50 proc. Ukraińców uznało Polskę za kraj przyjazny w badaniu Grupy Rating przeprowadzonym 4–9 sierpnia 2026 roku; w lutym 2024 roku było to 79 proc. Jednocześnie 21 proc. ocenia postawę Polski jako wrogą. To poważne ochłodzenie, które osłabia bezpieczeństwo obu państw i daje Rosji materiał do propagandy.
Polska z wynikiem wyraźnie słabszym niż wcześniej
Grupa Rating zapytała 2000 dorosłych obywateli Ukrainy, jak oceniają stosunek poszczególnych państw do ich kraju. Polskę za przyjazną uznało 50 proc. badanych, a za wrogą 21 proc. Pozostali wskazali ocenę neutralną albo nie udzielili odpowiedzi. Badanie telefoniczne przeprowadzono 4–9 sierpnia na terenach kontrolowanych przez władze w Kijowie. Maksymalny błąd oszacowania wynosi 2,2 pkt proc.
Skala spadku jest duża. W badaniu tego samego ośrodka z lutego 2024 roku 79 proc. respondentów uważało Polskę za państwo przyjazne. Rok wcześniej wynik sięgał 94 proc. Dzisiejsze 50 proc. oznacza utratę znacznej części kapitału zaufania zbudowanego po rosyjskim ataku. Polska nie może tego lekceważyć.
Trzeba jednak precyzyjnie czytać pytanie. Respondenci oceniali postawę państwa polskiego wobec Ukrainy, a nie charakter Polaków. Ten sam sondaż pokazał, iż 36 proc. badanych ma ciepły stosunek do mieszkańców Polski, 39 proc. neutralny, a 24 proc. chłodny. Dane mówią o ochłodzeniu relacji. Nie dają podstaw do przypisywania wrogości całemu ukraińskiemu społeczeństwu.
Dyner wskazuje rosyjski interes
Anna Maria Dyner, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, ostrzegła w programie „Bez doktryny”, iż antypolskie nastroje na Ukrainie i antyukraińskie w Polsce są „wodą na młyn rosyjskich trolli i propagandy”. Kreml korzysta z każdego konfliktu, który rozsadza współpracę państw zagrożonych rosyjskim imperializmem. Rosyjskie operacje informacyjne wymierzone w Polskę nie są teorią, ale stałym narzędziem nacisku.
Ostrzeżenie jest słuszne, ale nie może służyć do zamykania polskiej debaty. Rosyjska propaganda żeruje na sporach, których państwa nie potrafią uczciwie rozwiązać. Odpowiedzią nie jest przemilczanie problemów ani rezygnacja z polskich interesów. Potrzebne są prawda, wzajemność i sprawna polityka informacyjna.
Ochłodzenie to jeszcze nie zbiorowa wrogość
Wyniki Grupy Rating warto zestawić z czerwcowym badaniem Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii. KIIS ocenił, iż na Ukrainie nie ma szerokich nastrojów antypolskich, choć stosunek do Polaków osłabł po wyjątkowo dobrych wynikach z lat 2022–2023. Na siedmiostopniowej skali dystansu społecznego wskaźnik dla Polaków wyniósł w 2025 roku 4,1, wobec 2,9 w 2023 i 3,7 w 2021 roku. Niższy wynik oznacza mniejszy dystans.
To ważne zastrzeżenie. Uczciwa analiza nie może zamieniać krytyki polityki Kijowa w oskarżenie narodu. Zarazem poprawność polityczna nie może unieważniać niepokojącego trendu. o ile tylko połowa obywateli sąsiedniego państwa widzi w Polsce przyjaciela, Warszawa potrzebuje planu odbudowy relacji opartego na szacunku do obu narodów i jasnej obronie własnej racji stanu.
Polska pamięć i interes nie podlegają targom
Najtrudniejszym polem pozostaje historia. Polska ma pełne prawo domagać się ekshumacji, godnych pochówków oraz prawdy o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA. Spór o Wołyń i politykę pamięci nie zniknie przez administracyjne milczenie. Dojrzałe partnerstwo wytrzymuje prawdę.
Stawką dla Polski jest bezpieczeństwo wschodniej granicy, odporność społeczeństwa na manipulację oraz zdolność prowadzenia samodzielnej polityki wobec Kijowa i Moskwy. Pomoc udzielana Ukrainie nie oznacza rezygnacji z polskich warunków. Warszawa powinna rozmawiać twardo, konkretnie i bez zbiorowych oskarżeń. Tak odbiera się Kremlowi paliwo do propagandy, a relacjom polsko-ukraińskim przywraca podstawę, której dziś brakuje: wzajemny szacunek.
Źródło: WP Wiadomości, Grupa Rating, Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii
Źródło: WP Wiadomości













