Polska odzyska do 430 mln euro za broń przekazaną Ukrainie

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Polska odzyska do 430 mln euro za broń przekazaną Ukrainie


Polska ma otrzymać w 2027 roku 400 mln euro zwrotu za broń przekazaną Ukrainie oraz od 10 do 30 mln euro z dodatkowej puli. Kompromis w sprawie unijnego EPF ma zakończyć wielomiesięczny spór. Dla polskiego budżetu oznacza to odzyskanie maksymalnie 430 mln euro należnych za realną pomoc wojskową.

Uzgodnienie po miesiącach sporu

Do politycznego przełomu doszło 1 września podczas nieformalnego spotkania ministrów obrony państw UE w Newtownmountkennedy w Irlandii. Irlandia sprawuje w tym półroczu prezydencję w Radzie UE, a szefowa irlandzkiej dyplomacji i resortu obrony Helen McEntee poinformowała, iż większość państw jest gotowa poprzeć kompromis dotyczący 6,6 mld euro. Formalnej decyzji jeszcze nie ma, ponieważ wtorkowe spotkanie miało charakter nieformalny. Porozumienie ma zostać zatwierdzone w najbliższych dniach w Brukseli.

Pieniądze pochodzą z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju, znanego jako EPF. Jest to fundusz działający poza zwykłym budżetem Unii. Rada UE wyjaśnia, iż EPF finansuje działania wojskowe i obronne, w tym częściowe rozliczenia pomocy przekazywanej Ukrainie przez państwa członkowskie. Polska oddawała sprzęt z własnych zasobów. Zwrot tych kosztów nie jest prezentem z Brukseli, ale wykonaniem wcześniej przyjętych zasad.

Polska już odzyskała 830 mln euro

Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski przekazał PAP, iż Polska otrzymała dotąd 830 mln euro. Z obecnego uzgodnienia wynika wypłata kolejnych 400 mln euro w 2027 roku. Komisja Europejska przygotowała dwa warianty podziału dodatkowej puli, dlatego do Warszawy ma trafić jeszcze od 10 do 30 mln euro. Ostateczna suma może więc sięgnąć 430 mln euro.

Mechanizm został zablokowany w 2024 roku przez poprzedni rząd Węgier. Po zmianie władzy w Budapeszcie przeszkodą stał się spór państw członkowskich o sposób podziału pieniędzy. Według PAP zamrożenie wypłat objęło około 450 mln euro należnych Polsce. Dwa lata zwłoki pokazały słabość systemu, który miał gwałtownie rozliczać państwa ponoszące realne koszty wsparcia.

Polska nie może akceptować sytuacji, w której przekazuje uzbrojenie, wzmacnia wschodnią flankę NATO, a potem miesiącami czeka na należny zwrot. Równolegle trwa spór o wykorzystanie 210 mld euro zamrożonych rosyjskich aktywów. Ciężar obrony Europy powinien w większym stopniu ponosić agresor, a nie podatnicy państw, które zareagowały najszybciej.

Pieniądze muszą wzmacniać polską obronność

Odzyskanie środków ma znaczenie dla polskiego budżetu i zdolności wojska. Mowa o pieniądzach za sprzęt, który opuścił polskie magazyny, więc naturalnym kierunkiem ich wykorzystania jest uzupełnianie zapasów i zamówienia dla krajowego przemysłu obronnego. Bez tego refundacja poprawi księgowy bilans, ale nie odtworzy utraconych zdolności.

W Europie funkcjonuje też model, w którym państwa europejskie finansują amerykańskie systemy Patriot dla Ukrainy. Polska musi w każdym takim mechanizmie pilnować własnego interesu: ceny, terminu dostaw i udziału polskich zakładów. Solidarność wobec rosyjskiej agresji nie oznacza zgody na to, by polski podatnik płacił pierwszy i odzyskiwał pieniądze ostatni.

Kompromis jest potrzebny, ale jego wartość oceni dopiero terminowa wypłata. Dla Polaków stawka jest prosta: 430 mln euro ma wrócić do kraju i pracować na nasze bezpieczeństwo.

Źródło: PAP za pośrednictwem Bankier.pl

Źródło: Bankier.pl

Idź do oryginalnego materiału