
„4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm” – oznajmiła aktorka Joanna Szczepkowska, by po ponad 35 latach „wolnej” Polski zwrócić się do wybranego przez Naród prezydenta Polski wulgarnymi słowami:
„Ty ch..ju. Dzisiaj premierem jest człowiek, który poświęcił młodość polskiej demokracji, a teraz poświęca wszystko, żebyśmy się nie dostali w ręce Rosji. Ty robisz wszystko, żeby osłabić Ukrainę i przybliżyć Rosję do naszego terytorium”
A kimże jest ten wspomniany przez Szczepkowską premier, który „poświęcił młodość polskiej demokracji, a teraz poświęca wszystko, żebyśmy się nie dostali w ręce Rosji” ? Czy to nie aby Donald Tusk? Ten sam Tusk, który przez lata uprawiał haniebną politykę resetu z Rosją i ściskając się z Putinem oświadczył: „My z Putinem dopilujemy, by nikt nam piachu w tryby nie sypał” !
A co takiego ten premier poświęcił – oprócz darowania Putinowi 1,2 mld złotych, zasądzonych w arbitrażu od Gazpromu oraz zgody na penetrowanie Polski przez rosyjską służbę bezpieczeństwa i na szkolenie polskich ambasadorów przez ministra Ławrowa?
A co dzisiaj według Szczepkowskiej poświęca ten premier „byśmy nie dostali się w ręce Rosji”? Czyżby była to opanowana siłą telewizja publiczna i prokuratura oraz planowany zamach na Trybunał Konstytucyjny? Co jeszcze w darze Rosji a także Niemcom ten premier poświęci, by „nie przybliżyć Rosji do naszego terytorium”? Czy odda Ukrainie wszystkie wyrzutnie i rakiety Patriot i wprowadzi w Polsce „demokrację walczącą - system, który istniał już w hitlerowskich Niemczech? Czy sprzeda za grosze Niemcom i Ruskom strategiczne przedsiębiorstwa, by opóźnić nieuchronne bankructwo Polski do którego już 35 lat temu doprowadzili komuniści?
Aktorka Szczepkowska bynajmniej nie zwariowała. Ona sama jest reliktem komuny, gdyż jej oświadczenie o upadku komunizmu wygłosiła w sytuacji, gdy w wyniku „okrągłego stołu” prezydentem Polski został twórca stanu wojennego generał Jaruzelski, zaś jej wulgarne określenie prezydenta Rzeczypospolitej padło, gdy marszałkem Sejmu RP został stary bolszewik – przydupas komunistycznego generała.
Szczepkowska – podobnie jak Andrzej Seweryn - to sieroty po Jaruzelskim i Kiszczaku, które jedynie potrafią wolnej Polsce „przyp…lić” i nazwać „ch..jem” prezydenta Polski…
Komuna zatem nigdy nie upadła, a o ile już to na „cztery łapy”! Bo gdzie się podziali ci „upadli” komuniści? Wyjechali na Kubę, czy do Korei Północnej? Gdzie są ci „funkcjonariusze służb mundurowych”, jak nie na korytarzach sądów – oczekując na zasądzenie im gigantycznych odszkodowań za odebranie im emeryturalnych przywilejów? Co robią w rządzie Tuska, w sądach i prokuraturze stare komuchy, wspierające kiedyś „demokrację socjalistyczną” a teraz faszystowski system pod nazwą „demokracji walczącej”?
Symbolem ogłoszonego przez Szczepkowską „upadku komuny” stał się w dniu 30 maja 2014 r., państwowy pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego - na wniosek Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego, zaś symbolem trwania komuny jest towarzysz Włodzimierz Czarzasty – marszałek Sejmu RP.
Jest też inny symbol. To Donald Tusk - symbol odradzającego się w Polsce faszyzmu, zapowiedzianego przez niego już w 2024 roku: "Jeśli chcemy przywrócić ład konstytucyjny oraz fundamenty liberalnej demokracji, musimy działać w kategoriach demokracji walczącej. Oznacza to, iż prawdopodobnie nie raz popełnimy błędy lub podejmiemy działania, które według niektórych autorytetów prawnych mogą być nie do końca zgodne z literą prawa, ale nic nie zwalnia nas z obowiązku działania".












