Polska podpisała traktaty z Francją i Wielką Brytania. Z Niemcami będzie to umowa niższej rangi

1 godzina temu
Zdjęcie: Polska podpisała traktaty z Francją i Wielką Brytania. Z Niemcami będzie to umowa niższej rangi


Udzielenie wzajemnej pomocy w razie napaści to jeden z najważniejszych zapisów traktatów, które Polska w ciągu roku podpisała z Francją i Wielką Brytanią. Polsko-niemiecka umowa o współpracy wojskowej, którą podpiszą w środę (17 czerwca) szefowie MON, nie będzie zawierała takich dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa.

Polska podpisała traktaty z Francją i Wielką Brytania; z Niemcami będzie to umowa niższej rangi.Udzielenie wzajemnej pomocy w razie napaści to jeden z najważniejszych zapisów traktatów, które Polska w ciągu roku podpisała z Francją i Wielką Brytanią. Polsko-niemiecka umowa o współpracy wojskowej, którą podpiszą w środę szefowie MON, nie będzie zawierała takich dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa.

W środę w siedzibie niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych w Berlinie odbędzie się Forum Polsko-Niemieckie z udziałem szefów dyplomacji obu krajów, Radosława Sikorskiego i Johanna Wadephula. Tego samego dna ministrowie obrony Władysław Kosiniak Kamysz i Boris Pistorius mają podpisać dwustronną umowę o współpracy wojskowej.

Nowe regulacje – poinformował resort obrony – obejmują przede wszystkim obszary mobilności wojskowej, rozwoju infrastruktury wsparcia logistycznego, domeny morskiej, w tym współpracy na Morzu Bałtyckim, cyberbezpieczeństwa czy przestrzeni kosmicznej. Umowa rozszerza ponadto dotychczasową współpracę rodzajów sił zbrojnych i rodzajów wojsk i „odzwierciedla zainteresowanie pogłębianiem przez obie strony swoich zdolności, jak również wychodzeniem naprzeciw nowym wyzwaniom technologicznym i ich zastosowaniem na polu walki”.

W odróżnieniu od traktatów z Francją i Wielką Brytanią, które zostały podpisane ze strony polskiej przez premiera Donalda Tuska, a ze strony sojuszników – odpowiednio przez prezydenta Emmanuela Macrona i premiera Keira Starmera, umowa obronna z Niemcami zostanie podpisana na niższym szczeblu ministrów obrony. W związku z tym jej zapisy dotyczyć będą przede wszystkim zagadnień obronności, a nie – tak jak to było w przypadku traktatów z Francją i Wielką Brytanią – szeroko rozumianych spraw gospodarczych czy np. współpracy edukacyjnej i kulturalnej.

Ze źródeł PAP w Berlinie wynika, iż niemiecki rząd sygnalizował gotowość podpisania szerszej umowy, lustrzanej do traktatu z Francją czy z Wielką Brytanią, zawierającej gwarancje bezpieczeństwa, ale na taki format nie było zgody ze strony Polski. W pierwszej połowie czerwca szef MSZ Radosław Sikorski był pytany w Programie Trzecim Polskiego Radia, dlaczego ranga porozumienia z Niemcami została obniżona z poziomu traktatu do umowy. – Bo wszyscy znamy obsesję PiS-u i pana prezydenta w sprawach niemieckich, więc oczywiście by zawetował (traktat) – powiedział Sikorski.

Dodał, iż prezydent „krytykuje choćby traktat polsko-brytyjski”. – A co dopiero, gdyby był traktat polsko-niemiecki? No przecież wiadomo, iż wywiązałoby się tu piekło – ocenił szef MSZ.

Ostatecznie zadecydowano, iż umowa zostanie zawarta na poziomie ministerstw obrony. Umowy zawierane na poziomie resortów obrony są czymś powszechnym, a podpisywany dokument nazywany jest „standardową procedurą sojuszniczą” i zastępuje obowiązujący dokument z 2011 roku.

„Nie będzie zawierała gwarancji bezpieczeństwa wykraczających poza obecne zobowiązania wynikające z Traktatu Północnoatlantyckiego czy Traktatu o Unii Europejskiej” – podkreślił resort obrony. Dokument nie będzie zawierać też regulacji dotyczących stałej obecności wojsk niemieckich w Polsce.

I to właśnie brak zapisów dotyczących bezpośrednich gwarancji bezpieczeństwa między Polską i Niemcami, jest główną różnicą w stosunku do traktatów podpisanych przez Warszawę z Paryżem i Londynem. Wybór formy umowy dwustronnej z Niemcami zamiast traktatu i obawy polskiego rządu o brak zgody na jego ratyfikowanie ze strony prezydenta Karola Nawrockiego mogą wynikać ze sprawy sfinalizowania traktatu z Wielką Brytanią.

Porozumienie to podpisali 27 maja w Londynie premierzy Polski i Wielkiej Brytanii – Donald Tusk i Keir Starmer. Tego samego dnia prezydent Nawrocki skomentował, iż dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i samego prezydenta o tym, iż takie rozwiązania są przygotowywane. Dodał, iż informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie „z opinii publicznej”.

– Nie powiem oczywiście, co z nim zrobię, ponieważ muszę się zapoznać z tymi sprawami. Ale myślę, iż dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i prezydenta o tym, iż tego typu rozwiązania są przygotowywane — mówił Nawrocki.

