Małgorzata Prokop-Paczkowska, była posłanka Lewicy, postanowiła pouczyć prezydenta Karola Nawrockiego z historii, jednak zamiast udowodnić swoją przewagę wiedzą, sama zaliczyła wyjątkowo kompromitującą wpadkę. W studiu telewizyjnym stwierdziła bowiem: „Historyk Nawrocki powinien wiedzieć, iż Polacy nie bronili Westerplatte. Westerplatte bronili faszyści”. To nie pierwsza tego typu kompromitacja skrajnej lewicy.
Posłanka Małgorzata Prokop-Paczkowska po raz kolejny chciała błysnąć i po raz kolejny się nie udało. Tym razem zrównała polskich obrońców gdańskiego Westerplatte z faszystami. Westerplatte było polską Wojskową Składnicą Tranzytową, której załoga składała się z polskich żołnierzy, odpierających od 1 września 1939 roku niemiecki atak. Obrona trwała siedem dni i stała się jednym z najważniejszych symboli polskiego oporu przeciwko niemieckiej agresji.
Wypowiedź Prokop-Paczkowskiej jest tym bardziej kuriozalna, iż skierowana była przeciwko Karolowi Nawrockiemu, który przez lata zajmował się historią i kierował Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a następnie został prezesem IPN. Nie oznacza to oczywiście, iż Nawrocki jest nieomylny, ponieważ również jemu zdarzały się historyczne gafy, jednak błędy jednej osoby nie sprawiają, iż błędne stwierdzenia jej politycznych przeciwników stają się prawdziwe.
Nawrocki podczas kampanii prezydenckiej nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, ile lat Bolesław Chrobry był królem Polski, co było szeroko komentowane jako wpadka kandydata przedstawiającego się jako człowiek szczególnie mocno związany z historią.
Jeszcze bardziej charakterystyczna była jego późniejsza wypowiedź dotycząca Monte Cassino, gdy mówił o „wielkich obrońcach Monte Cassino”. Tymczasem polscy żołnierze nie bronili klasztoru, ale uczestniczyli w alianckim natarciu na niemieckie pozycje, a więc znajdowali się po stronie atakującej.
Nawrocki nie jest jednak jedynym politykiem, który udowodnił, iż pewność siebie w wypowiadaniu się o historii nie zawsze idzie w parze z pamięcią o podstawowych faktach.
Matulu kochana
Lewaczka Małgorzata Prokop-Paczkowska zaczęła pouczać Pana Prezydenta, a zaliczyła kompromitację roku
„Historyk Nawrocki powinien wiedzieć, iż Polacy nie bronili Westerplatte. Westerplatte bronili faszyści”
Wszyscy w studio złapali się za głowę
pic.twitter.com/zsFubepbHl
— Scorpion (@JM2scorpion) August 17, 2026
Jedną z najbardziej znanych wpadek zaliczył Adam Hofman, który zapytany o czas trwania Powstania Warszawskiego odpowiedział, iż trwało ono 28 dni. W rzeczywistości Powstanie Warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku i zakończyło 2 października, a więc trwało 63 dni. 28 dni trwało natomiast Powstanie w getcie warszawskim.
Na podobną minę wszedł Antoni Macierewicz, który podczas uroczystości poświęconych Powstaniu Styczniowemu zaczął mówić o Powstaniu Warszawskim, przypisując dyktatorowi Józefowi Piłsudskiemu związki z wydarzeniem, które nastąpiło dziewięć lat po jego śmierci. Piłsudski zmarł bowiem w 1935 roku, podczas gdy Powstanie Warszawskie wybuchło w 1944 roku.
Na liście politycznych wpadek znajduje się również Barbara Nowacka, która podczas uroczystości związanych z rocznicą wyzwolenia Auschwitz mówiła o „polskich nazistach”, którzy mieli budować obozy zagłady na okupowanych ziemiach polskich. Wypowiedź wywołała gwałtowną reakcję, a sama minister następnie przeprosiła i tłumaczyła, iż doszło do przejęzyczenia.
Nie zmienia to jednak faktu, iż podczas publicznego wystąpienia dotyczącego jednej z najbardziej wrażliwych kwestii polskiej historii padło sformułowanie mogące prowadzić do całkowicie fałszywego wniosku o odpowiedzialności Polaków za niemieckie obozy zagłady.
W podobnym zestawieniu pojawiają się również inne wypowiedzi polityków, między innymi dotyczące dat Powstania Warszawskiego czy wydarzeń związanych z II wojną światową, choć w przypadku części krążących w internecie cytatów trudno znaleźć wystarczająco wiarygodne źródła, dlatego nie każdy należy bezkrytycznie powtarzać.
Cała sprawa pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego. Historia nie powinna być pałką służącą do okładania politycznych przeciwników, ponieważ każdy, kto zaczyna występować w roli nauczyciela historii, musi liczyć się z tym, iż jego własne słowa również zostaną zweryfikowane.
Prokop-Paczkowska chciała wykorzystać historię Westerplatte do zaatakowania Nawrockiego, ale sama wypowiedziała zdanie sprzeczne z podstawowymi faktami i ośmieszyła nie prezydenta, ale siebie. Co więcej, fakt, iż Nawrocki rzeczywiście zaliczył własne historyczne gafy, w żaden sposób nie zmienia oceny wypowiedzi byłej posłanki Lewicy.
Najgorsze w tym wszystkim jest coś innego – posłanka nie przyznaje się do gafy, ale uporczywie milczy, zupełnie jakby rzeczywiście w to wierzyła. Niestety nie chce też wyjawić przed kim faszyści bronili Westerplatte. Może przed złymi Polakami?
Polecamy również: Jak osiągnąć pojednanie polsko-ukraińskie?

2 godzin temu












