Polska przekaże Ukrainie sprzęt za 50 mln euro. Bezpieczeństwo ma być granicą

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Polska przekaże Ukrainie sprzęt za 50 mln euro. Bezpieczeństwo ma być granicą


Polska przygotowuje pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy wart 50 mln euro, który ma obejmować między innymi sprzęt wycofywany z użycia. Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził to 10 września. Dla Polaków najważniejszy jest warunek ministra: wsparcie nie może osłabiać bezpieczeństwa naszego państwa.

Pakiet za 50 mln euro

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził przygotowanie kolejnego pakietu wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Jak podał Polsat News, jego wartość wyniesie 50 mln euro. W pakiecie ma znaleźć się między innymi sprzęt wycofywany z użycia przez Polskę.

Szef MON nie przedstawił w przywołanej informacji pełnej listy uzbrojenia ani liczby poszczególnych elementów. Nie podał również terminu przekazania. Tych luk nie wolno wypełniać domysłami, zwłaszcza gdy chodzi o zdolności Wojska Polskiego i trwającą wojnę.

Sam kierunek jest zrozumiały. Ukraina broni się przed rosyjską agresją, a zatrzymywanie rosyjskiego naporu leży w interesie bezpieczeństwa Polski. Pomoc wojskowa nie może jednak działać na zasadzie automatyzmu. Każda decyzja musi przejść prosty test: czy po przekazaniu sprzętu polskie jednostki zachowają pełną zdolność do obrony własnego terytorium.

Najpierw bezpieczeństwo Polski

Kosiniak-Kamysz podkreślił, iż granicą udzielanej pomocy zawsze pozostaje bezpieczeństwo Polski. To adekwatna hierarchia. Państwo polskie ma obowiązek wspierać napadniętego sąsiada tam, gdzie służy to naszemu interesowi, ale pierwszą odpowiedzialność ponosi wobec własnych obywateli, żołnierzy i granic.

Sprzęt wycofywany z użycia może przez cały czas przedstawiać wartość na polu walki. Samo określenie "wycofywany" nie odpowiada jednak na pytania o jego stan, rolę w rezerwie i tempo zastępowania nowszymi systemami. Opinia publiczna nie potrzebuje wrażliwych danych operacyjnych, ale ma prawo oczekiwać pewności, iż przekazywany majątek jest rzeczywiście zbędny dla bieżącej gotowości polskiej armii.

To szczególnie ważne w czasie, gdy Polska równolegle debatuje o własnych zdolnościach strategicznego odstraszania i wydaje ogromne środki na modernizację wojska. Nie można jedną ręką wzmacniać armii, a drugą tworzyć luk, które później trzeba będzie pilnie i drożej uzupełniać.

Pomoc musi mieć rachunek i cel

Wartość 50 mln euro wymaga jasnego rozliczenia politycznego. Rząd powinien umieć wykazać, co Polska zyskuje pod względem bezpieczeństwa, czy sprzęt ma zapewnione następstwo oraz jakie koszty transportu i obsługi ponosi budżet. To nie podważa solidarności z Ukrainą. To element odpowiedzialnego zarządzania majątkiem obronnym.

Trzeba również wymagać, aby ciężar wsparcia był uczciwie dzielony między sojuszników. Kijów zabiega równolegle o europejskie finansowanie pocisków do systemów Patriot, a państwa położone dalej od rosyjskiego zagrożenia nie mogą wygodnie przerzucać odpowiedzialności na Polskę i kraje wschodniej flanki.

Pomoc dla Ukrainy ma sens wtedy, gdy osłabia możliwości Rosji i jednocześnie wzmacnia bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Zapowiedź ministra trzeba więc oceniać według skutków, nie według samej kwoty. Polska racja stanu wymaga wsparcia celowego, rozliczalnego i prowadzonego bez uszczerbku dla Wojska Polskiego.

Źródło: Polsat News

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału