Prezydent Karol Nawrocki podpisał 7 sierpnia ustawę, która wprowadza szerszy zerowy PIT dla marynarzy i daje armatorom możliwość wyboru podatku tonażowego zamiast CIT. Przepisy mają wejść w życie 10 września. Dla Polski to szansa na powrót bandery, ale nie gwarancja odbudowy floty.
Podpis prezydenta i realny rachunek dla armatorów
Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę z 17 lipca 2026 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wsparcia przedsiębiorstw żeglugowych oraz stworzenia warunków ich funkcjonowania pod polską banderą. Akt opublikowano jako Dz.U. 2026 poz. 1079, a zasadniczy termin wejścia w życie wskazano na 10 września 2026 r. To ważna data dla marynarzy, armatorów i całej gospodarki morskiej.
Nowe przepisy rozszerzają zwolnienie z PIT dla marynarzy i pracowników statków obsługujących sektor offshore. Państwo uchyla dotychczasowe warunki związane z obywatelstwem oraz wymogiem przepracowania 183 dni w roku, co wynika z informacji przygotowanej do ustawy przez Kancelarię Prezydenta. Armatorzy mają natomiast dostać możliwość wyboru podatku tonażowego zamiast CIT. W zamyśle ma to obniżyć ciężar podatkowy działalności żeglugowej i poprawić konkurencyjność polskiej bandery.
Brzmi dobrze. Ale w tej sprawie trzeba chłodnej głowy. Polska bandera nie wróci na morza dlatego, iż ustawodawca wpisał piękne hasło do tytułu aktu prawnego. Wróci wtedy, gdy prowadzenie statku pod polską banderą będzie opłacalne, proste i przewidywalne. Armator liczy koszty, czas, procedury i ryzyko sporów z fiskusem. Patriotyzm gospodarczy wymaga właśnie takich warunków: mniej barier, więcej stabilności, jasne państwo po stronie polskiego kapitału.
Zerowy PIT nie zastąpi sprawnego państwa
Radio Szczecin relacjonowało rozmowę z uczestnikami audycji „Radio Szczecin na Wieczór”, w której Arkadiusz Wójcik, prezes Unibaltic, ocenił, iż do powrotu polskiej bandery pozostało daleka droga. Sens tej uwagi jest prosty: podatki są warunkiem ważnym, ale nie jedynym. o ile polskie przepisy będą przez cały czas trudniejsze, wolniejsze i bardziej niepewne niż rozwiązania zagraniczne, statki pozostaną tam, gdzie armatorzy mają mniej kłopotów.
Katarzyna Lędzionowska, adwokat komentująca sprawę w Radiu Szczecin, wskazywała z kolei na problem niejasności podatkowych. To ostrzeżenie trzeba potraktować poważnie. Polska zna już zbyt wiele przypadków, w których ulga na papierze przegrywała z praktyką urzędów, interpretacjami i lękiem przedsiębiorcy przed kontrolą. jeżeli marynarz albo armator ma przez lata tłumaczyć fiskusowi, co ustawodawca miał na myśli, to żadnej morskiej suwerenności z tego nie będzie.
Właśnie dlatego sprawa polskiej bandery jest czymś więcej niż korektą podatkową. To test, czy państwo potrafi stworzyć warunki dla branży działającej globalnie, a nie tylko produkować konferencje i komunikaty. Gospodarka morska nie wybacza prowizorki. Statek, port, załoga, ubezpieczenie, rejestr i finansowanie muszą działać w jednym rytmie.
Gospodarka morska to suwerenność, nie dekoracja
Rząd w kwietniu, przyjmując projekt ustawy, pisał, iż rozwiązania mają zwiększyć atrakcyjność polskiej bandery, zawodu marynarza i umożliwić armatorom korzystanie z podatku tonażowego. W komunikacie KPRM o projekcie wskazano też odbudowę potencjału polskiej floty handlowej jako jeden z celów. To dobra deklaracja, ale sama deklaracja nie przewiezie ani jednej tony ładunku.
Polska potrzebuje własnej obecności na morzu tak samo, jak potrzebuje silnych portów, stoczni, logistyki i marynarzy. DN pisał już o presji na polski terminal kontenerowy i spór o rozwój Bałtyku. Każda decyzja, która zwiększa zdolność Polski do samodzielnego działania na morzu, ma znaczenie gospodarcze i strategiczne. Morze nie jest dodatkiem do mapy. To droga handlu, bezpieczeństwa i wpływu.
Dlatego powrót polskiej bandery trzeba mierzyć skutkiem, nie intencją. Liczyć się będzie liczba statków, które faktycznie wrócą, ocena systemu przez armatorów konkurujących z Cyprem, Maltą czy Portugalią, szybkość administracji morskiej i podatkowej oraz jasne zasady dla marynarzy. Na to odpowiedzą decyzje firm, a nie komunikaty ministerstwa.
Polska flota wymaga konsekwencji
W ostatnich tygodniach debata morska wróciła także przy wojskowym wymiarze Bałtyku. Pisaliśmy o tym, iż Wicher i program Miecznik mają być elementem morskiej siły Polski. Flota handlowa i marynarka wojenna to różne porządki, ale łączy je jedno: państwo poważne nie odwraca się plecami do morza.
Zerowy PIT dla marynarzy i podatek tonażowy mogą być początkiem odwracania wieloletniego zaniedbania. Mogą też skończyć jako kolejna częściowa reforma, którą pożre urzędnicza praktyka. Stawka dla Polski jest konkretna: miejsca pracy, podatki płacone w kraju, narodowy kapitał, obecność biało-czerwonej bandery na światowych szlakach i większa odporność gospodarki.
Tu nie chodzi o sentyment do symbolu. Bandera jest znakiem państwa, ale za znakiem musi stać opłacalność, porządek prawny i determinacja. jeżeli Polska chce wrócić na morze, musi dać własnym armatorom warunki co najmniej tak dobre, jak konkurenci. Inaczej biało-czerwona bandera pozostanie ładnym obrazkiem w przemówieniu, a realny biznes przez cały czas będzie odpływał pod cudze rejestry.
Źródło: Radio Szczecin, Kancelaria Prezydenta RP, KPRM, Dziennik Ustaw.
Źródło: Radio Szczecin










