Dziś Polska zatrzymała się w niedowierzaniu. Z Sosnowca napłynęły wieści, których nikt nie chciał usłyszeć: Łukasz Litewka nie żyje. Poseł, społecznik, ale przede wszystkim przyjaciel wszystkich wykluczonych, chorych i skrzywdzonych istot, zginął tragicznie w wypadku drogowym, jadąc na rowerze. Miał zaledwie 36 lat.
Polityk, który nie pasował do Warszawy
Łukasz Litewka był w polskim parlamencie zjawiskiem unikalnym. Choć zasiadał w ławach sejmowych, nigdy nie stał się „typowym politykiem”. Jego kampania wyborcza, oparta na promowaniu psów ze schronisk zamiast własnej twarzy, stała się symbolem nowej jakości w życiu publicznym. Pokazał, iż mandat poselski to nie przywilej, ale potężne narzędzie do czynienia dobra.
Misja mierzona w ludzkim życiu i psich ogonach
Dla Łukasza nie było spraw zbyt małych. Potrafił w środku nocy organizować zbiórkę na operację dziecka, załatwiać opał dla ubogiej rodziny czy interweniować, gdy jakiemukolwiek zwierzęciu działo się złe.
Empatia bez granic – nie pytał o poglądy polityczne tych, którym pomagał. Dla niego liczył się cierpiący człowiek.
Głos bezbronnych – był ambasadorem zwierząt, które nie mają swojego głosu w parlamencie. Dzięki niemu tysiące osób spojrzało na schroniskowe boksy z czułością, a nie z litością.
Pustka, której nie da się wypełnić
Jego tragiczna śmierć na drodze między miastami, które tak kochał, to ogromna strata dla polskiego życia publicznego. W dobie politycznego cynizmu i agresji, Litewka był „bezpieczną przystanią” – dowodem na to, iż można odnieść sukces, pozostając po prostu dobrym, wrażliwym człowiekiem.
„Odszedł człowiek, dla którego polityka była tylko środkiem do celu, a tym celem zawsze było dobro drugiego stworzenia.”
Dziedzictwo dobra
Choć Jego życie zostało brutalnie przerwane, ziarna dobra, które zasiał, będą kiełkować jeszcze długo. Tysiące uratowanych istnień, nakarmionych zwierząt i odmienionych ludzkich losów to pomnik trwalszy niż jakakolwiek tablica pamiątkowa.
Łukasz Litewka pokazał nam wszystkim, iż w polityce, jak i w życiu, najważniejsze jest to, co mamy w środku. I choć dzisiaj serca wielu z nas pękły z żalu, jego postawa pozostaje lekcją tego, jak być człowiekiem w każdych okolicznościach.
Cześć Jego Pamięci.
