Oświadczenie Gadi Eisenkota (lidera partii Jaszar / Yashar, byłego szefa sztabu generalnego IDF), złożone 29 października 2026 r. po spotkaniach z szefem Szin Bet (Davidem Ziniego) i przewodniczącym Centralnej Komisji Wyborczej (sędzią Noamem Sohlbergiem), stanowi wyraźną próbę przejęcia inicjatywy narracyjnej w obliczu oskarżeń Likudu o nieprawidłowości wyborcze i ewentualną obcą interwencję.
Wybory do 26. Knesetu odbyły się 27 października 2026 r. przy wysokiej frekwencji (ok. 77–78%). Oficjalne wyniki (po przeliczeniu niemal wszystkich głosów, w tym kopert zewnętrznych) dają:
- blok Netanjahu (Likud + partie prawicowe i religijne) – 53 mandaty,
- blok zmiany wokół Eisenkota (Jaszar + sojusznicy) – 48 mandatów,
- partie arabskie (Lista Wspólna + Ra’am) – 19 mandatów (rekordowy wynik).
Żaden blok nie ma samodzielnej większości 61 miejsc. Tworzenie rządu wymaga więc albo współpracy z partiami arabskimi, albo istotnych przesunięć wewnątrz bloków. Likud, jako największa pojedyncza partia (ok. 27 mandatów), niemal natychmiast po wynikach zaczął mówić o „kradzieży wyborów”, „terroryzmie przy urnach” i ewentualnym finansowaniu arabskich partii przez obce państwo (w relacjach pojawia się Katar – państwo finansujące Hamas i wcześniej podejrzewane o wpływy w otoczeniu premiera). Eisenkot podkreślił, iż został poinformowany o podejrzeniach zagranicznej interwencji, ale zaznaczył: jest za wcześnie, by stwierdzić, co dokładnie się wydarzyło i czy w ogóle się wydarzyło. Wzywał do profesjonalnego śledztwa bez ingerencji politycznej. Jednocześnie ostro zaatakował przeciwników:
„To, co już jest jasne, to fakt, iż Likud i Netanjahu wyruszyli w zorkiestrowaną i zorganizowaną kampanię mającą na celu de-legitymizację wyników wyborów. Ich komunikaty i briefingi były przygotowane wcześniej. Robią to, bo przegrali. Nie mają większości.”
Kluczowe zdanie dotyczyło kalendarza instytucjonalnego:
„W Państwie Izrael obowiązuje rządy prawa. Nie pozwolę na odchylenie choćby o centymetr od planowanego zaprzysiężenia Knesetu.”
Dodał, iż zagraniczna interwencja (szczególnie ze strony państwa finansującego terroryzm) jest niedopuszczalna i musi zostać zbadana. Jednocześnie dał do zrozumienia, iż jego zespoły już przygotowują projekty ustaw na nową kadencję (m.in. służba wojskowa/narodowa dla wszystkich, komisja śledcza ws. 7 października, zmiany w priorytetach budżetowych).
Wystąpienie ma kilka warstw:
- Obrona legitymacji procesu – Eisenkot nie zaprzecza potrzebie wyjaśnienia podejrzeń, ale oddziela je od prób politycznego podważania samego aktu wyborczego i opóźniania zaprzysiężenia.
- Przejęcie narracji „przegranej” – Zamiast bronić się przed oskarżeniami o „rząd z partiami arabskimi”, przesuwa ciężar na Likud: skoro nie mają 61, to wszelkie ataki na wyniki są próbą uniknięcia konsekwencji porażki.
- Sygnał do instytucji – Spotkanie z szefem Szin Bet i przewodniczącym komisji wyborczej ma budować wizerunek odpowiedzialnego lidera, który nie podważa służb, tylko chroni procedurę.
- Ryzyko – jeżeli śledztwo potwierdzi istotne nieprawidłowości w sektorze arabskim, oskarżenie Eisenkota o „zorkiestrowaną kampanię” może zostać odwrócone. Na razie jednak Likud nie przedstawił publicznie twardych dowodów, które zmieniłyby wynik mandatów.
W praktyce oznacza to zaostrzenie walki o interpretację wyniku i o tempo formowania rządu. Eisenkot sygnalizuje, iż będzie dążył do jak najszybszego zaprzysiężenia i rozpoczęcia prac parlamentarnych, choćby jeżeli koalicja będzie wymagała delikatnych układów z partiami arabskimi lub głosów z prawej strony.
Dla Eisenkota stawka jest podwójna. Po pierwsze, musi utrzymać wizerunek odpowiedzialnego, „państwowego” lidera, który nie podważa instytucji bezpieczeństwa. Po drugie, musi zapobiec sytuacji, w której podejrzenia staną się pretekstem do przedłużania okresu przejściowego i osłabienia mandatu nowej większości.













