Uczestnikami panelu byli laureaci Złotych Mostów Dialogu 2026 – minister Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych i Christoph Bergner, były parlamentarzysta Bundestagu i pełnomocnik rządu RFN ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych. Wraz z nimi dyskutowała Joanna Stolarek – germanistka i dziennikarka, była dyrektorka Fundacji im. Heinricha Bölla w Warszawie, dyrektorka ds. komunikacji strategicznej Polsko-Niemieckiej Izby Handlowej. Moderację poprowadzi Bartosz T. Wieliński, zastępca redaktora naczelnego „GW”.
Polska – Niemcy. Pojednanie czy kicz?
Zaczął od pytania o relacje polsko-niemieckie po upadku muru. Czy więcej było w nich pojednania czy kiczu pojednania?
– 1989/1990 rok przyniósł odzyskanie niepodległości, potem bardzo gwałtownie przyszło zjednoczenie Niemiec. Było jasne, iż wszystko musi się zmienić. W Wałbrzychu, gdzie mieszkałem straszono nas Hupką i Czają, tym, iż Niemcy wrócą i zabiorą, przez dziesiątki lat. A jednocześnie była fascynacja takim sąsiadem, który odniósł polityczny i gospodarczy sukces – mówił Tomasz Siemoniak.
– Trzecim czynnikiem była mądrość przywódców. Tadeusz Mazowiecki wywodził się ze środowiska inteligencji katolickiej. Rozumiał, jaką wagę ma ustanowienie nowych relacji z Niemcami. Wielki ruch polsko-niemiecki został ufundowany na tym, iż od lat 70. Jak w przyszłości między wolnymi Niemcami – gdy NRD przestanie istnieć – a wolną Polską ułożyć relacje. Tamte symbole – Msza Pojednania w Krzyżowej i wyjazd kanclerza do Berlina, gdy walił się mur to nie był kicz. To są wielkie rzeczy, które zostały w pamięci. Traktat, po nim różne struktury i fundacje zapełniły polsko-niemiecką przestrzeń – mówił.
– Ci, którzy pamiętają, mają ten przywilej, iż doświadczyli zmiany. Nagle historia poszła w drugą stronę. To się zdarza rzadko. Przypomniałem wczoraj, odbierając Złote Mosty Dialogu, list biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku. Pojednanie budowano na mocnym chrześcijańskim fundamencie. Z tego kręgu wywodzili się Mazowiecki, Stomma i wielu innych. Nie pomylili się. Droga, jaką miała Polska na Zachód, wiodła przez Niemcy – powiedział Tomasz Siemoniak
Ważna rola „Solidarności”
– Byłem obywatelem NRD – wspominał Christoph Bergner. – Patrzyłem na polskie społeczeństwo jak na towarzyszy w ciężkiej transformacji. Kiedy patrzyliśmy w stronę Polski i Czech, widzieliśmy walkę. A kiedy poznałem Tomasza Siemoniaka zrozumiałem, iż jesteśmy w podobnej roli. A komuna w ogóle by się nie skończyła, gdyby nie było „Solidarności” – zapewnił. – Kiedy w Niemczech niektórzy mieli wątpliwości co do zjednoczenia, w „Solidarności” pojawiły się głosy, iż Niemcy powinny być zjednoczone i Polska takich Niemiec potrzebuje.
W toku debaty Christoph Bergner był pytany, czy liczy się z tym, iż AfD wejdzie do rządu federalnego.
– Mieszkam w Saksonii-Anhalt, to w tym landzie AfD jest najsilniejsza. Choć jej program jest dyletancki i antyeuropejski. Kto wybiera AfD szkodzi Niemcom. Myślę, iż AfD wcześniej się podzieli. Być może w Saksonii Anhalt okaże się, iż ta partia polegnie i okaże się, iż nie potrafi skutecznie rządzić. Choć wolałbym, by mój land nie był laboratorium, które to ujawni. Jednocześnie boli mnie, iż partie tworzące w tej chwili rząd federalny, konkurują ze sobą. To jest dla obywateli frustrujące.
Polska – Niemcy. Jak nas widzą za zachodnią granicą?
Joannę Stolarek moderator pytał o obraz Polski w Niemczech.
– Przyjechałam do Opola jak domu – przyznała Joanna Stolarek. – Pochodzę z Dobrodzienia / Guttentag. – Jesteśmy teraz w całkiem innej sytuacji. W ubiegłym tygodniu w Berlinie odbyła się inauguracja Polskiego Klubu Biznesu. Polskie firmy działają w Niemczech i przejmują tamtejsze firmy. Najgłośniejsza była bydgoska PESA, która przyjęła firmę produkującą tramwaje w Lipsku. Nie ma aż takiej asymetrii między Polską a Niemcami jak kiedyś. Więcej Polaków z Niemiec wraca niż tam w celach zarobkowych wyjeżdża. Stosunki gospodarcze między obydwoma krajami są lepsze niż polityczne. Asymetria przez cały czas dotyczy wzajemnej wiedzy o sobie. Niemcy wiedzą ciągle o Polsce mniej niż odwrotnie.
– Po stronie niemieckiej liczono bardzo, iż po utracie władzy przez PiS stosunki polityczne między Polską a Niemcami mocno się poprawią – dodała. – O premierze Donaldzie Tusku myślano w kategoriach dekady przed rządami PiS-u. A tu się coś zmieniło. Polski rząd i społeczeństwo patrzą z innego poziomu. Wzrost gospodarczy w Polsce wciąż wynosi 3,6 procent. W Niemczech od paru lat trwa stagnacja na poziomie 0,3. Większe poczucie pewności Polaków czasem się zderza z niemieckim spojrzeniem z góry. To grozi, iż się te dwa kraje rozjadą. Byłoby szkoda.
Dopełnieniem debaty były materiały przygotowane przez studentów stosunków międzynarodowych w UO nt. polsko-niemieckich relacji. Ich częścią był wywiad z Janem Krzysztofem Bieleckim, byłym premierem i sygnatariuszem polsko-niemieckiego traktatu.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

1 godzina temu









