Pożegnanie z fotelem starosty? Tomasz Budasz kandydatem na prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej? Plotki czy plany?

8 godzin temu

Jeszcze przed jutrzejszymi sesjami Rady Powiatu Gnieźnieńskiego – absolutoryjną i „normalną” – w kuluarach coraz głośniej mówi się o jednym: starosta Tomasz Budasz może niedługo opuścić swój gabinet. Według informacji, które udało nam się potwierdzić u kilku niezależnych rozmówców, to nie plotki, a realny scenariusz. Celem Budasza ma być fotel prezesa Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (GSM), który z powodu ciężkiej choroby dotychczasowego szefa, Zdzisława Kujawy, niedługo może zostać zwolniony.

Budasz, który jutro będzie jeszcze uczestniczył w obradach jako starosta, według doniesień rozmawia już ze swoim potencjalnym następcą. To wprawia w ruch całą lokalną politykę – od sali sesyjnej po spółdzielcze korytarze.

Koniec epoki Kujawy? Spółdzielnia szykuje zmianę warty

Przypomnijmy: Zdzisław Kujawa, długoletni prezes GSM, walczy z poważnymi problemami zdrowotnymi, które uniemożliwiają mu wykonywanie obowiązków. Rada Nadzorcza Spółdzielni, działając w trosce o ciągłość funkcjonowania, sięgnęła już po awaryjne rozwiązanie. 27 kwietnia 2026 roku na stanowisko zastępcy prezesa powrócił z emerytury Roman Klejborowski – wieloletni zastępca prezesa, doskonale znający struktury spółdzielni.

Rada poszła jednak o krok dalej, powierzając Klejborowskiemu wykonywanie wszystkich obowiązków zastrzeżonych dla prezesa zarządu. Formalnie były to rozwiązania tymczasowe – „do czasu ustania przyczyn” choroby – ale w praktyce przygotowują grunt pod trwałą zmianę, bowiem mówi się wprost – Kujawa do pracy nie wróci.

Teraz ma nadejść najważniejszy moment. W najbliższym czasie odbędzie się kolejne posiedzenie Rady Nadzorczej GSM. Wiele wskazuje na to, iż Zdzisław Kujawa może choćby oficjalnie ustąpić ze stanowiska, a jego sukcesor zostanie wybrany właśnie wtedy. I tu pojawia się nazwisko Tomasza Budasza. Nasze rozmowy z radnymi powiatowymi i osobami zbliżonymi do spółdzielni wskazują, iż Budasz jest w tej chwili zdecydowanym faworytem do objęcia sterów GSM. Byłby to dla niego skok – z polityki samorządowej na stanowisko menedżerskie zarządzające ogromnym zasobem mieszkań i budżetem liczonym w milionach złotych.

Powiat bez lidera. Kto po Budaszu?

Jeśli Budasz odejdzie, pojawia się pytanie: kto zastąpi go na stanowisku Starosty Gnieźnieńskiego? I tu sytuacja robi się naprawdę gorąca, bo stawka jest wysoka. Dotychczasowy zarząd powiatu, kierowany przez Budasza, koncentrował się głównie na zadaniach własnych – remontach dróg i chodników. To oczywiście konieczność, ale według krytyków – zwłaszcza z byłej ekipy – brakuje wizjonerskich inwestycji, które napędzałyby rozwój. O potencjalnym następcy mówi się dziś głośno o dwóch nazwiskach: Piotrze Gruszczyńskim i Łukaszu Scheffsie.

Scenariusz 1: Powrót Gruszczyńskiego

Piotr Gruszczyński to były starosta, który zostawił po sobie mocny ślad. To za jego kadencji dokończono rozbudowę Centrum Kultury „Scena To Dziwna”, rozbudowano Szpital Pomnik Chrztu Polski, powstał nowy budynek Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Kłecku czy hala sportowa przy Zespole Szkół Technicznych. W planach była też głośna inwestycja – budowa mariny w Powidzu.

