - Zwrócę się już do ministra obrony narodowej, wicepremiera, pana Władysława Kosiniaka-Kamysza. Pan był łaskaw powiedzieć do prezydenta i do opozycji, iż siedzą w oślej ławce - przypomniał.

- Patrząc dzisiaj na pana, (...) kiedy pan jest osamotniony, można powiedzieć, został pan wystawiony na spalonym, oni rozgrywają - Donald Tusk i jego przyboczni - rozgrywają tę grę, a pan został na spalonym. Dzisiaj ta ława rządowa jest taką ławą, o której pan mówił - podsumował.

Jeszcze na samym początku swojego przemówienia Bogucki zwrócił uwagę na to, iż Rada Ministrów na piątkowym posiedzeniu była "bardzo mocno zdekompletowana". - Nie ma ani premiera Tuska, ani ministra Kierwińskiego, nie ma też pani minister zdrowia - mówił. - Myślę, iż wiemy, dlaczego tych państwa dzisiaj, podczas tej debaty, nie ma - skomentował.

Wówczas Bogucki odniósł się do wysokości wynagrodzenia Dawida Kacprzyka, który zarobił 1,6 mln zł w - jak ocenił szef Kancelarii Prezydenta - "patologicznych warunkach". Powiedział też, iż młody lekarz do sprawy "właściwie się przyznaje", ale "nie chce się do tego przyznać Donald Tusk".

Bogucki zacytował słowa premiera, który miał stwierdzić, iż te "wynaturzenia", do których doszło w Szpitalu Południowym, "nie mają koloru jednej partii" i "tylko politycznego znaczka". - Czy tak jest rzeczywiście? - zapytał Bogucki, przypominając, iż Kacprzyk był radnym Koalicji Obywatelskiej oraz "wychowankiem" Marcina Kierwińskiego. - To jest konkretne ugrupowanie, konkretna partia polityczna i konkretny znaczek - ocenił Bogucki.

WIDEO: Gawkowski skrytykował weto prezydenta. "Kryje bandziorów"
Idź do oryginalnego materiału