Zgodnie z Regulaminem Sejmu poselskie projekty ustaw mogą być wnoszone przez komisje sejmowe lub co najmniej 15 posłów podpisujących projekt. Koło poselskie Razem po odejściu z niego Pauliny Matysiak tworzy w tej chwili czworo posłów.
REKLAMA
Partia Razem przedstawiła do tej pory kilka rozwiązań legislacyjnych - najbardziej medialnym był projekt ustawy o podatku antyspekulacyjnym, czyli podatku od wartości trzeciego mieszkania. Do dziś nie zebrano jednak wystarczającej liczby podpisów w Sejmie pod tą inicjatywą. Razem przedstawiło też projekt mający regulować najem krótkoterminowy oraz projekt dot. podatku cyfrowego.
Zobacz wideo Awantura w Sejmie. "Palant!", "Herr Kamerad"
Projekt Razem o darmowych posiłkach w szkołach trafił do "zamrażarki"
Na ten moment wymaganą liczbę podpisów zebrały dwie propozycje Razem. Pierwsza dotyczy zmniejszenia grup przedszkolnych - projekt ten znajduje się na etapie konsultacji społecznych. Drugi mający zapewnić dzieciom darmowe posiłki w szkołach trafił do tzw. "zamrażarki" sejmowej, czyli nie został poddany pierwszemu czytaniu na komisji sejmowej.
Pod oboma projektami, oprócz polityków Razem, podpisy złożyli posłowie PiS. Zawisza pytana o powód takiego stanu rzeczy oceniła, iż w Sejmie panuje nieformalny zakaz współpracy z Partią Razem. W szczególności - jej zdaniem - jest on widoczny wśród polityków koalicji rządzącej.
- Niestety często jest tak, iż podchodzą do nas posłowie i mówią, iż bardzo chętnie podpisaliby się pod naszym projektem, ale nie mogą, bo nie mają zgody szefostwa klubu. I to ze wszystkich klubów w Sejmie, chyba z wyjątkiem PSL-u - mówiła.
Zawisza: Blokada, którą koalicja rządząca próbuje robić, jest dosyć śmieszna
Zawisza zaznaczyła, iż niektórzy z parlamentarzystów wyrażają chęć dalszej współpracy nad projektami. - Na przykład przewodniczący Polski 2050 Paweł Śliz pyta, czy może zobaczyć projekt i później daje nam informację zwrotną - czy tak, czy nie, czy jeszcze potrzebują czasu, czy są gotowi do współpracy - dodała. Jej zdaniem Śliz zadeklarował takie zainteresowanie projektem dotyczącym przedszkoli.
Posłanka podkreśliła, iż mimo "blokady" ze strony koalicji rządzącej, Razem przez cały czas jest "otwarte na rozmowy ze wszystkimi". - Powtarzamy to od samego początku, iż jeżeli chodzi o podpisy pod poszczególnymi projektami, to cała ta blokada, którą koalicja rządząca próbuje robić, jest dosyć śmieszna. Mówimy tu o rzeczach, które sami przecież mieli na sztandarach i sami chcieli realizować, kiedy byli w opozycji - oceniła.
Projekt Razem dotyczący darmowych posiłków w szkołach jest bliźniaczo podobny do projektu Nowej Lewicy z poprzedniej kadencji Sejmu. Chodzi o projekt nowelizacji prawa oświatowego, który zobowiązywał szkoły podstawowe do zapewnienia każdemu uczniowi ciepłego posiłku za darmo. Projekt ten - tak samo, jak propozycja Razem - ostatecznie utknął w sejmowej "zamrażarce".
MEN również pracuje nad zmniejszeniem grup przedszkolnych
Z kolei propozycję zmniejszania liczby uczniów w klasach popierała podczas kampanii wyborczej na prezydenta Warszawy w 2024 r. Magdalena Biejat, wicemarszałkini Senatu z ramienia Lewicy, wcześniej współprzewodnicząca Partii Razem. W rozmowie z PAP podkreśliła, iż przez cały czas zgadza się z tym kierunkiem zmian, ale nie zapoznała się jeszcze z treścią projektu Razem.
- Nie mam zwyczaju sprzeciwiać się jakiemuś projektowi tylko dlatego, iż napisał go ktoś inny niż ja. Ministerstwo edukacji narodowej również opracowuje rozwiązania mające na celu zmniejszenie liczby dzieci w grupach. Z tego, co wiem, to są dobre kierunki. Tak, nie mam problemu, żeby to powiedzieć - podkreśliła senatorka Lewicy.
Zanim Partia Razem podjęła decyzję o odłączeniu się z klubu Lewicy, w parlamencie z ramienia ich partii zasiadało 10 polityków. W 2024 roku, przed decyzją kongresu partii o opuszczeniu klubu i założeniu osobnego koła, pięć parlamentarzystek - w tym Biejat - postanowiło odejść z Razem i pozostać w klubie Lewicy.
Biejat o posłach i posłankach Razem: Mogli zostać w Lewicy
Zdaniem Biejat, gdyby politycy Razem nie podjęli wówczas takiej decyzji, przez cały czas mogliby efektywnie procedować swoje projekty. - To jest bardzo proste, naprawdę, tu się nie ma co obrażać. Jak państwo chcieli mieć wystarczającą liczbę posłów do zbierania podpisów, to mogli zostać w klubie Lewicy. Teraz wyszli z klubu Lewicy, mają tyle posłów, ile mają i muszą sobie radzić, takie jest życie - powiedziała Biejat.
Z rozmów PAP z wpływowymi politykami Nowej Lewicy wynika, iż kierownictwo partii dąży do ponownego - jak w 2023 roku - skonstruowania wspólnej listy wyborczej z Partią Razem i mniejszymi lewicowymi ugrupowaniami, m.in. Polską Partią Socjalistyczną czy Unią Pracy. Wśród polityków Razem z kolei panuje przekonanie, iż najlepszym rozwiązanie dla ich partii jest samodzielny start.
Z ostatniego, marcowego badania CBOS wynika, iż na Partię Razem głosować chce 3,8 proc. badanych. Nowa Lewica może liczyć na poparcie rzędu 3,5 proc. Z kolei w badaniu z lutego kolejność była odwrotna; Nowa Lewica otrzymała 4,6 proc. poparcia, a Partia Razem 3,7 proc.
Czytaj także: Czeka nas coraz bardziej konfrontacyjna kohabitacja. Nie ustępują ani prezydent, ani premier, a pałac - już na poważnie - rozpoczął grę na zwycięstwo prawicy w 2027 roku - piszą Agata Kondzińska i Iwona Szpala na Wyborcza.pl
Szymon Adamus (PAP)

13 godzin temu













