Postawa prezydenta Donalda Trumpa w sprawie Grenlandii nieodwracalnie zmieniła stosunki transatlantyckie, choćby po tym, jak w środę wycofał się ze swoich gróźb dotyczących przejęcia duńskiego terytorium autonomicznego przez Stany Zjednoczone – poinformowali CNN europejscy urzędnicy. Pewien europejski dyplomata, mówiąc anonimowo, opisał miniony tydzień jako „huragan absurdu, który szkodzi stosunkom transatlantyckim, odwraca uwagę od Ukrainy i bardzo cieszy Chiny i Rosję”.
Napięcia między Stanami Zjednoczonymi a ich europejskimi sojusznikami, zjednoczonymi pod parasolem wspólnego bezpieczeństwa NATO, osiągnęły punkt kulminacyjny w zeszły weekend, gdy Trump zagroził nałożeniem ceł na państwa sprzeciwiające się jego ambicjom aneksji Grenlandii, ogromnej, strategicznie ważnej arktycznej wyspy należącej do Danii od wieków.
Dania i jej europejscy sojusznicy odmówili spełnienia żądań Trumpa i rozważali użycie własnej broni handlowej w ramach odwetu, co wywołało napiętą atmosferę na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w tym tygodniu. W swoim przemówieniu otwierającym debatę w Davos w środę Trump wykluczył użycie siły militarnej w celu aneksji Grenlandii, po czym wycofał groźbę nałożenia ceł i ogłosił „ramy przyszłego porozumienia” w sprawie wyspy po spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
Jednak dyplomatyczny chaos, który wywołał w ciągu ostatnich dwóch tygodni, wciąż trwa, niosąc ze sobą poważne konsekwencje dla stosunków gospodarczych i dyplomatycznych między USA a Europą. Kluczowa grupa posłów do Parlamentu Europejskiego zablokowała w środę głosowanie nad ratyfikacją umowy handlowej między USA a Europą, co uwypukliło napięcia między sojusznikami transatlantyckimi.

„Zaufanie zostało naprawdę nadszarpnięte i jego odbudowa zajmie trochę czasu” – powiedziała wicepremier Szwecji Ebba Busch w wywiadzie dla CNN. „Ostatnie kilka tygodni, pomijając bardzo burzliwy pierwszy rok, było bardzo szkodliwe dla relacji między Unią Europejską, Europą i USA”. Mimo to, odzwierciedlając dyplomatyczną granicę, po której porusza się Europa, niektórzy europejscy przywódcy podkreślili znaczenie sojuszu transatlantyckiego, choćby w jego obecnej, nadszarpniętej formie.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz wezwał Europę do odnowienia wiary w NATO, podkreślając, iż sojusz ten ma najważniejsze znaczenie dla kontynentu – i dla Stanów Zjednoczonych – w kontekście nowego porządku świata, w którym coraz większą rolę odgrywa siła. „Stary porządek świata rozpada się w zapierającym dech w piersiach tempie” – powiedział w czwartkowym przemówieniu w Davos.
„Musimy masowo inwestować w naszą zdolność do samoobrony. Musimy gwałtownie zwiększyć konkurencyjność naszych gospodarek. Musimy się zacieśnić, zarówno wśród Europejczyków, jak i partnerów o podobnych poglądach”. Powtórzył poparcie Niemiec dla Danii i Grenlandii, dodając wyraźnie, iż Berlin będzie stał na straży „zasad, na których opiera się partnerstwo transatlantyckie – suwerenności i integralności terytorialnej”.

Jeden z europejskich urzędników wyraził się w rozmowie z CNN nieco bardziej optymistycznie, zauważając, iż chociaż „wszystko jest transakcyjne i nieprzyjemne… przez cały czas możemy osiągnąć dobre rezultaty”.
Norweski premier Jonas Gahr Støre podkreślił, iż „kraje NATO ściśle ze sobą współpracują na co dzień”.
„Europa nie pozostało gotowa, by działać samodzielnie” – powiedziała CNN. „Zajmie nam co najmniej pięć do dziesięciu lat, zanim osiągniemy poziom zbliżony do sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych”.
Prezydent Finlandii Alexander Stubb dodał, iż „pozostawanie w NATO leży w interesie Stanów Zjednoczonych”, choć przyznał, iż USA odpowiadają za „największą część obronności NATO”.
Europa będzie musiała przejść okres „politycznej konfrontacji” ze Stanami Zjednoczonymi, aby odbudować swoją pozycję – powiedział w wywiadzie dla CNN przed nadzwyczajnym szczytem przywódców UE, zwołanym w celu omówienia gróźb Trumpa dotyczących Grenlandii. „Czy chcemy być wasalami, upokorzonymi wasalami, na zawsze, czy też chcemy być panami swojego losu?” – zapytał. Michel, którego kadencja jako przewodniczącego Rady Europejskiej w latach 2019–2024 pokrywała się z pierwszą kadencją Trumpa, powiedział, iż jego zdaniem europejscy przywódcy muszą teraz zmienić podejście do prezydenta USA.
„W ostatnich miesiącach uważam, iż to, co zrobiliśmy, było błędem” – powiedział. „Wybraliśmy… pochlebczą dyplomację. Dlatego postanowiliśmy udobruchać Biały Dom. I jaki jest tego efekt? Jedyny efekt to podsycanie coraz większej ambicji i coraz większego postępu w retoryce. … To nie działa”.

2 godzin temu










