Prawdziwy kompleks Donalda Tuska

1 tydzień temu

Oranie, miażdżenie, gruzowanie i jeszcze parę innych rzeczowników odczasownikowych, to rytualne hasła bojowe, które pojawiają się po bitwach stoczonych przez polityków. Dwóch rzeczy można być pewnym, po pierwsze, iż politycy przeciwnych opcji będą się wzajemnie atakować i po drugie, iż po każdym starciu pojawi się: oranie, miażdżenie i gruzowanie, chóralnie wykrzyczane przez politycznych kibiców. Prawidłowość ta ma też swoją naturalną hierarchię i częstotliwość, im bardziej znany polityk tym częściej uczestniczy w rytualnych bojach i recenzjach.

Donald Tusk, obok Jarosława Kaczyńskiego i ostatnio Karola Nawrockiego, to stały gracz w tej zabawie, a ponieważ oprócz licznego grona kibiców jego potyczki są wspierane przez media i elity, to przeważnie występuje w roli zwycięzcy. Od pewnego czasu stan gry jednak znacząco się zmienił i to za sprawą debiutanta, którym jest Zbigniew Bogucki. Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zbudował swoją rozpoznawalność podczas kampanii prezydenckiej i często bywa tak, iż brawurowe wejście koczy się szybkim zejściem, ale nie w tym przypadku. Zbigniew Bogucki nie tylko utrzymał formę, ale wszedł na wyższy poziom i cały czas się pnie. Jego publiczne wystąpienia niemal zawsze są na topie medialnym i internetowym, co się przekłada na kształtowanie opinii publicznej.

Wszystkie te cechy i jednocześnie niebezpieczeństwa zauważył Donald Tusk, co więcej doświadczył na własnej skórze. Sejmowe batalie Boguckiego z Tuskiem w krótkim czasie stały się klasyką debaty publicznej i kto tu kogo zgruzował dobitnie pokazują rozpaczliwe reakcje. Pierwszą reakcją Donalda Tuska była próba ripostowania, co przynosiło marny skutek, dlatego riposta została zastąpiona strategicznym przemilczeniem. Nie dało się jednak długo milczeć, gdy dookoła słychać było głosy o tym, iż Zbigniew Bogucki ogrywa Donalda Tuska jak chce i wtedy gra została zakończona faulem. Większość sejmowa przyjęła poprawkę, która w sposób radykalny ograniczyła możliwość swobodnego zabieranie głosu przez przedstawicieli KPRP i nikt nie miał wątpliwości, iż to była zmiana dedykowana Zbigniewowi Boguckiemu.

Na kilka się to wszystko zdało, bo już przy najbliższej okazji, a ta się nadarzył podczas dzisiejszego posiedzenia Sejmu, „prześladowca” Donalda Tuska przeprowadził kolejną szarżę, którą ofiara odczuła w sposób fizyczny. Mowa ciała i późniejsze załamanie głosu, gdy Tusk desperacko usiłował przekierować całą uwagą na prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, tylko pogłębiły efekt „gruzowania”, jakiego dokonał Zbigniew Bogucki. Ostatnią deską ratunku miał być portal X, gdzie Donald Tuska często publikuje prowokujące treści, by przykryć niewygodne treści:

Prezes Kaczyński i przewodniczący Błaszczak przestraszyli się prawdy o kryptoaferze PiS i nie zagłosowali za wetem prezydenta! Zostawili cały swój klub na spalonym.

— Donald Tusk (@donaldtusk) April 17, 2026

Czy i tym razem się udało? Pobieżna lektura komentarzy pod wpisem wskazuje na odwrotny efekt. Społeczność portalu, w ośmiu na dziesięć przypadków, nie odnosi się do „przykrywki” Donalda Tuska, ale ujawnia niewygodne dla niego treści, od „afery kłodzkiej” po „ruskie” przelewy dla Romana Giertycha. Niemoc króla prowokacji i bicia pijany nigdy nie była tak wyrazista i jest taka, bo Donald Tusk nabawił się kompleksu Zbigniewa Boguckiego, który odkrył i bezlitośnie okłada miękkie podbrzusze lidera „koalicji 13 grudnia”.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału