Jest pan od 60 lat związany z jedną kobietą, o której mówi pan same bardzo pozytywne rzeczy, pana żona Aleksandra...
Ja mówię wszystkim, iż o ile nie wierzą w istnienie aniołów, to ja mam przykład. Mogę pokazać anioła.
REKLAMA
A to jest bardzo trudna rola być żoną polityka.
Trudna. Bardzo trudna.
Na czym ta trudność polega?
Na nieobecności. Jak ja jestem często pytany, czy gdybym mógł powtórzyć swoje życie, to wybrałbym drugi raz dokładnie to samo. Mam wątpliwości, bo ja praktycznie straciłem życie rodzinne. Wie pani, choćby w niedzielę czy w tak zwane weekendy, mnie też nie było, dlatego iż wtedy realizowane są rozmaite imprezy, na które trzeba być, prawda?
'Z bliska'Gazeta.pl
Więc szczerze pani powiem, iż nie wiem, czy bym się zdecydował jeszcze raz. Chociaż z drugiej strony, mam pewną rekompensatę, o której mówiliśmy. No podpis, ważne podpisy, miejsce w historii, ważne negocjacje, satysfakcja z udziału w tym, satysfakcja z tego, iż się jednak było na scenie, a nie na widowni.
I też jest wspaniałe być nie tylko żoną Leszka, ale być też żoną premiera, który wprowadzał Polskę do Unii. Dla żony to też jest ogromna satysfakcja. Ona na pewno jest też współtwórczynią, w pewnym sensie, tego sukcesu.
Oczywiście tak, oczywiście dlatego, iż praca premiera to jest najbardziej odpowiedzialne i uciążliwe stanowisko w Polsce. Nie prezydent, tylko premier. o ile ja wracałem po całym dniu rozmaitych utarczek, konfliktów, głębokich debat, wyczerpujących oczywiście i miałbym jeszcze w domu atmosferę, w której źle bym się czuł, ja bym tego nie wytrzymał. Ja wiedziałem, iż jak wrócę do domu, to będę miał spokój, łagodną żonę, chwilę na rozmowy, nie o polityce. Ja zresztą miałem pewien konflikt z moimi bliskimi, dlatego iż ja nie przenosiłem do domu problemów z urzędu.
Leszek Miller w 'Z bliska'Gazeta.pl
Nie opowiadał pan, co się działo?
Nie, nie opowiadałem. Oni mieli do mnie o to wielkie pretensje. I nie bardzo przyjmowali moje tłumaczenie, iż to jest dla ich dobra. Wystarczy, iż ja się męczę. To po co jeszcze mam ich męczyć, prawda?
Zresztą przy tej skali polityki - im mniej wiesz, tym bezpieczniejszy jesteś.
Oczywiście, iż tak.
Na pewno jak rozmawiamy o parach, które razem przeszły przez życie i znaczyły bardzo wiele w polskiej polityce, to oprócz państwa małżeństwa pojawia się w naturalny sposób małżeństwo prezydenta Kwaśniewskiego i Jolanty Kwaśniewskiej. Pan razem z prezydentem Kwaśniewskim, jeszcze wtedy nie prezydentem, mieliście wpływ nie tylko na siebie nawzajem, ale też i na Polskę. Ta męska, szorstka przyjaźń, o której pan wspominał, trwa do dziś?
My mieszkaliśmy w pewnym momencie blisko siebie na Wilanowie. W tej samej klatce schodowej. (...) Pamiętam małą Olę Kwaśniewską, jak tam mój syn się nią opiekował. Bo ona nie znosiła, kiedy rodzice wychodzili, płakała, więc tam trzeba było ją uspokajać i tak dalej. Pamiętam psa Sabę, którą się opiekowaliśmy... To były takie typowe, dobrosąsiedzkie kontakty. My dzisiaj nie mamy kontaktu i podzielam zdanie, które kiedyś usłyszałem od Kwaśniewskiego, on to powiedział publicznie: "Ja się z Leszkiem nie spotykam, bo musielibyśmy rozmawiać o przeszłości, a różna ocena tej przeszłości zawsze będzie nas dzielić". Więc lepiej jest tak, jak jest.

1 godzina temu




