Politycy PiS twierdzili, iż są zadowoleni z ostrej linii, jaką przyjął Przemysław Czarnek w sprawie Ukrainy. Do momentu, aż nie odezwał się Jarosław Kaczyński, który zdał sobie sprawę, iż wypowiedzi kandydata PiS na premiera mogą zaszkodzić partii. Teraz Czarnek ma tłumaczyć się przed prezesem, a politycy tej formacji milkną lub zmieniają zdanie. To pierwsza taka sytuacja, gdy Czarnek - jako kandydat PiS na premiera - jest publicznie upominany przez lidera PiS.