Ekstremalna fala upałów w Europie, a także w Polsce, może być dopiero początkiem. Analizy pokazują, iż nie tylko w kolejnych latach podobne fale upałów będą się powtarzać. Istnieje prawdopodobieństwo, iż to, co miało miejsce w trzeciej dekadzie czerwca, powtórzy się jeszcze w lipcu lub sierpniu. Lato dopiero się zaczęło, a najwyższe temperatury zwykle przypadają na drugą połowę lipca i pierwszą połowę sierpnia.
W ubiegły weekend padł absolutny rekord ciepła dla naszego kraju.
W niedzielę 28 czerwca po południu w Słubicach odnotowano 40,5 st. C. Tym samym został pobity rekord z 29 lipca 1921 roku. Wtedy w Prószkowie (woj. opolskie) odnotowano 40,2 st. C. Ostatnia fala upałów w naszym kraju była krótka, ale niezwykle intensywna. Na szczególną uwagę zasługuje jednak kalendarz – stało się to pod koniec czerwca. I to właśnie budzi obawy naukowców w kontekście tego, co wydarzyło się ostatnio w Europie.

„Brutalna fala upałów nosi wyraźne znamiona kryzysu klimatycznego”
Światowa Organizacja Meteorologiczna stwierdziła kilka dni temu, iż ostatnia fala upałów w Europie to zjawisko typowe dla końca lipca i sierpnia, a nie czerwca. Powodem jest to, iż w czerwcu oceany i morza wokół Europy wciąż się nagrzewają. Tym samym nie osiągają jeszcze swojego termicznego maksimum.
Dodatkowo w grę wchodzi czynnik arktyczny. Lód morski w Arktyce się topi, ale wciąż zajmuje znaczny obszar. Z tego powodu czerwcowe napływy chłodu są jeszcze wyraźne i hamują proces nagrzewania się mórz i oceanów. Dopiero w połowie lipca, kiedy wody są rozgrzane do maksimum, ryzyko wystąpienia największych upałów znacząco wzrasta.
Europe’s savage heatwave has the fingerprints of the climate crisis all over it.
Until humanity stops burning coal, oil and gas, extreme heat will keep getting worse.
The solutions are clear: a faster shift to renewables, protecting forests and boosting climate resilience. pic.twitter.com/J6vVWr28Fw
– Trwająca w Europie brutalna fala upałów nosi wyraźne znamiona kryzysu klimatycznego – napisał niedawno na portalu X Simon Stiell, sekretarz wykonawczy Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC).
Z kolei rzeczniczka WMO Clare Nullis stwierdziła, iż „rozległa fala upałów, która pod koniec czerwca ogarnęła Europę pobiła liczne rekordy temperatur”.
Nim fala upałów zdetronizowała polskie rekordy temperatur, we Francji odnotowano najgorętszy dzień w historii pomiarów. Średnia temperatura w skali kraju wyniosła 30 st. C. Jak podaje Météo-France, pobity został również krajowy rekord temperatury maksymalnej – 43,8 st. C. W Niemczech także pobito rekordy ciepła. W Coschen przy granicy z Polską 28 czerwca odnotowano 41,7 st. C.
– Ma to poważny wpływ na zdrowie ludzi, ekosystemy, rolnictwo i wydajność pracy, a w niektórych regionach, zwłaszcza we Francji, towarzyszy temu nasilająca się susza i ryzyko pożarów lasów, a także lokalne burze – zwróciła uwagę Nullis.
- Czytaj także: 40 st. C, a miasta jak nagrzane pułapki. W Europie „gotuje” się też morze
„Cichy zabójca” w Polsce
Wpływ upałów na ludzi uwydatnił się na wiele różnych sposobów, a najtragiczniejszym z nich jest śmierć. Sekretarz generalny Światowej Organizacji Zdrowia poinformował, iż od 21 czerwca odnotowano ponad 1300 nadmiarowych zgonów „związanych z wysokimi temperaturami w Europie”.
– Stres cieplny często nazywany jest „cichym zabójcą”, a europejskie domy, miejsca pracy i szkoły nie zostały zaprojektowane z myślą o takich temperaturach – napisał napisał w mediach społecznościowych.
Upały przyniosły śmierć także mieszkańcom naszego kraju. Co najmniej 4 osoby zmarły w Polsce na skutek rekordowej fali upałów. 63-letnia kobieta w Chełmie zmarła podczas opalania się na słońcu. W Hucie (woj. wielkopolskie) 47-letnia kobieta również zmarła w trakcie opalania. W tym samym regionie zmarł mężczyzna w średnim wieku, którego ciało odnaleziono na drewnianym leżaku. Do szpitala w Koninie trafił 60-letni mężczyzna, który zasłabł podczas prac gospodarskich. Jego życia również nie udało się uratować.
