Polityczny poker prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego. To może być droga bez powrotu

1 godzina temu

Jesienią 2025 roku Arkadiusz Wiśniewski wraz z senatorami Wadimem Tyszkiewiczem (byłym prezydentem Nowej Soli) i Zygmuntem Frankiewiczem (byłym prezydentem Gliwic) ogłosił powstanie nowego projektu politycznego – formacji Nowa Polska.

– Trzeba zerwać z ostrym podziałem na linii PO–PiS – mówił wówczas. – W sytuacji chaosu za naszą wschodnią granicą potrzeba uspokojenia i rozwiązywania realnych problemów Polaków, a nie wzniecania kolejnych sporów rozdzierających społeczeństwo. Stawiamy na kwestie bliskie ludziom: oświatę, samorząd, ochronę zdrowia, gospodarkę oraz bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne.

W lipcu 2026 roku prezydent Opola poinformował, iż rezygnuje z członkostwa w Nowej Polsce.

„Budowa politycznego centrum wymuszała na mnie polemikę z obecną koalicją rządową” – napisał w mediach społecznościowych. Ocenił, iż takie działania mogły osłabić obóz demokratyczny i doprowadzić do zwycięstwa radykałów w kolejnych wyborach. Podkreślił, iż „zawsze popierał silne koalicje demokratyczne, które skutecznie przeciwstawiają się populizmowi”.

Odejście z Nowej Polski natychmiast wywołało spekulacje, iż Arkadiusz Wiśniewski przymierza się do wstąpienia w szeregi Koalicji Obywatelskiej. Prezydent Opola sygnalizuje jednak, iż nie ma takich planów.

– Mieszkańcy Opola wielokrotnie dawali znać, iż preferują niezależnego prezydenta, co potwierdzają kolejne wyniki wyborów. Pozostanę więc w tej formule, wspierając dobre pomysły i obronę wartości demokratycznych – deklaruje.

Czy będzie start w wyborach parlamentarnych?

To, iż Arkadiusz Wiśniewski nie zamierza wstąpić do KO, nie oznacza, iż nie może wystartować z list tej partii w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. O takim scenariuszu mówi się wśród opolskich polityków od pewnego czasu. Robert Węgrzyn, lider KO w regionie, podkreśla jednak, iż decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma.

– jeżeli pan prezydent złoży akces, czy to do partii, czy w kwestii obecności na listach wyborczych, będziemy to rozważać w gronie kierownictwa regionu – zaznacza.

Sam Arkadiusz Wiśniewski, pytany o ewentualny start, przyznaje, iż „dwukadencyjność siłą rzeczy rodzi pytania o przyszłość”.

– Wybory parlamentarne są za rok, natomiast koniec kadencji samorządowej przypada na wiosnę 2029 roku. Jest więc jeszcze sporo czasu w decyzje – zauważa.

– Dzięki zaufaniu mieszkańców mam zaszczyt pełnić funkcję prezydenta Opola i wciąż widzę tu nowe wyzwania – dodaje. – Budowa Aquaparku zakończy się pod koniec tej kadencji, podobnie jak trasa średnicowa. Pracujemy też nad strategią dla młodych Opolan. Mógłbym długo opowiadać o kolejnych pomysłach. Jest więc jeszcze wiele do zrobienia.

Jednocześnie zaznacza, iż „kontynuacja rządów obecnej koalicji nie jest pewna”.

– Wręcz przeciwnie – ocenia. – Siły populistów i Grzegorza Brauna rosną, dlatego pomysł KO, by wzmocnić się popularnymi samorządowcami, wydaje się sensowny. W KO nie brakuje jednak liderów, a moje pojawienie się na liście mogłoby być dla części z nich wyzwaniem. Bez fałszywej skromności powiem, iż mój start mógłby wzmocnić stronę demokratyczną. Decyzje zapadną prawdopodobnie za kilka miesięcy.

Wiśniewski chwali Tomasza Siemoniaka

Prezydent Opola przyznaje, iż w parlamencie łatwiej byłoby mu zabiegać o sprawy miasta.

– To jeden z argumentów za startem – przekonuje.
– W Sejmie mógłbym mocnym głosem mówić o Opolu. Na nowy most wciąż czekamy, a takich tematów jest więcej.

Pytany o ocenę działań obecnej koalicji rządzącej i o to, czy samorządom jest dziś lepiej niż za rządów Zjednoczonej Prawicy, odpowiada, iż „sytuacja w Polsce nie jest łatwa”.

