W ciągu ostatnich dni ponad 1 500 dorosłych i nieletnich migrantów dotarło drogą morską do Ceuty. Szef miejscowego rządu Juan Jesús Vivas alarmuje, iż ośrodki recepcyjne są przepełnione. To kryzys humanitarny i zarazem dowód, iż europejska polityka graniczna reaguje za późno.
Ponad 1 500 osób w kilka dni
Do hiszpańskiej Ceuty w ostatnich dniach przybyło drogą morską ponad 1 500 migrantów, zarówno dorosłych, jak i nieletnich. Taką informację przekazał Juan Jesús Vivas, szef rządu autonomicznego miasta. Jak podał francuski portal Fdesouche, Vivas stwierdził również, iż miejscowe ośrodki przyjęć są przepełnione.
Liczba dotyczy krótkiego okresu i pokazuje skalę obciążenia niewielkiego terytorium. Ceuta leży na północnym wybrzeżu Afryki, ale należy do Hiszpanii, dlatego jest jednym z najbardziej narażonych odcinków zewnętrznej granicy Unii Europejskiej.
Humanitarny obowiązek i obowiązek państwa
Osobom wyciągniętym z morza należy zapewnić pomoc medyczną, wodę, schronienie i bezpieczne warunki. Szczególnej ochrony wymagają nieletni. Wobec tragedii i ryzyka utraty życia nie ma miejsca na pogardę ani sensację.
Pomoc ratunkowa nie może jednak zastąpić polityki granicznej. Hiszpania musi ustalić tożsamość przybyłych, rozpoznać, kto rzeczywiście potrzebuje ochrony międzynarodowej, oraz przeprowadzić zgodne z prawem procedury wobec pozostałych. Bez sprawnego systemu powrotów ośrodki będą się zapełniały szybciej, niż administracja zdoła tworzyć kolejne miejsca.
Przepełnienie jest skutkiem, nie przyczyną
Gdy ośrodki są pełne, najłatwiej zażądać dodatkowych pieniędzy, personelu i relokacji. To może chwilowo zmniejszyć presję na Ceutę, ale nie odpowiada na pytanie, dlaczego granica dopuściła do tak dużego napływu w tak krótkim czasie.
Każda polityka, która zaczyna działać dopiero po dotarciu migranta na terytorium UE, zachęca do kolejnych prób. Ratownictwo morskie musi iść w parze z ochroną granicy, współpracą z państwami pochodzenia i tranzytu oraz jasnym komunikatem, iż nielegalne przekroczenie nie jest automatyczną przepustką do pobytu w Europie.
Presja nie kończy się w Hiszpanii
Przepełnione ośrodki na południu gwałtownie stają się argumentem za przenoszeniem migrantów do innych państw członkowskich. W tym miejscu kryzys w Ceucie dotyka bezpośrednio Polski. Bruksela nie może narzucać Warszawie odpowiedzialności za nieskuteczną ochronę granicy, na której politykę Polska nie miała wpływu.
Polska może wspierać Hiszpanię sprzętem, ekspertami i działaniami służącymi szczelności zewnętrznej granicy. Nie powinna natomiast zrzekać się suwerennego prawa do decydowania, kto zamieszka na jej terytorium. Bezpieczeństwo, zdolność szkół i ochrony zdrowia oraz wydatki publiczne są konkretną stawką, a nie abstrakcyjnym sporem ideologicznym.
Słowa Vivasa powinny zostać potraktowane poważnie. Przepełnienie ośrodków oznacza pogorszenie warunków dla migrantów i utratę kontroli przez administrację. Odpowiedzialna Europa musi jednocześnie chronić ludzkie życie i własne granice. Rezygnacja z któregokolwiek z tych obowiązków kończy się kryzysem.
Źródło: Fdesouche







