PPWR uderza w małe sklepy. Polskie firmy wstrzymują wysyłki za granicę

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: PPWR uderza w małe sklepy. Polskie firmy wstrzymują wysyłki za granicę


Unijne rozporządzenie PPWR jest stosowane od 12 sierpnia 2026 r. i nakłada na polskie sklepy internetowe sprzedające konsumentom w innych państwach UE obowiązki rejestracyjne oraz wymóg lokalnego przedstawiciela EPR na każdym rynku docelowym. Część firm wstrzymuje wysyłki, bo stałe koszty i formalności zjadają marżę przy małej sprzedaży.

PPWR zmienia zasady sprzedaży za granicę

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, znane jako PPWR, weszło w życie 11 lutego 2025 r., a jego zasadnicze przepisy są stosowane od 12 sierpnia 2026 r. Akt obowiązuje bezpośrednio w całej Unii. Obejmuje cały cykl życia opakowania, od projektu i użytych materiałów po ponowne wykorzystanie, recykling oraz finansowanie zagospodarowania odpadu.

Bruksela przedstawia reformę jako harmonizację rynku i sposób na ograniczenie góry opakowań. Komisja Europejska wskazuje, iż bez nowych działań ilość odpadów opakowaniowych mogłaby do 2030 r. wzrosnąć o 19 proc., a samych odpadów z opakowań z tworzyw sztucznych o 46 proc. Cel środowiskowy jest zrozumiały. Kłopot zaczyna się tam, gdzie koszt administracyjny nie zależy od skali sprzedaży.

Dla polskiego sklepu wysyłającego kilka paczek miesięcznie do kilku państw UE problemem nie jest wyłącznie rodzaj kartonu. Sprzedaż na odległość bezpośrednio do odbiorcy końcowego sprawia, iż przedsiębiorca może zostać uznany za producenta opakowania na rynku państwa, do którego dociera przesyłka. To uruchamia obowiązki rozszerzonej odpowiedzialności producenta, czyli EPR.

Rejestracja i przedstawiciel w każdym kraju

Artykuły 44 i 45 rozporządzenia PPWR wiążą legalne wprowadzanie opakowań z rejestracją producenta w państwie sprzedaży. Firma prowadząca transgraniczną sprzedaż bezpośrednią ma też wyznaczyć pisemnie przedstawiciela do spraw EPR w każdym państwie członkowskim, w którym udostępnia opakowanie lub zapakowany produkt po raz pierwszy, poza krajem swojej siedziby.

W praktyce oznacza to osobne procedury na kolejnych rynkach. Przedstawiciel ma działać w państwie odbiorcy, a przedsiębiorca musi rozliczać ilość i rodzaje wprowadzonych opakowań zgodnie z adekwatnym systemem krajowym. Platformy handlowe mają przed dopuszczeniem sprzedawcy uzyskiwać informacje o jego rejestracji oraz oświadczenie o spełnieniu obowiązków EPR w kraju konsumenta.

Nie powstało jedno unijne okienko, w którym polska firma mogłaby załatwić całość. Każde dodatkowe państwo sprzedaży może oznaczać kolejny rejestr, pełnomocnictwo, raportowanie i opłaty. Duży koncern rozkłada ten koszt na setki tysięcy zamówień. Rodzinny sklep albo niewielka pracownia rękodzielnicza musi uwzględnić go w kilku czy kilkunastu przesyłkach. Rachunek przestaje się spinać.

Polskie firmy wycofują dostawy

„Dziennik Gazeta Prawna” podał, iż część małych i średnich polskich sklepów zaczęła wstrzymywać międzynarodowe wysyłki, ponieważ koszty dostosowania rosną szybciej niż przychody z mniejszych rynków. Redakcja zwróciła też uwagę na brak gotowych krajowych przepisów wykonawczych. Przedsiębiorca został więc postawiony przed najgorszym zestawem: obowiązek już działa, ale otoczenie prawne pozostaje niepełne i rozproszone.

To uderza w polski kapitał dokładnie w chwili, gdy internet miał pozwalać małym firmom wychodzić poza rynek krajowy. Handel elektroniczny dawał polskim małym i średnim przedsiębiorstwom drogę do eksportu. PPWR tworzy stałą barierę wejścia, która najmocniej dotyka sprzedawców o niskim wolumenie.

Skutki odczuje też klient. Mniejsza liczba sklepów obsługujących dany kraj to słabsza konkurencja, uboższa oferta i wyższe ceny. Koszty przedstawiciela, sprawozdawczości oraz opłat opakowaniowych nie znikają. Firma przeniesie je do ceny produktu albo zrezygnuje z rynku.

Bruksela dostrzegła błąd, ale go nie naprawiła

Najmocniejszym dowodem wadliwej konstrukcji jest reakcja samej Komisji Europejskiej. Komisja zaproponowała czasowe zawieszenie obowiązku wyznaczania przedstawiciela EPR dla producentów mających siedzibę w UE, aż do 1 stycznia 2035 r. Projekt COM(2025) 982 przez cały czas znajduje się jednak w procedurze ustawodawczej. Nie zmienił przepisów przed 12 sierpnia 2026 r.

Mamy więc klasyczny przykład regulacyjnego pośpiechu. Najpierw uchwalono ciężki obowiązek, potem uznano, iż wymaga zawieszenia, ale przedsiębiorcy weszli w termin stosowania bez skutecznej poprawki. Taka metoda podważa pewność prawa i premiuje podmioty, które stać na działy zgodności oraz sieć zagranicznych pełnomocników.

Sama polityka ograniczania odpadów opakowaniowych nie usprawiedliwia budowania 26 osobnych progów administracyjnych dla firmy korzystającej ze wspólnego rynku. PPWR ma także zmienić codzienne zasady używania opakowań, ale w sprzedaży transgranicznej stawką jest realny dostęp polskich przedsiębiorców do klientów w Europie.

Co to znaczy dla polskiej gospodarki

Polska potrzebuje firm, które rosną przez eksport, budują własne marki i zatrzymują marżę w kraju. o ile unijna regulacja sprawia, iż mały sklep wyłącza dostawy do Czech, Niemiec czy Francji, wspólny rynek istnieje dla niego głównie na papierze. Wielcy gracze zostają. Mali wracają za granicę administracyjną, choć szlabanu na drodze nie widać.

Rząd powinien pilnie zapewnić jasne krajowe procedury, bezpłatną informację dla przedsiębiorców i naciskać na szybkie usunięcie obowiązku wielokrotnego przedstawicielstwa dla firm z UE. Docelowo potrzebne jest jedno okienko rejestracyjne dla sprzedaży transgranicznej oraz progi chroniące działalność o małej skali. Ochrona środowiska musi opierać się na proporcjonalności. Inaczej zielona regulacja staje się narzędziem koncentracji rynku kosztem polskich rodzinnych firm.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, rozporządzenie (UE) 2025/40

Idź do oryginalnego materiału