Portugalska prokuratura potwierdziła 2 października 2026 r. wszczęcie dochodzenia w sprawie zgody rządu Luísa Montenegro na użycie przez USA bazy Lajes na Azorach podczas wojny z Iranem. Postępowanie rozpoczęto po kwietniowym zawiadomieniu Bloku Lewicy. Nie przesądza ono o złamaniu prawa, ale stawia pod kontrolą sposób wykonywania portugalskiej suwerenności.
Śledztwo po zawiadomieniu Bloku Lewicy
Portugalska Prokuratura Generalna przekazała, iż postępowanie wszczęto na podstawie zawiadomienia złożonego przez członków Bloku Lewicy. Ugrupowanie zwróciło się do śledczych w kwietniu. Domaga się ustalenia, czy udostępnienie bazy amerykańskim siłom w czasie wojny z Iranem było zgodne z prawem portugalskim i międzynarodowym.
Samo otwarcie dochodzenia nie jest stwierdzeniem bezprawności decyzji gabinetu premiera Luísa Montenegro. Portugalska prokuratura działa zgodnie z zasadą legalizmu i ma obowiązek zbadać zawiadomienie, gdy pojawiają się podstawy do weryfikacji możliwego naruszenia prawa. Na tym etapie nie podano, komu miałyby zostać postawione zarzuty ani jaki konkretny czyn jest przedmiotem kwalifikacji karnej.
Rząd broni warunkowej zgody
Spór dotyczy wykorzystania bazy Lajes na wyspie Terceira przez amerykańskie loty tranzytowe związane z konfliktem z Iranem. Jak podał Reuters, Portugalia zezwoliła na kilka takich lotów, podczas gdy Hiszpania odmówiła udostępnienia swoich baz. Porozumienie obronne pozwala Stanom Zjednoczonym korzystać z Lajes w czasie pokoju bez każdorazowej uprzedniej zgody. Po rozpoczęciu działań wojennych wymagana jest już decyzja władz w Lizbonie.
Minister spraw zagranicznych Paulo Rangel utrzymuje, iż Portugalia nie stała się stroną wojny. Według ministra Waszyngton zapewnił, iż operacje będą defensywne, konieczne i proporcjonalne, a ich celem nie będzie infrastruktura cywilna. Rząd twierdzi więc, iż działał w ramach obowiązujących umów. Opozycja uważa przeciwnie i żąda prawnej oceny tej decyzji. Rozstrzygnięcie należy teraz do śledczych, a nie do partyjnych konferencji.
Lajes ma znaczenie daleko poza Azorami
Baza na Terceirze jest jednym z najważniejszych atlantyckich punktów tranzytowych dla amerykańskiego lotnictwa. Departament Stanu USA określał Lajes jako węzeł logistyczny i łączności dla amerykańskiego dowództwa transportowego. kooperacja opiera się na dwustronnym porozumieniu obronnym z 1995 r., a wojskowa obecność USA na Azorach sięga II wojny światowej.
Znaczenie bazy wzrosło przy kolejnych kryzysach na Bliskim Wschodzie. Dla Lizbony jest ona atutem strategicznym, ale także sprawdzianem tego, kto i na jakich zasadach może korzystać z portugalskiego terytorium. Wcześniejsze uderzenie Stanów Zjednoczonych na Iran pokazało, jak gwałtownie decyzje o dostępie do infrastruktury sojuszniczej mogą wciągnąć europejskie państwo w polityczne skutki operacji prowadzonej poza jego granicami.
Lekcja dla Polski: sojusz musi szanować państwo
Polska potrzebuje silnego NATO i trwałej obecności amerykańskiej. Dyskusja o skali zaangażowania USA w Europie przypomina, iż Waszyngton pozostaje filarem odstraszania Rosji. Sojusz nie odbiera jednak państwu prawa do kontroli własnego terytorium, przestrzeni powietrznej i infrastruktury wojskowej.
To właśnie jest stawka również dla Polaków. Każda zgoda na wykorzystanie baz powinna mieć jasną podstawę prawną, określony zakres i demokratyczną odpowiedzialność władz. Realizm narodowy nie polega na odwracaniu się od sojuszników. Polega na współpracy bez rezygnacji z podmiotowości. jeżeli portugalska decyzja była zgodna z umową, dochodzenie powinno to potwierdzić. jeżeli procedury naruszono, państwo ma obowiązek wyciągnąć konsekwencje.