To są oczywiście przypadki dotyczące osób, które zmarły na skutek niezachowania ostrożności – niepotrzebnego wystawiania się na słońce, co doprowadziło do przegrzania organizmu.
Kolejne upały przed nami?
Aktualna sytuacja to może nie być koniec tegorocznych tropików. Skutki ciepłej fazy ENSO cały świat może odczuwać również w przyszłym roku. To, co wydarzyło się w czerwcu, skłoniło naukowców do zmierzenia się z pilnym pytaniem: jakich temperatur maksymalnych mamy się spodziewać? Nie za kilka dekad, gdy globalne ocieplenie będzie postępować, ale już dziś. Być może choćby tego lata.
– Wiemy, iż fale upałów stają się coraz bardziej intensywne, występują częściej i realizowane są dłużej – powiedziała na łamach The New York Times Rebecca Emerton, starsza naukowczyni z Europejskiego Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody (ECMWF) w Reading w Anglii. Jak podkreśliła, szczególnie uderzające jest w tej chwili to, z jak dużym zapasem bite są kolejne rekordy.
Normalnie rekordowo wysokie temperatury powinny zdarzać się rzadko. Jednak, jak wykazali naukowcy, wraz z ocieplaniem klimatu przez działalność człowieka ekstremalne upały pojawiają się znacznie częściej, niż miałoby to miejsce w stabilnym klimacie. Czy dojdzie do powtórki za tydzień lub dwa?
- Czytaj także: Badanie łączy upały z płcią noworodków. Rodzi się mniej chłopców
Susza potęguje ryzyko
Po tym, jak przez zachodnią Europę przetoczyła się pierwsza fala upałów, klimatolodzy opublikowali pracę na łamach czasopisma Nature. Analiza pokazała, iż wiele z najbardziej dotkliwych europejskich fal upałów następowało krótko po wcześniejszej fali gorąca.
I tak też się stało. Nie minął choćby miesiąc, a Europa została dotknięta opisaną wcześniej falą upałów.
Jednym z powodów jest to, iż pierwsza fala upałów przygotowuje warunki dla kolejnej. Chodzi o ilość wody w glebie, a adekwatnie o jej brak. Wysokie temperatury wysuszają podłoże, ziemia traci wodę, a roślinność nie rozwija się tak, jak powinna.
Potem przychodzą opady deszczu, ale w większości są one intensywne, dlatego znaczna część wody spływa do rzek. Rzekami z kolei woda odpływa do mórz i oceanów. Wysuszona ziemia sprawia, iż większa część energii słonecznej ogrzewa powietrze podczas kolejnego napływu gorąca. Gdyby grunt był mokry, energia cieplna zostałaby najpierw zużyta na odparowanie wilgoci z podłoża. Dzięki temu temperatura otoczenia byłaby niższa.
Poziom wilgotności wierzchniej warstwy gleby 25 i 28 czerwca 2026 roku. Źródło: IMiGW.Upały potęgują przy tym susze. Powyższa mapa pokazuje, iż w Polsce grunt jest wyschnięty na wiór. Za moment prawdopodobnie spadnie deszcz, ale będzie on nieregularny, krótkotrwały, a wielu miejscach za silny. Gleba będzie tylko pozornie wilgotna – widok kałuż będzie złudny.
Kolejny rekord może tego lata już nie paść, ale to koniec dobrych informacji.
– W pewnym stopniu przygotowujemy się na pojedynczy dzień z temperaturą 40 czy choćby 50 stopni Celsjusza – powiedziała Suarez-Gutierrez, adiunktka zajmująca się dynamiką atmosfery na Uniwersytecie w Wageningen w Holandii. – Natomiast nie przygotowujemy się na miesiąc z temperaturami rzędu 36 stopni Celsjusza.
– Na papierze nie wygląda to aż tak ekstremalnie, ale uważam, iż w tej chwili nasze zasoby i systemy nie są przygotowane na taki scenariusz – dodała.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Jolanta Wojcicka

2 godzin temu










![Bractwo Kapłańskie św. Piusa X i Stolica Apostolska – pół wieku konfliktu o liturgię i doktrynę [KALENDARIUM]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2021/07/alejogrant-1575749932976-cathopic.jpg)




