Położne biją na alarm. Nowe przepisy mogą zniszczyć jeden z najlepszych systemów kształcenia w Europie

2 dni temu

Projekt ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej z 13 maja 2026 roku wywołał ostre protesty środowiska medycznego. Polskie Towarzystwo Położnych nie przebiera w słowach: proponowane zmiany zagrażają bezpieczeństwu polskich kobiet i noworodków.

Przez lata Polska mogła być wzorem dla innych państw UE, jeżeli chodzi o kształcenie położnych. Samodzielne, trzyletnie studia pierwszego stopnia na kierunku położnictwo dawały absolwentkom solidne, kierunkowe przygotowanie do jednego z najbardziej odpowiedzialnych zawodów medycznych. Teraz ten model ma zostać wywrócony do góry nogami.

Zgodnie z rządowym projektem ustawy, droga do zawodu położnej przebiegałaby odtąd przez… pielęgniarstwo. Najpierw kandydatka musiałaby ukończyć studia pielęgniarskie, następnie odbyć co najmniej 18-miesięczne kształcenie położnicze obejmujące minimum 3000 godzin, a na końcu jeszcze roczną praktykę zawodową. W sumie to ponad pięć i pół roku, żeby uzyskać uprawnienia, które dziś można zdobyć w trzy lata.

„To nie specjalizacja, to odrębny zawód”

Polskie Towarzystwo Położnych w wydanym oświadczeniu nie kryje oburzenia. Autorzy dokumentu zwracają uwagę na fundamentalną sprzeczność, jaka tkwi w samym projekcie: z jednej strony ustawa wprost stwierdza, iż pielęgniarstwo i położnictwo to dwa samodzielne zawody medyczne, z drugiej zaś uzależnia wejście do zawodu położnej od wcześniejszego uzyskania dyplomu pielęgniarki.

Położna to nie pielęgniarka z nadprogramowym kursem. To specjalista od zdrowia reprodukcyjnego, intymnego i seksualnego człowieka, który towarzyszy kobiecie od jej narodzin aż po kres życia. Jej praca obejmuje diagnozowanie ciąży, prowadzenie i przyjmowanie porodu fizjologicznego, monitorowanie stanu nienarodzonego dziecka, opiekę nad noworodkiem, w tym urodzonym przedwcześnie, oraz podejmowanie działań ratunkowych w nagłych przypadkach. To kompetencje wymagające pogłębionego, autonomicznego przygotowania, nie wtórnego uzupełnienia po kształceniu w innym zawodzie.

Liczy się liczba, nie jakość?

Projektodawcy uzasadniają zmiany trudną sytuacją na rynku pracy: zamykaniem oddziałów położniczo-ginekologicznych i niekorzystnymi trendami demograficznymi. Argument brzmi tak: skoro pracy dla położnych jest coraz mniej, niech przynajmniej będą też pielęgniarkami i mogą pracować tam, gdzie akurat jest potrzeba.

Towarzystwo odrzuca takie myślenie. Wskazuje, iż problemy organizacyjne systemu ochrony zdrowia nie mogą być rozwiązywane kosztem jakości kształcenia i bezpieczeństwa pacjentek. Co więcej, nowy model może jeszcze bardziej pogłębić niedobory kadrowe. Dlaczego? Bo wydłużenie i skomplikowanie ścieżki dostępu do zawodu po prostu zniechęci kandydatki. Kto zdecyduje się na ponad pięcioletni maraton kształcenia, mając już w kieszeni dyplom pielęgniarki i możliwość normalnej pracy zarobkowej?

Kobieta nie jest „przypadkiem do obsłużenia”

Towarzystwo zwraca uwagę na zdanie z uzasadnienia projektu, według którego położne miałyby być „dwuzawodowe” i pracować zależnie od potrzeb systemu, raz jako pielęgniarki, raz jako położne.

To zdanie mówi wszystko o filozofii stojącej za tą reformą. Kobieta rodząca dziecko, kobieta w ciąży wysokiego ryzyka, matka wcześniaka walczącego o życie nie jest „przypadkiem do obsłużenia przez dostępny personel”. Zasługuje na opiekę specjalisty, który całe swoje kształcenie poświęcił właśnie temu jednemu, wyjątkowemu obszarowi medycyny.

Położnictwo ma w Polsce długą i szlachetną tradycję akademicką. Jej likwidacja, bo trudno nazwać to inaczej, to nie reforma, to cofnięcie się o kilkadziesiąt lat.

Towarzystwo nie było pytane

Warto odnotować jeszcze jeden, niemal proceduralny fakt, który w tej sprawie ma jednak duże znaczenie. Polskie Towarzystwo Położnych podkreśla, iż nie uczestniczyło w pracach nad aktualną wersją projektu. Owszem, jego przedstawiciele zasiadali w zespole ministerialnym powołanym w 2023 roku, ale ten zakończył działalność w sierpniu 2024 roku, przedkładając jedynie wstępny projekt. Obecna ustawa nosi datę 13 maja 2026 roku i jest zupełnie innym dokumentem. Udział w dawnych pracach nie oznacza zgody na to, co zaproponowano teraz.

Towarzystwo domaga się utrzymania samodzielnej, trzyletniej akademickiej ścieżki kształcenia. Ewentualną ścieżkę dla pielęgniarek chcących zostać położnymi dopuszcza wyłącznie jako alternatywę, nigdy jako zastąpienie dotychczasowego modelu.

jb
Źródło: http://www.ptpol.pl/

Idź do oryginalnego materiału