– PiS zdemontował wiele ważnych instytucji, w tym władzę sądowniczą, kluczową dla stabilności państwa – podkreśla. – Na szczęście mamy teraz partnerów, z którymi możemy rozmawiać. Minister Tomasz Siemoniak, choć spoza Opola, okazuje się skutecznym ambasadorem naszych spraw w Warszawie.

– Cieszy mnie też przewidywalność i stabilność. Za PiS co chwila miałem awanturę: występowałem przeciw wyborom kopertowym, wyrzucałem Jacka Kurskiego z Amfiteatru. Brałem udział w obronie wolnej prasy, a żeby bronić funduszy z KPO, wraz z innymi samorządowcami symbolicznie gasiliśmy światła na ulicach – wylicza.

Rozmowy na poziomie centrali

Pochwały pod adresem ministra koordynatora służb specjalnych nie dziwią, bo – jak słyszymy od polityków opolskiej KO – rozmowy o ewentualnym starcie Arkadiusza Wiśniewskiego z ich list toczą się nie w regionie, ale na poziomie centrali.

– Prezydent Opola miał swego czasu bliskie relacje z Rafałem Trzaskowskim – przypomina jeden z działaczy. – Ostatnia afera wokół Szpitala Południowego oraz fakt, iż Donald Tusk nie przepada za Trzaskowskim i jego otoczeniem, sprawiają, iż tą drogą Wiśniewski raczej nie zbuduje pozycji. Szuka więc wsparcia gdzie indziej.

Robert Węgrzyn ujmuje to tak: – Znam realia polityki i wiem, iż włodarze dużych miast mają bezpośrednie kontakty z członkami rządu. Takie rozmowy toczą się różnymi kanałami. Nie ulega wątpliwości, iż nadchodzące wybory będą trudne i musimy brać pod uwagę różne wzmocnienia.

Sejm? „To skomplikowane”

Nasi rozmówcy zauważają, iż start prezydenta Opola w wyborach do Sejmu mógłby przynieść liście KO wiele głosów. Ale jednocześnie osłabić wyniki trójki obecnych posłów: Danuty Jazłowieckiej, Tomasza Kostusia i Witolda Zembaczyńskiego.

– Oni wszyscy zbierali głosy głównie w Opolu. Arek mógłby im je odebrać – mówi jeden z działaczy. – Nie wiadomo, czy Dana będzie chciała jeszcze kandydować, a choćby jeśli, może jej to zostać wyperswadowane. Ale Tomek i Witek na pewno będą walczyć o kolejną kadencję. Dla nich start Wiśniewskiego byłby problemem.

Kolejną kwestią są miejsca na liście. „Jedynkę” w województwie opolskim ma praktycznie zagwarantowaną Tomasz Siemoniak. „Dwójka” przypadnie kobiecie, najprawdopodobniej wojewodzie Monice Jurek. Zostaje więc „trójka”. Gdyby Arkadiusz Wiśniewski miał kandydować, nie zszedłby poniżej tego miejsca. To oznaczałoby, iż Robert Węgrzyn – celujący w minimum trzecie miejsce – musiałby zadowolić się „piątką”. Bo „czwórka” – przy zachowaniu tzw. suwaka – przypadłaby kolejnej kobiecie.

Arkadiusz Wiśniewski, wybory 2027. Komu zabrałby mandat?

A przecież są jeszcze Kostuś, Zembaczyński oraz Paweł Masełko z Kędzierzyna-Koźla, który objął mandat po zmarłym Rajmundzie Millerze.

– Tomek w ostatnich wyborach startował jako ostatni na liście i może znów o to zabiegać – przypomina działacz. – Witek w 2019 roku był „jedynką”, w 2023 – trzeci. Teraz może liczyć najwyżej na piąte miejsce. Gdyby startował Wiśniewski, pewnie byłoby ono jeszcze niższe.

– A w partii pozostało kilka osób, które widziałyby się w Sejmie – dodaje polityk KO. – Mamy dużą lukę po Rajmundzie w Nysie. Nie wiadomo, czy nie wpuścimy PSL na listę, a wtedy wysoko chciałby się ulokować Marcin Oszańca. Sytuacja jest skomplikowana – i to choćby bez Arka Wiśniewskiego.

W tych układankach najpewniej nie będzie brał udziału poseł Masełko. Ustaliliśmy, iż jest dogadany z Robertem Węgrzynem. I w zamian za to, iż nie będzie mu robił konkurencji w Kędzierzynie-Koźlu, w razie awansu szefa opolskiej KO do Sejmu ma objąć jego miejsce w zarządzie województwa. Mówiło się też o funkcji wojewody, ale nie ma pewności, czy obecny obóz władzy tę władzę utrzyma.

