Potężny cios dla Nawrockiego. Takiego zwrotu nikt się nie podziewał. W kraju aż huczy

6 dni temu

Styczeń 2026 roku przynosi wyraźne zaostrzenie konfliktów na szczytach władzy. Z jednej strony otwarty bojkot prezydenckiej inicjatywy przez część obozu rządzącego, z drugiej – narastające napięcia wewnątrz koalicji, które mogą zagrozić jej parlamentarnej większości. W tle pojawiają się oskarżenia o destrukcyjne weta, grę wizerunkową i polityczny paraliż.

  • Czytaj też: Partnerka Daniela Nawrockiego ma 3-letnią córkę. Nie uwierzycie kto jest ojcem

Bojkot spotkania w Pałacu Prezydenckim

Konflikt na linii rząd – prezydent wszedł w nową fazę po decyzji przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej i Lewicy o bojkocie spotkania w Pałacu Prezydenckim, zaplanowanego przez prezydenta Karol Nawrocki.

W programie „Fakty po Faktach” senatorka Magdalena Biejat nie pozostawiła wątpliwości co do intencji głowy państwa. Jej zdaniem zaproszenie do Pałacu nie było próbą realnego dialogu, ale reakcją na pogarszające się notowania prezydenta.

„W Pałacu Prezydenckim zauważono, iż prezydentowi zaczynają spadać sondaże w wyniku tej ofensywy mającej na celu rzucać kłody pod nogi rządowi, w postaci kolejnej sukcesji wet, i efektem tego są spotkania, które mają nas podzielić, które nie mają jasnej agendy”.

Koalicja uznała zaproszenie za gest pozbawiony merytorycznych podstaw i odmówiła udziału w rozmowach, określając je jako próbę politycznego nacisku.

Zarzuty o brak merytoryki i destrukcyjne weta

Krytyka działań prezydenta pojawiła się również ze strony rządu. Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka zwrócił uwagę na skalę prezydenckich wet, które – według rządzących – blokują najważniejsze reformy.

Do tej pory Karol Nawrocki zawetował 23 ustawy, co przedstawiciele KO określają jako rekordowy i destrukcyjny bilans. W ich ocenie prezydent realnie szkodzi obywatelom, a zaproszenie do Pałacu pojawiło się dopiero w momencie narastającej presji politycznej.

Koalicja podkreśla, iż jeśli dialog ma się odbywać, to wyłącznie w ramach jasno określonych instytucji, takich jak Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Spotkania bez agendy i konkretnych tematów określane są jako działania wizerunkowe, a nie realna próba współpracy.

Wewnątrzpartyjny bój o jedność Polski 2050

Równolegle do sporu z prezydentem narasta kryzys wewnątrz ugrupowania Polska 2050. Trwający proces wyboru nowego przewodniczącego wywołuje silne emocje i stawia pod znakiem zapytania przyszłość formacji.

W programie „Graffiti” minister Paulina Hennig-Kloska przekonywała, iż mimo napięć priorytetem pozostaje zachowanie jedności.

„Jedność po wyborach jest absolutnie dla nas priorytetem i o tę jedność każdy z nas będzie walczył”.

Te deklaracje padły jednak w cieniu politycznego ultimatum Szymon Hołownia, który rozważa odejście z klubu wraz z grupą posłów. Taki scenariusz oznaczałby utracenie większości parlamentarnej przez rząd i poważny kryzys stabilności w Sejmie.

Sobotnie starcie o przyszłość koalicji

Decydujące znaczenie może mieć nadchodząca sobota. To wtedy okaże się, czy konflikt w Polsce 2050 zakończy się kompromisem, czy też dojdzie do najbardziej radykalnego wariantu – rozłamu i odejścia części posłów.

Jak przyznała Paulina Hennig-Kloska, w strukturach partyjnych narasta zmęczenie przeciągającym się sporem.

„Dzisiaj oczekiwanie w partii jest jedno: zakończcie proces wyborczy, wróćmy do pracy”.

Ewentualne wyjście kilkunastu posłów z klubu mogłoby nie tylko pogrążyć projekt Polski 2050, ale także zmuszać premiera do gorączkowego poszukiwania nowej większości. W połączeniu z konfliktem z prezydentem oznaczałoby to dalszy paraliż decyzyjny państwa.

Polityczny impas coraz głębszy

Styczniowe wydarzenia pokazują, iż napięcia w polskiej polityce nie są już pojedynczymi sporami, ale systemowym kryzysem zaufania. Bojkot Pałacu Prezydenckiego, wzajemne oskarżenia o grę sondażami i groźba rozpadu koalicji tworzą mieszankę, która może mieć długofalowe skutki dla stabilności rządów.

Najbliższe dni pokażą, czy obóz rządzący zdoła opanować wewnętrzny kryzys, czy też konflikt wejdzie w fazę otwartej destabilizacji sceny politycznej.

Idź do oryginalnego materiału