Z kolei rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór poinformował, iż „MSZ od początku procesu regularnie informowało Kancelarię Prezydenta RP o stanie negocjacji i planowanej treści Traktatu”. Szef MSZ Radosław Sikorski podkreślał, iż politykę zagraniczną prowadzi rząd i rolą rządu jest wynegocjowanie traktatu. – Pan prezydent musi zrozumieć, iż jest częścią państwa polskiego, a nie stoi ponad państwem polskim, iż on też ma obowiązki, też do niego stosują się procedury i nie jest nad rządem – podkreślił.

Natomiast Nawrocki w październiku 2025 roku podpisał ustawę, która wyrażała zgodę parlamentu na ratyfikację Traktatu o wzmocnionej współpracy i przyjaźni między Polską a Francją. Porozumienie to podpisali prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Donald Tusk 9 maja ub. roku we francuskim Nancy.

Traktat dotyczy przede wszystkim współpracy w kwestii bezpieczeństwa – w tym „wzajemnego wsparcia militarnego, zwiększenia interoperacyjności wojsk przez wspólny udział w ćwiczeniach i szkoleniach oraz rozwój wspólnych projektów w obszarach strategicznych zdolności. Traktat ułatwia wzajemny tranzyt i stacjonowanie sił zbrojnych, a także rozwój infrastruktury transportowej podwójnego zastosowania”.

Oprócz tego, traktat przewiduje „wszechstronną współpracę w zakresie zwalczania zagrożeń hybrydowych, terroryzmu, przestępczości zorganizowanej, korupcji, jak również współdziałanie przy zwalczaniu katastrof naturalnych i zapobieganiu zagrożeń dla środowiska”.

Ponadto traktat zobowiązuje oba państwa do rozwoju na rzecz energetyki jądrowej. Dokument przewiduje, iż Polska i Francja będą prowadziły coroczne rozmowy na wysokim szczeblu między adekwatnymi ministerstwami i podmiotami na temat kwestii energetycznych, w tym energii jądrowej. Będą również wdrażać i rozwijać dwustronny plan współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej we wszystkich segmentach tego sektora.

Jeżeli chodzi o traktat podpisany z Wielką Brytanią, to jego najważniejszy zapis dotyczy zobowiązania do udzielenia wzajemnej pomocy w przypadku napaści zbrojnej na któreś z państw. Generalnie traktat dotyczy szeroko rozumianych kwestii bezpieczeństwa; oba państwa zgadzają się w nim m.in., iż Rosja „stanowi zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa” i potwierdzają „swoje zaangażowanie w przeciwdziałanie i powstrzymywanie rosyjskiej agresji oraz wszelkich form ingerencji z jej strony”. Ponadto Polska i Wielka Brytania potwierdziły dalsze wsparcie wojskowe dla Ukrainy oraz zadeklarowały gotowość do pomocy w jej odbudowie.

Warszawa i Londyn mają m.in. przeprowadzać wspólne ćwiczenia wojskowe i ściślej współpracować w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ponadto Polska i Wielka Brytania zadeklarowały potrzebę ochrony strategicznych sektorów gospodarki i rozwoju infrastruktury podwójnego zastosowania (cywilno-wojskowej). Mają też pogłębiać wymianę handlową i współpracę w dziedzinie nauki i technologii – w tym m.in. we współpracy nad tworzeniem broni przyszłości.

Także i ten traktat dotyczy zagadnień pozamilitarnych. kooperacja ma być też zacieśniona w obszarze energetyki, w tym transformacji energetycznej, dążeniu do neutralności klimatycznej do 2050 roku, rozwoju energetyki jądrowej i odnawialnej. Trakat z Wielką Brytanią został już podpisany przez premierów Polski i Wielkiej Brytanii, natomiast nie przeszedł jeszcze w Polsce pełnej ścieżki legislacyjnej – tzn. przyjęcia przez parlament ustawy wyrażającej zgodę na ratyfikację traktatu przez prezydenta.

Zgodnie z konstytucją umowy międzynarodowe ratyfikuje prezydent. Ratyfikacja umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, o ile umowa dotyczy: pokoju, sojuszy, układów politycznych lub układów wojskowych; wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w konstytucji; członkostwa RP w organizacji międzynarodowej; znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym; spraw uregulowanych w ustawie lub w których konstytucja wymaga ustawy.

Konstytucjonalista dr hab. Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego tłumaczył w rozmowie z PAP, iż nie każda umowa międzynarodowa wymaga ratyfikacji przez prezydenta. – Umowę międzynarodową zawiera Rada Ministrów. Przeprowadza cały proces negocjacyjny i na koniec tego postępowania akceptuje lub nie zapadłe w tym procesie ustalenia — powiedział.

Czynny udział prezydenta w zawieraniu umów międzynarodowych przewidziany jest w sytuacjach, gdy umowa taka podlega ratyfikacji. Na to zaś ma wpływ treść umowy. – jeżeli przedmiotem umowy są sprawy typowo resortowe, taka umowa nie podlega ratyfikacji (…). o ile jednak dotyczy prawa powszechnie obowiązującego, wymaga ratyfikacji przez prezydenta — dodał.

Poza umowami z Francją, Wielką Brytanią i Niemcami, w planach jest także traktat z Włochami; prace nad nim prowadzone we współpracy z premier Giorgią Meloni zapowiedział pod koniec maja premier Tusk.

Idź do oryginalnego materiału