Po ataku w Berlinie pytanie nie brzmi już tylko, kto zawinił w jednej sprawie. Pytanie brzmi, jak państwo niemieckie mogło wypuścić na ulice człowieka wcześniej skazanego za sprawę związaną z Państwem Islamskim. Dla Polski to bolesny sygnał: bezpieczeństwo obywateli nie może przegrywać z miękką doktryną i proceduralną bezradnością.
Atak, ofiara, pytania
W Berlinie po sobotnim ataku przy wydarzeniu Pride zginęła kobieta, a 29 osób zostało rannych. Według Associated Press burmistrz Berlina Kai Wegner przekazał, iż ofiarą śmiertelną była obywatelka Polski, przebywająca w mieście z córką. Podejrzewany sprawca, 21-letni Abdul Ballout, obywatel Niemiec o libańskich korzeniach, miał wjechać vanem w ludzi, a następnie atakować maczetą. Został zabity podczas późniejszej akcji policji.
Niemieckie władze traktują sprawę jako atak o charakterze ekstremistycznym. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt mówił w niemieckich mediach, iż przy dotychczasowej historii Ballouta pozostawienie go na wolności było trudne do zrozumienia. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział wyjaśnianie luk w bezpieczeństwie. To adekwatne słowa. Tyle iż po śmierci człowieka brzmią już jak reakcja spóźniona.
Sprawca był znany wcześniej
Najcięższy fakt w tej sprawie dotyczy nie samej identyfikacji sprawcy, ale tego, co państwo wiedziało przed atakiem. AP podała, iż Ballout w 2025 r. udał się do Libanu z zamiarem przedostania się do Syrii i dołączenia do Państwa Islamskiego. Po zatrzymaniu i odbyciu kary w Libanie wrócił do Niemiec, gdzie został aresztowany na lotnisku w Berlinie.
W maju niemiecki sąd dla nieletnich skazał go za przygotowywanie poważnego aktu przemocy zagrażającego państwu, publikowanie propagandy Państwa Islamskiego na Instagramie oraz inne zarzuty. Kara wynosiła rok i 10 miesięcy w zakładzie dla nieletnich. Jak wyjaśniała AP, niemieckie przepisy pozwalają sądzić osoby w wieku od 18 do 21 lat w systemie prawa dla nieletnich. Sąd wypuścił Ballouta z aresztu, wskazując m.in. na brak ustawowych przesłanek dotyczących ryzyka ucieczki lub ponownego popełnienia czynu.
Deradykalizacja zamiast twardej ochrony
Ballout miał trafić do programu deradykalizacyjnego dla osób wysokiego ryzyka. Przedstawicielka Violence Prevention Network, cytowana przez AP, mówiła, iż specjaliści widzieli w nim problem i nie uznawali go za kandydata realnie gotowego do pracy nad odejściem od ekstremizmu. Według tej relacji próbował przedstawiać siebie jako osobę, która nie potrzebuje deradykalizacji.
Tu widać pęknięcie zachodniego modelu bezpieczeństwa. Są procedury, są formularze, są programy, są organizacje pomocowe. Brakuje jednego: pewności, iż człowiek uznany za realne ryzyko nie będzie mógł wyjść na ulicę i skrzywdzić niewinnych. Państwo nie może zastępować ochrony obywateli psychologiczną nadzieją, iż ideologiczny fanatyk akurat tym razem zmieni zdanie.
Niemiecka lekcja dla Europy
The European Conservative, powołując się na niemieckie dane bezpieczeństwa, przypomniał po ataku, iż w Niemczech wskazuje się 9 110 islamistów nastawionych na przemoc. W 2025 r. cały potencjał islamistyczny oceniano na 28 645 osób. W samym Berlinie oficjalny komunikat Senatu z czerwca 2026 r. mówił o wzroście środowiska islamistycznego do 2 590 osób, m.in. przez aktywność salaficką i propagandę internetową kierowaną do młodych ludzi.
Nie wolno przenosić winy na całe grupy religijne czy etniczne. To byłoby fałszywe i moralnie nie do przyjęcia. Wolno i trzeba natomiast mówić jasno: polityka, która lekceważy radykalizację, łagodzi reakcję na ekstremizm i boi się twardych decyzji, kończy się zagrożeniem dla zwykłych ludzi.
Interes Polski jest prosty
Polska nie ma obowiązku powtarzać niemieckich błędów. Musi chronić granice, wzmacniać służby, odrzucać presję relokacyjną i bez wahania usuwać cudzoziemców łamiących prawo, tam gdzie pozwalają na to przepisy. Wobec własnych obywateli zradykalizowanych do przemocy państwo także musi działać wcześniej, stanowczo i bez złudzeń.
Śmierć Polki w Berlinie nadaje tej sprawie szczególny ciężar. To nie jest odległy problem zachodnich stolic. To pytanie o bezpieczeństwo naszych rodzin, gdy podróżują, pracują i żyją w Europie. jeżeli państwo nie potrafi ochronić niewinnych przed znanym ekstremistą, zawodzi w swojej pierwszej funkcji.
Źródło: European Conservative













