Prawdziwego prezesa poznaje się po tym jak kończy

2 godzin temu

Ocena całego dorobku i przebieg politycznej kariery Jarosława Kaczyńskiego, to na pewno nie jest zadanie łatwe, tym bardziej, iż poza najwierniejszymi fanami i najbardziej nieprzejednanymi przeciwnikami, jednoznacznej oceny nikt obiektywny wystawić nie może. Wystarczy wspomnieć, iż na wielką polityczną wodę Jarosław Kaczyński wypłynął już na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, gdy razem z śp. bratem Lechem trafił do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha „Bolka” Wałęsy, żeby zdać sobie sprawę, z jak bogatym życiorysem mamy do czynienia.

Wzloty i upadki, w dodatku cykliczne, to chyba optymalny wstęp do oceny tego polityka, który trzykrotnie wygrał wybory parlamentarne i trzykrotnie wskazany przez niego kandydat wygrał wybory prezydenckie, a byli to Lech Kaczyński i Andrzej Duda, bo Karol Nawrocki, to zupełnie inna kategoria i prezes PiS wbrew propagandzie kierownictwa partii tego kandydata „nie wymyślił”. Sam też trzykrotnie został premierem, dokładniej raz premierem, w latach 2006-2007 roku i dwa razy wicepremierem: od października 2020 do czerwca 2022 roku oraz od czerwca do grudnia 2023 roku, ale prawdę mówiąc niczym się nie wyróżnił na tych stanowiskach, szczególnie w roli wicepremiera nie błyszczał. W tragicznym 2010 roku, po śmierci brata, wystartował w wyborach prezydenckich jednak przegrał z Bronisławem Komorowskim różnicą 6 proc. głosów.

Do serii zwycięstw można dopisać prawie taką samą, jeżeli nie dłuższą listę porażek, w tym porażek kadrowych. Jarosław Kaczyński jako jedyny polityk w Polsce dwukrotnie oddawał władzę w trakcie kadencji. Pierwszy raz, gdy upadał rząd Jana Olszewskiego, drugi raz, gdy w 2007 roku sam zrezygnował ze stanowiska premiera i doprowadził do wcześniejszych wyborów, czego nigdy żaden polski premier nie zrobił. Kadrowe porażki to z pewnością: Kazimierz Marcinkiewicz, Roman Giertych, Michał Kamiński i wielu, wielu innych. W ostatnich dniach nieśmiertelny prezes PiS dopisał kolejne nazwiska, w tym byłego premiera Mateusza Morawieckiego i zrobił to w najgorszym stylu, który niestety nie pierwszy raz „zaprezentował”. Po 11 latach ścisłej współpracy i po tym, jak Mateusz Morawiecki przez 6 był szefem w rządzie PiS, Jarosław Kaczyński, prawdopodobnie ustami, czy raczej klawiaturą rzecznika Rafała Bochenka, dostrzegł w Morawieckim nie tylko wroga, ale i „wariata”:

Ostatnie wypowiedzi Mateusza Morawieckiego pokazują jasno: wrogiem dla Mateusza Morawieckiego nie jest Tusk, ale ja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Najwyraźniej Mateusz Morawiecki ma plan poszukiwania swoich sojuszników gdzie indziej.

Były premier zrzuca z siebie odpowiedzialność…

— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) August 4, 2026

Przykry to widok, gdy człowiek i polityk z taką bogatą kartą, pod koniec swojej kariery wpada w te koleiny, które zawsze prowadziły go na polityczne manowce. Nie da się przekreślić sukcesów Jarosława Kaczyńskiego i to spektakularnych sukcesów, bo te największe zwycięstwa osiągał w skrajnie trudnych warunkach, nie dysponując dużymi mediami i kapitałem. Jednak każda kariera ma swój kres i tego, iż prezes PiS wszystko, co najlepsze definitywnie ma za sobą, a wszystko co najgorsze sam sobie i swojej partii robi, nijak nie da się ukryć. Tłumaczenie własnych porażek poprzez poszukiwanie wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, to wyjątkowo zużyty i zgrzytający mechanizm propagandowy, co dobitnie widać po reakcjach wyborców, głównie wyborców PiS. Klasyk mawiał, iż mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, jeżeli przyjąć, iż to samo dotyczy prezesów, to prezes Jarosław Kaczyński kończy fatalnie.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału