Polski paszport niczym ziemniaki na targu

2 godzin temu

Coraz częściej po publikacji informacji o brutalnych przestępstwach media i policja, konsekwentnie powtarzając błędy znane z Zachodu informują opinię publiczną, iż sprawcą był „obywatel Polski”. Problem w tym, iż za tym formalnym określeniem nierzadko kryją się osoby, których związek z polską kulturą, historią i wspólnotą narodową jest wyłącznie urzędowym wpisem w dokumentach. Obywatelstwo stało się administracyjną procedurą, a nie potwierdzeniem rzeczywistej integracji i lojalności wobec państwa.

Polski paszport niczym ziemniaki na targu. W wielu krajach Europy Zachodniej skutki takiej polityki są dziś aż nadto widoczne. We Francji, Niemczech czy Belgii w kronikach kryminalnych regularnie pojawiają się osoby posiadające obywatelstwo tych państw, choć ich pochodzenie, środowisko kulturowe i brak asymilacji od dawna budzą społeczne napięcia. Oficjalnie są „Francuzami” czy „Niemcami”, jednak dla milionów obywateli tych państw jest jasne, iż nie mają z nimi nic wspólnego i sam paszport nie tworzy w ich umysłach wspólnoty narodowej. Potem policja mówi, iż imigranci mają znikomy udział w ogólnej przestępczości.

Polska przez lata była krajem względnie bezpiecznym i jednolitym kulturowo. Tym bardziej niezrozumiałe wydaje się kopiowanie doskonale znanych zachodnich błędów, które doprowadziły do powstania gett migracyjnych, wzrostu przestępczości niezasymilowanych imigrantów z lokalnymi paszportami i osłabienia spójności społecznej. jeżeli państwo będzie przez cały czas rozdawać obywatelstwo bez rygorystycznej kontroli i deportacji przestępców, problem będzie jedynie narastał.

Polskie obywatelstwo nie może być traktowane jak zwykły formularz do wypełnienia i worek cebuli z Lidla. Powinno oznaczać wieloletnią, realną więź z Polską — znajomość języka, szacunek dla prawa, identyfikację z kulturą i historią naszego narodu oraz rzeczywiste uczestnictwo w życiu społecznym, w tym gotowość do obrony państwa przed zewnętrznym agresorem. Państwo ma pełne prawo oczekiwać lojalności od osób, którym nadaje jeden z najważniejszych statusów prawnych.

Dlatego konieczne jest zdecydowane zaostrzenie kryteriów przyznawania obywatelstwa. Coraz częściej pojawiają się już projekty oraz propozycje zmian zakładające wydłużenie okresu wymaganego pobytu, bardziej rygorystyczną weryfikację znajomości języka polskiego, dokładniejsze sprawdzanie przeszłości kandydata oraz ocenę faktycznej integracji ze społeczeństwem. W debacie publicznej coraz mocniej wybrzmiewa również postulat, by obywatelstwo mogły otrzymywać wyłącznie osoby rzeczywiście związane z Polską i dające gwarancję poszanowania naszego prawa oraz bezpieczeństwa obywateli.

W wielu państwach europejskich podobne zaostrzenia już wprowadzono lub są w tej chwili procedowane. Wynika to z prostego faktu — elity polityczne Zachodu zaczynają dostrzegać skutki wieloletniej, skrajnie liberalnej polityki migracyjnej i łatwego rozdawnictwa obywatelstw. Polska nie powinna powtarzać tych samych błędów, ale wyciągać z nich wnioski zawczasu.

Nie może być tak, iż obywatelstwo otrzymują osoby, które po kilku latach pobytu w Polsce trafiają do środowisk przestępczych albo otwarcie gardzą polskim prawem i wartościami. Obywatelstwo to nie tylko prawa, ale również obowiązki i odpowiedzialność wobec państwa, które je przyznaje.

Potrzebna jest również poważna debata o zmianach konstytucyjnych dotyczących możliwości odebrania obywatelstwa osobom naturalizowanym, które rażąco sprzeniewierzyły się państwu polskiemu. Chodzi zwłaszcza o przypadki ciężkich przestępstw, działalności przeciw bezpieczeństwu państwa, terroryzmu czy uzyskania obywatelstwa na podstawie fałszywych danych. Państwo nie powinno pozostawać bezradne wobec ludzi, którzy wykorzystali polskie obywatelstwo wyłącznie jako narzędzie do własnych celów.

Zwolennicy obecnej polityki często próbują ucinać dyskusję oskarżeniami o „ksenofobię” czy „nietolerancję”. Tymczasem mówienie o bezpieczeństwie obywateli i interesie państwa nie jest żadnym ekstremizmem, ale podstawowym obowiązkiem odpowiedzialnej władzy. Każde państwo ma prawo chronić własną wspólnotę narodową oraz decydować, komu przyznaje pełnię praw obywatelskich.

Polski paszport musi znaczyć coś więcej niż wpis w dokumentach i numer PESEL. jeżeli Polska nie wyciągnie wniosków z błędów Zachodu, za kilka lub kilkanaście lat możemy obudzić się z dokładnie tym samym problemem, który dziś paraliżuje wiele państw Europy Zachodniej. Czas skończyć z fikcją i zacząć realnie chronić bezpieczeństwo Polaków.

Problem nie jest do końca pozostawiony samemu sobie. Coraz częściej zaczynają pojawiać się próby jego rozwiązania poprzez zaostrzenie wymagań dotyczących nabywania obywatelstwa. Nie może być tak, iż wystarczy aby POlka oddała się przedstawicielowi „trzeciego świata” i jej potomstwo pochodzące z takiego związku, nieznające polskiej kultury i języka, nie uznające naszych wartości, automatycznie nabywało polskie obywatelstwo i mogło tu robić co chce.

Polecamy również: Na Ukrainie „zaginęło” 800 tys. sztuk broni

Idź do oryginalnego materiału