Prawie 40-tysięczna "armia pierwszego kontaktu", o której zapomnieli decydenci w Warszawie

3 tygodni temu

Bezcenny kapitał, a jednak...

Fundacja Batorego, działająca na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, zwraca uwagę na lukę w prawie określającym zasady organizowania obrony cywilnej i działania w czasie kryzysu. Raport przygotowany przez Dawida Sześciłę wskazuje, iż choć sołectwa odgrywają bardzo dużą rolę w organizowaniu pomocy w sytuacjach kryzysowych, ustawy pomijają ich znaczenie.

- Wydany przez Fundację im. Stefana Batorego raport "Kiedy pękają tamy", podsumowujący doświadczenia powodzi z jesieni 2024 roku, pokazuje, jak ważną, a jednocześnie niedostatecznie zauważoną rolę w reagowaniu na kryzysy odgrywają sołtysi i sołtyski. Tworzą oni pierwszą linię kontaktu między mieszkańcami a władzami lokalnymi i instytucjami rządowymi odpowiedzialnymi za pomoc w sytuacjach zagrożenia - czytamy w raporcie, zatytułowanym "Czy ktoś zapomniał o sołtyskach i sołtysach? Możliwości i trudności przy włączaniu jednostek pomocniczych w system ochrony ludności."

https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/powazna-awaria-w-poznanskim-szpitalu-sor-pracuje-w-trybie-ograniczonym-wstrzymano-przyjecia/QZl2BuVhLk5CtDmf5mL5

Jak zauważa autor dokumentu, w sytuacjach kryzysowych to właśnie sołectwa reagują często najszybciej i najbardziej adekwatnie do skali zniszczeń. Podczas powodzi z 2024 roku wiele z nich zamieniło się w małe sztaby kryzysowe organizujące ewakuację i dystrybuujące wodę pitną, czy jedzenie.

- Sołtyski i sołtysi nie zastąpią sprawnie działających służb ratunkowych. Nie przejmą też na siebie zadania zarządzania i koordynacji w reagowaniu na kryzys. Są jednak bezcennym kapitałem w sytuacjach zagrożenia i niezbędnym elementem całej architektury społecznej odporności. Tworzą ponad 40-tysięczną „armię pierwszego kontaktu” w razie zagrożeń różnego typu. Dzięki temu, iż znają doskonale swoją małą społeczność, jej zasoby i możliwości, mogą znacząco ułatwić organizowanie akcji ratowniczych, mobilizowanie lokalnych zasobów czy dotarcie do mieszkańców najbardziej potrzebujących pomocy - czytamy dalej w raporcie.

Pominięci w najnowszych regulacjach prawnych

Tymczasem sołtysi i sołtyski formalnie nie są częścią systemu zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej. Nie zmieniły tego także najnowsze przepisy prawne, z grudnia 2024 roku. Oznacza to, iż włodarze wsi nie są członkami sztabów kryzysowych, nie uczestniczą w obiegu informacji dotyczących zagrożeń, nie zostali też odpowiednio przeszkoleni. W efekcie w razie potrzeby działają obok systemu, a nie w jego ramach.

https://zwielkopolski24.pl/rolnictwo/minister-zapowiada-koniec-karania-rolnikow-za-nocne-zniwa-zapachy-i-halas-jakie-beda-filary-pokoju-na-wsi/CDp47DtAhaA5y4RUVUDQ

- Ustawa zauważa jednostki pomocnicze gmin tylko w kontekście szkoleń oraz ćwiczeń z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej. Nakłada na wójtów (burmistrzów, prezydentów miast) zadanie w postaci realizacji tych działań informacyjno-edukacyjnych również na rzecz przewodniczących organów wykonawczych jednostek pomocniczych, czyli sołtysów. Na tym jednak koniec - informuje raport Dawida Sześciły.

Ustawa nie uwzględnia sołtysów na liście podmiotów ochrony ludności, mimo iż znajdują się tam choćby organizacje pozarządowe, z którymi zawarto porozumienia w sprawie wykonywania zadań obrony cywilnej. Szefowie samorządów nie mają także podstawy prawnej do uznania sołectw za podmioty ochrony ludności, poprzez wydanie decyzji administracyjnych. Nie ma też podstaw do włączenia sołtysów i sołtysek do centralnej ewidencji zasobów ochrony ludności, która ma służyć ułatwieniu komunikacji między instytucjami zaangażowanymi w pomoc.

Pozostaje liczyć na dobrą wolę i chęć działania

Co można zrobić? Można na przykład powołać sołtysów do gminnych zespołów zarządzania kryzysowego, a także zmienić statuty sołectw, poszerzając zakres ich zadań. Jak wskazuje autor raportu, nie ma przeszkód, aby sołectwo odpowiadało za zarządzanie infrastrukturą i utrzymywanie jej na potrzeby zadań z zakresu ochrony ludności. Na działania związane z zarządzaniem kryzysowym można także przeznaczyć część funduszu sołeckiego. Dzięki temu możliwa będzie organizacja szkoleń, wyposażenie miejsca schronienia oraz zakup zapasów i sprzętu.

- Sołtysi co do zasady nie podlegają kierownictwu wójta jako organu ochrony ludności. Wójtowie nie mogą kierować działaniami sołtysów ani egzekwować od nich np. udziału w szkoleniach oraz ćwiczeniach z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej czy też uczestnictwa w pracach gminnego zespołu zarządzania kryzysowego. Uprawnienie do wydawania sołtysom wiążących poleceń pojawia się dopiero w czasie stanu klęski żywiołowej. Bez zmiany przepisów można zatem jedynie liczyć na to, iż sołtysi choćby bez twardego obowiązku ustawowego będą aktywnie współdziałali z urzędem gminy i innymi instytucjami publicznymi - czytamy w dokumencie opublikowanym przez Fundację Batorego.

Idź do oryginalnego materiału