Dziewięć lat temu, jeszcze jako radny miejski, zapowiadał, iż w Krakowie powstanie pomnik prezydenta Jacka Majchrowskiego. Teraz, przy okazji dyskusji o kampanii wyborczej przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa, powtórzył swoją obietnicą. – Kiedyś powstanie w Krakowie jego pomnik i ja będę jego inicjatorem (jest już projekt i miejsce) – deklaruje Łukasz Wantuch, niedoszły kandydat na prezydenta miasta.
Najnowsza deklaracja pada przy okazji komentowania wywiadu Jacka Majchrowskiego zatytułowanego „Gibała to podpalacz i rozkapryszone dziecko”. Z jednej strony były radny wychwala Jacka Majchrowskiego („zawsze będę go uważał za najwybitniejszego prezydenta Krakowa”) i deklaruje, iż postawi mu pomnik („Kiedyś powstanie w Krakowie jego pomnik i ja będę jego inicjatorem (jest już projekt i miejsce)”). Z drugiej staje w obronie Łukasza Gibały krytykowanego za to, iż jako prezydent miałby dbać o interesy swojej rodziny.
Co interesujące – dziewięć lat temu Łukasz Wantuch, jeszcze jako radny miasta Krakowa – składał zapewnienie o postawieniu kiedyś pomnika Jackowi Majchrowskiemu. – Ja go zbuduję i gwarantuję, iż nie pójdzie na to ani złotówka ze środków publicznych – zadeklarował w listopadzie 2017 roku za pośrednictwem Facebooka.
Poniżej przytaczamy cały wpis Łukasza Wantucha komentujący najnowszy wywiad z Jackiem Majchrowskim…
„Mam ogromny szacunek dla prezydenta Jacka Majchrowskiego i zawsze będę go uważał za najwybitniejszego prezydenta Krakowa. Ma też wiele wad, powiedzmy sobie szczerze, ale nikt nie jest doskonały. Kiedyś powstanie w Krakowie jego pomnik i ja będę jego inicjatorem (jest już projekt i miejsce).
Powtórzę jednak to, co mówiłem już dokładnie cztery lata temu przy okazji sprawy ulicy Lea, kiedy dwóch „harcowników” z Platformy zaczęło atak, bo znowu pojawia się ten sam temat.
Łukasz Gibała jest, jaki jest. Ma swoje wady i zalety. Ale każdy z nas odpowiada za własne czyny i za to, co robi. Ja nazywam się Łukasz Wantuch i odpowiadam za działania Łukasza Wantucha. Nie odpowiadam za to, co robi Anna Wantuch ani inne osoby z mojej rodziny. Każdy z nas jest odrębną, dorosłą osobą, ma własny rozum i podejmuje własne decyzje.
Twierdzenie, iż Łukasz Gibała, jeżeli zostanie prezydentem, będzie kierował jakąś ośmiornicą i realizował interesy swojej rodziny, jest bez sensu. Abstrahując choćby od kwestii prawnych i moralnych, takie działanie byłoby po prostu głupotą. Bo gdy tylko skończy się jedna kampania wyborcza, zacznie się następna. Za dwa lata znowu mamy wybory samorządowe.
Kraków jest drugim co do wielkości miastem w Polsce, w którym kontrola społeczna jest ogromna. Gdyby się okazało, iż Gibała w jakikolwiek sposób faworyzuje swoją rodzinę albo wpływa na burmistrzów i wójtów okolicznych miejscowości, wyszłoby to błyskawicznie. Kraków to jedna mała wioska. Jak ktoś kichnie po jednej stronie miasta, po drugiej od razu słychać: „Na zdrowie!”.
Dlatego nie wierzę w taki scenariusz. Mówią to jako osoba, która nie jest z jego środowiska i w niedzielę odda głos na Monika Piątkowska – powód wyjawię w piątek, generalnie chodzi o współpracę z radą miasta. Więc abstrahując od wszelkich argumentów natury moralnej, etycznej czy prawnej, kierujmy się w tej sprawie po prostu zwykłą logiką.
Moim znajomi z PO regularnie opieprzają mnie, iż wspieram Gibałę. Z drugiej strony, gdzie też mam znajomych, słyszę, iż jestem narzędziem Platformy. Dostaję zatem strzały z obu stron i narażam się wszystkim bez wyjątku, co może oznaczać tylko jedno.
Że postępuję adekwatnie”.