Gruszczyński w rozmowie z nami potwierdził, iż odbył już rozmowy z obecnym starostą. To istotny sygnał. Oznacza, iż temat jego ewentualnego powrotu i rezygnacji Budasza nie jest wróżeniem z fusów, a przedmiotem realnych politycznych negocjacji. jeżeli Gruszczyński wróci, powiat zyska powrót do polityki dużych projektów. Sam były starosta nie potwierdza – ani nie zaprzecza – zainteresowania powrotem na fotel włodarza powiatu.

Scenariusz 2: Awans Scheffsa

Drugim kandydatem jest obecny wicestarosta Łukasz Scheffs. Awans byłby naturalnym następstwem, zapewniającym ciągłość obecnej linii zarządzania. To rozwiązanie najbezpieczniejsze dla obecnej koalicji, choć nie pozbawione ryzyka. Problem w tym, iż kandydatura Scheffsa budzi głębokie obawy wśród radnych Platformy Obywatelskiej. Źródła wskazują, iż w PO panuje przekonanie, iż Scheffs nie jest w stanie udźwignąć ciężaru odpowiedzialności za cały powiat i nie ma natury, który jednoczy radnych. Co więcej, na linii Gruszczyński – Scheffs od dawna nie ma dobrej „chemii”. Konflikt personalny i styl zarządzania tych dwóch polityków mógłby sparaliżować pracę Zarządu Powiatu.

Pojedynek tytanów i krucha koalicja

Gdyby doszło do starcia o fotel starosty między Gruszczyńskim a Scheffsem, radni, z którymi rozmawialiśmy wskazują, iż zdecydowanie większe szanse ma były starosta. Gruszczyński cieszy się autorytetem i ma udokumentowane osiągnięcia, co w kryzysowej sytuacji (odejście Budasza i niepewność co do przyszłości) może przeważyć szalę.

Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, iż obie sesje rady powiatu (absolutoryjna i „normalna”) odbędą się jutro. Atmosfera jest nerwowa. Radni – zarówno z koalicji rządzącej, jak i opozycji – są podzieleni. Nikt nie wie, co wydarzy się w najbliższych dniach czy tygodniach.

Szeroki kontekst: słabnąca PO, rosnąca Lewica

Dla Platformy Obywatelskiej w Gnieźnie to wyjątkowo trudny czas. Po ostatnich wyborach mandaty senatora i posła przepadły – powędrowały do innego powiatu. Kiedyś dzierżyli jest Gruszczyński i Arndt. Partia nie ma już swojego przedstawiciela w wyższej izbie parlamentu. W regionie wyraźnie umacnia się za to Lewica, gdzie prężnie działa Daria Benke, która systematycznie pnie się w hierarchii partyjnej i zdobywa nowe wpływy.

Wymiana na stanowisku starosty w takim momencie może być dla PO ciosem, na który partia nie jest przygotowana. Z jednej strony stoi Gruszczyński – sprawdzony. Z drugiej Scheffs – młodszy wiekiem i stażem, ale niepewny i nieakceptowany przez część własnego obozu.

Cisza przed burzą

Jutrzejsza sesja absolutoryjna będzie formalnością – oceną minionego roku. Prawdziwe emocje rozegrają się jednak poza oficjalnym porządkiem obrad.

Wiemy, iż propozycja objęcia stanowiska starosty popłynęła do Piotra Gruszczyńskiego. Wiemy, iż rozmawiał o tym z Tomaszem Budaszem. Wiemy, iż Zdzisław Kujawa prawdopodobnie nie wróci już do pracy, a jego sukcesor zostanie wskazany być może choćby lada dzień. Wszystkie te puzzle układają się w jeden obraz: zmiana warty w powiecie wydaje się nieunikniona.

Pozostaje pytanie – czy Budasz zdąży sfinalizować swój transfer do GSM przed tym, jak w powiecie wybuchnie wojna o jego następcę? I czy ta wojna nie pochłonie ofiar, które na długo osłabią lokalne struktury PO? Wszyscy patrzą na salę sesyjną, ale prawdziwa decyzja zapadnie w gabinetach Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Idź do oryginalnego materiału