Polska 2050 negocjuje z prezydentem, Donald Tusk w pułapce

1 dzień temu

Nie było bardziej kuriozalnej legislacji w dziejach Sejmu III RP niż ustawa regulująca rynek kryptowalut. Trzykrotnie Sejm przegłosował tę ustawę i trzykrotnie prezydent Karol Nawrocki ją zawetował, a jeszcze po drodze dwukrotnie posłowie nie byli w stanie odrzucić prezydenckiego weta. Do tej pory Donald Tusk, jako główny sprawca tego kuriozum, nie wypowiedział się oficjalnie, co zamierza robić dalej, ale za to poseł Lewicy Tomasz Trela oświadczył, iż koalicja ma zamiar po raz czwarty odesłać ustawę do prezydenta w niezmienionej formie i treści.

Słowa Treli nie mają jednak większego znaczenia, poza tym przeciwną deklarację złożył przepołowiony klub Polski 2050. Szymon Hołownia publicznie stwierdził, iż ta zabawa musi się skończyć i wskazał, iż na stole leży projekt ustawy jego partii, który praktycznie jest zgodny z oczekiwaniami prezydenta Karola Nawrockiego. Mając w pamięci to, co Koalicja Obywatelska i związane z nią media zrobiły z Szymonem Hołownią, gdy ten nie zgodził się na „zamach stanu” i jeszcze w dodatku poszedł na wspólną kolację z Jarosławem Kaczyńskim do domu Bielana, należy spodziewać się kolejnego dymu w koalicji. Dym może być tym większy, iż tym razem ze śmiertelnym wrogiem ma negocjować znienawidzona przez Donalda Tuska Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, obecna szefowa Polski 2050.

Trudno sobie wyobrazić, żeby Donald Tusk przełknął tę podwójnie gorzką pigułkę, po pierwsze sam fakt, iż koalicjant dogaduje się z prezydentem, po drugie, iż robi to Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Problem polega na tym, iż upokorzyć mniejszego koalicjanta można bardzo łatwo i z dużą satysfakcją, ale to w najmniejszym stopniu nie zamknie tematu. Czwarte przegłosowanie tej samej ustawy byłoby całkowicie groteskowym posunięciem, choćby jak na tę koalicję, no i wcale nie jest pewne, iż znalazłaby się większość sejmowa. Przy wotum nieufności dla Pauliny Hennig-Kloski jeszcze Tuskowi udało się spacyfikować Polskę 2050 groźbą wykluczenia z koalicji, ale teraz sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Sam fakt, iż doszło do rozmów na linii Polska 2050 i prezydent Karol Nawrocki, to wyraźny gest nielojalności wobec Donalda Tuska i jeszcze większy ból głowy.

Wiadomo nie od dziś, iż nic tak nie cementuje koalicji, jak sprawowanie władzy i zasiadanie na ministerialnych oraz innych intratnych fotelach, niemniej jednak do wyborów coraz bliżej i Polska 2050 musi się jakoś wyróżnić, jeżeli myśli o przekroczeniu progu wyborczego. Notowania rządu praktycznie w każdym sondażu, łącznie z dyspozycyjnym politycznie CBOS, spadają w okolice 30 proc., a czasami schodzą poniżej, to oznacza, iż za błędy i zaniechania Donalda Tuska płacą wszyscy koalicjanci. Widać to doskonale w innych sondażach, w których tylko Lewica ma szanse na przeskoczenie progu wyborczego, a pozostałe partie koalicyjne, czyli PSL i Polska 2050, mają społeczne poparcie na poziomie błędu statystycznego. O ile PSL ma szansę i nadzieję, iż Donald Tusk wciągnie polityków tej partii na listę wyborczą, o tyle Polska 2050 z pewnością nie może na to liczyć.

Tylko jakaś własna inicjatywa pozwoli podtrzymać nadzieje Polski 2050 na ponowne wejście do Sejmu, co będzie niezwykle trudnym zadaniem, ale bierna postawa całkowicie przekreśli jakiekolwiek szanse. Gdyby Donald Tusk zablokował projekt ustawy Polski 2050, co prawdopodobnie się stanie, to paradoksalnie Polska 2050 może ugrać więcej. Wokół całej sprawy będzie bardzo głośno, no i to w najmniejszym stopniu nie rozwiąże generalnego problemu, jakim jest sama ustawa. Najwygodniejszą pozycję ma w tej chwili prezydent Karol Nawrocki, który może użyć argumentu, iż choćby koalicjant widzi absurdalny upór Donalda Tuska i dłużej nie zamierza tego firmować. Niezłą pozycję wyjściową ma Polska 2050, a najgorzej wygląda to z perspektywy samego Tuska, bo ten na własne życzenie znalazł się w pułapce.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału