Dane GIOŚ pokazują stan sprzed strefy, a pełny efekt jej działania zobaczymy dopiero w czwartym roku – mówi SmogLabowi Miłosz Jakubowski, radca prawny z Fundacji Frank Bold. Ostrzega, iż likwidacja lub radykalne okrojenie SCT byłyby niezgodne z prawem, a mieszkańcy mogliby zaskarżyć taką uchwałę do sądu i domagać się od miasta zadośćuczynienia.
Z dodatkowej oceny jakości powietrza GIOŚ, do której dotarła Fundacja Frank Bold, wynika, iż nowa unijna norma dwutlenku azotu jest w Krakowie przekroczona na 62 proc. powierzchni miasta, gdzie mieszka 684 tys. osób. Obszar przekroczeń wykracza poza granice strefy czystego transportu.
- Czytaj także: SCT w Krakowie. Nowe dane GIOŚ: 684 tys. mieszkańców oddycha spalinami ponad normę
Skoro strefa działa, a przekroczenia są tak duże, przeciwnicy SCT mogą pytać, po co ona w ogóle jest. Zapytaliśmy o to radcę prawnego.
„Pełen efekt zobaczymy w czwartym roku”
– Dane z raportu GIOŚ pochodzą z 2025 r., a więc sprzed uruchomienia SCT. Sama SCT działa dopiero od dziewięciu miesięcy, na dodatek mamy wciąż okres przejściowy, w którym adekwatnie każdy samochód może wjechać do strefy, pod warunkiem uiszczenia opłaty, która w tym roku pozostało bardzo niska. Pełen efekt działania strefy zobaczymy dopiero w czwartym roku jej obowiązywania – tłumaczy Jakubowski.
Zwraca też uwagę na wyjątek dla mieszkańców. – Nie zapominajmy o tym, iż krakowska SCT nie obejmuje starszych pojazdów należących do mieszkańców miasta. To rozwiązanie niestety wpływa negatywnie na jej skuteczność – dodaje.
Likwidacja albo „wydmuszka”? „Rażąco sprzeczne z prawem”
Część kandydatów na prezydenta Krakowa zapowiada likwidację strefy lub jej ograniczenie do niewielkiego obszaru, na wzór Katowic. Zdaniem Jakubowskiego oba scenariusze można podważyć przed sądem.
– Likwidacja strefy lub jej radykalne zmniejszenie, np. do obszaru Plant, byłoby rażąco sprzeczne z prawem. W mojej opinii zakwestionować można również legalność zmniejszenia strefy do granic wytyczonych drugą obwodnicą, ponieważ stałoby to w sprzeczności z celem, jaki ma realizować SCT, czyli ochroną zdrowia. Dane GIOŚ są jednoznaczne: stężenia toksycznego dwutlenku azotu są wysokie nie tylko w centrum, ale na ponad 60 proc. obszaru miasta – mówi prawnik pytany przez SmogLab.
Jak podkreśla, punktem odniesienia nie powinny być obecne normy, ale te z nowej dyrektywy o jakości powietrza. – w tej chwili obowiązujące normy są mocno przestarzałe. Te, które wprowadza nowa dyrektywa, staną się bezwzględnie wiążące już za niespełna trzy i pół roku – zaznacza.
Skarga do sądu i pozwy o zadośćuczynienie
Co mogą zrobić mieszkańcy, jeżeli nowe władze miasta zdecydują się osłabić strefę?
– o ile faktycznie zostanie przyjęta uchwała osłabiająca funkcjonowanie SCT w istotnym stopniu, mieszkańcy zatroskani o swoje zdrowie będą mogli próbować zaskarżyć ją do sądu administracyjnego. Ale to nie wszystko. Niewykluczone, iż do sądów trafią pozwy przeciwko miastu o zadośćuczynienie. Taką możliwość przewiduje wprost nowa unijna dyrektywa o jakości powietrza, ale przecież choćby bez niej polskie sądy wielokrotnie już uwzględniały powództwa przeciwko władzom publicznym za skutki życia w smogu – mówi Jakubowski.
Wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września.
- Czytaj także: Londyn przebadał 3,4 tys. dzieci po wejściu strefy. Zaskakujące dane
–
Zdjęcie tytułowe: TVP3 Kraków

59 minut temu













