Zamieszanie wokół przewodniczącej Rady Miejskiej w Nysie jest odpryskiem afery, która wybuchła w województwie dolnośląskim. Wirtualna Polska ujawniła, iż Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego przekazała łącznie 4,5 mln zł pomocy po powodzi z września 2024 roku trzem firmom z miejscowości, w której mieszka Anna Konieczyńska – była wiceprezes KARR i zawieszona w tej chwili działaczka KO.
Okoliczności przyznania wsparcia wzbudziły poważne wątpliwości, m.in. ze względu na podejrzenia, iż wysokość pomocy była niewspółmierna do poniesionych szkód. Nic dziwnego, iż lokalni aktywiści zaczęli analizować również sytuację firm należących do polityków, którzy skorzystali z pomocy powodziowej.
Jedną z takich osób jest Jolanta Trytko-Warczak, prowadząca salon urody przy ulicy Mickiewicza w Nysie. Z dokumentów opublikowanych przez Stowarzyszenie „Nysa Patrzy” wynika, iż otrzymała łącznie blisko 172 tys. zł wsparcia:
- ponad 65,5 tys. zł pod koniec listopada 2024 roku,
- oraz blisko 107 tys. zł w lutym 2025 roku.
Jolanta Trytko-Warczak: „Spełniłam wymogi formalne”
W komentarzach pod informacją o przyznaniu wsparcia pojawiły się sugestie, iż w miejscu prowadzenia działalności było zaledwie kilka centymetrów wody, a salon miał jedynie dwudniową przerwę w funkcjonowaniu.
– Owszem, mieliśmy taką przerwę, ale w rzeczywistości do pełnej normalności wracaliśmy przez wiele miesięcy – mówi przewodnicząca Rady Miejskiej w Nysie.
– W piwnicy było 70 centymetrów wody – dodaje. – Mam na to dokumenty i opinię rzeczoznawcy, który same szkody budowlane oszacował na około 70 tys. zł. A piwnica nie była składzikiem. Znajdowały się tam cztery urządzone pomieszczenia. W jednym mieścił się gabinet z nowoczesnym solarium, w innym magazyn, w pozostałych pralnia i suszarnia. Woda zniszczyła cały sprzęt. Nie nadawał się ani do naprawy, ani do ponownego użycia.
Zapytana o zdjęcia dokumentujące szkody, zaznacza, iż je posiada i dołączyła do wniosku, ale nie chce ich upubliczniać.
– Nie chcę, by krążyły w przestrzeni publicznej. Są dostępne w dokumentacji – podkreśla.
Dodaje, iż dwudniowa przerwa w działaniu salonu nie oznaczała powrotu do pełnej działalności.
– Nie mogliśmy świadczyć pełnego zakresu usług – twierdzi. – Przywracaliśmy je stopniowo, w miarę możliwości. Część klientów rezygnowała z wizyt, bo sama zmagała się ze skutkami powodzi. To wszystko przełożyło się na spadek obrotów – opisuje.
Jolanta Trytko-Warczak stanowczo odrzuca sugestie, iż na przyznanie jej pomocy mogły wpłynąć jej związki z partią rządzącą na poziomie gminy, powiatu i kraju.
– Mój wniosek spełniał wszystkie kryteria, takie same jak w przypadku innych przedsiębiorców. Co więcej, ostatnio mój wniosek o wsparcie z Krajowego Funduszu Szkoleniowego został odrzucony, bo zalegałam cztery złote w Urzędzie Skarbowym. Wnioski są bardzo dokładnie weryfikowane, a osoby pełniące funkcje publiczne: podwójnie – przekonuje.
W oświadczeniu zamieszczonym na Facebooku Jolanta Trytko-Warczak dodaje, iż tych 170 tys. zł nie wzięła „dla siebie”, tylko by utrzymać miejsca pracy w swoim salonie.
Dyrektor PUP w Nysie: „Działaliśmy na wariackich papierach”
Z dokumentów Stowarzyszenia „Nysa Patrzy” wynika, iż o przyznaniu pieniędzy decydowało Starostwo Powiatowe w Nysie, kierowane przez Daniela Palimąkę – wieloletniego polityka KO. W rozmowie z „O!Polską” zapewnia, iż nie miał wpływu na podział środków.
– Nie uczestniczyłem w procedowaniu tej pomocy. Nie widziałem żadnej listy beneficjentów ani wnioskodawców i choćby o nią nie prosiłem. Program realizował Powiatowy Urząd Pracy – mówi Palimąka.
Tomasz Wróbel, dyrektor PUP w Nysie, potwierdza, iż we wniosku firmy przewodniczącej rady miejskiej były zdjęcia i dokumenty rzeczoznawcy.
– Aby otrzymać pomoc, każdy musiał spełnić określone kryteria – zaznacza. – Najpierw dokumentacja zniszczeń, a przy wnioskach o przedłużenie wsparcia – wykazanie spadku dochodów – wyjaśnia.
– W sumie wydaliśmy 90 mln zł pomocy powodziowej – dodaje. – Normalnie w ciągu roku wydajemy około 14 mln zł. Działaliśmy trochę na wariackich papierach, pod presją czasu, by jak najszybciej udzielić wsparcia. Mogę zapewnić jedno: jeżeli przedsiębiorca spełniał wymogi formalne, otrzymywał pomoc.
Wróbel zaznacza, iż osobiście Jolanta Trytko-Warczak nie jest mu znana, tak jak i jej firma.
– Poprosiłem o przygotowanie dokumentów, bo zainteresowanie sprawą jest duże – przyznaje.
Koalicja Obywatelska: „Czekamy, aż Jolanta Trytko-Warczak złoży na wyjaśnienia”
Przemysław Pospieszyński, rzecznik Koalicji Obywatelskiej w województwie opolskim, informuje, iż przewodnicząca została poproszona przez Roberta Węgrzyna o złożenie wyjaśnień.
– Od ich treści zależeć będą dalsze kroki – podkreśla.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

2 godzin temu