Senat i co dalej?

Wracamy do Opola i Arkadiusza Wiśniewskiego. Jeden z opolskich polityków spoza KO przekonuje, iż bardziej prawdopodobny jest jego start do Senatu z okręgu obejmującego Opole i powiat opolski.

– Niezależnie od tego, czy wystartuje pod szyldem partii Tuska, czy jedynie z jej poparciem, ma spore szanse „pozamiatać” konkurencję. Mimo negatywnego elektoratu, który wciąż pamięta mu siłową zmianę granic miasta przeprowadzoną wspólnie z PiS blisko dekadę temu – zauważa nasz rozmówca.

Jest jednak jedno „ale”. Ten okręg w ramach „paktu senackiego” po ostatnich wyborach przypadł Lewicy. To jej przedstawiciel, Piotr Woźniak, zdobył wówczas mandat senatora.

– Gdyby Arek Wiśniewski miał kandydować do Senatu z Opola, KO musiałaby oddać Lewicy inny „biorący” okręg w kraju. To trudny ruch, ale nie niemożliwy – słyszymy.

Co z Piotrem Woźniakiem, który opuścił Lewicę i dziś współpracuje z KO? W jego przypadku rozważany jest start z okręgu obejmującego zachodnie powiaty Opolszczyzny – tych, z których blisko trzy lata temu wybrano na senatora Tadeusza Jarmuziewicza.

W przypadku powiatów wschodnich kandydatem KO do Senatu najpewniej pozostanie obecny senator Beniamin Godyla.

Droga bez powrotu

Jeśli Arkadiusz Wiśniewski zdecyduje się na start w wyborach parlamentarnych i odniesie sukces – niezależnie od tego, czy będzie to Sejm, czy Senat – skutek będzie jeden: przedterminowe wybory w Opolu.

Rezygnacja prezydenta oznacza odwołanie wszystkich jego zastępców. Dotychczasowy pierwszy zastępca zostaje wyznaczony przez premiera na komisarza, który zarządza miastem do czasu wyboru nowego prezydenta. To powinny się odbyć w ciągu 90 dni od tych zmian.

Od lat funkcję pierwszego zastępcy pełni Maciej Wujec. Jednocześnie w kuluarach od dawna mówi się, iż to Łukasz Sowada, w tej chwili trzeci zastępca, jest szykowany na następcę Arkadiusza Wiśniewskiego.

– Arek mógłby uczynić Łukasza Sowadę pierwszym zastępcą zarządzeniem wydanym dzień przed rezygnacją. Wtedy to on zostałby komisarzem – mówi polityk KO. – Problem w tym, iż pełniąc tę funkcję i jednocześnie kandydując w przedterminowych wyborach, Sowada narażałby się na zarzuty, iż prowadzi kampanię zamiast zarządzać miastem. Dlatego spodziewałbym się, iż komisarzem zostanie Maciej Wujec, a Sowada będzie zabiegał o fotel zwolniony przez Arka.

Politycy różnych opcji snują rozważania, iż cały ten manewr miałby otworzyć Arkadiuszowi Wiśniewskiemu drogę do ponownego startu w wyborach prezydenckich w Opolu wiosną 2029 roku. Gdyby jesienią 2027 roku został posłem lub senatorem, nie dokończyłby obecnej kadencji – drugiej od wprowadzenia dwukadencyjności dla włodarzy. Inni samorządowcy, którzy również nie będą mogli ubiegać się o reelekcję, mieli rozważać podobne rezygnacje przed wyborami, by odzyskać możliwość kandydowania.

Anna Kwiatkowska-Kazimierska, p.o. dyrektora opolskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego, rozwiewa jednak wątpliwości.

– Licznik kadencji w takiej sytuacji się nie „zeruje”. Przepisy mówią wprost: na dany urząd nie może kandydować osoba, która była już dwukrotnie wybrana w wyborach na ten urząd – podkreśla.

To oznacza, iż start Arkadiusza Wiśniewskiego – jak każdego innego urzędującego prezydenta, burmistrza czy wójta – w wyborach parlamentarnych i zdobycie mandatu posła lub senatora jest drogą w jedną stronę.

Prezydent Opola widzi następcę

Dlatego nie jest przesądzone, iż Arkadiusz Wiśniewski wystartuje w wyborach parlamentarnych. Może dokończyć kadencję, a wiosną 2029 roku szukać nowego zajęcia.

– Najbliższe wybory po 2029 roku to wybory do Parlamentu Europejskiego – stwierdza prezydent. – Poza tym jestem wykładowcą akademickim i mogę wrócić do tej pracy. Mam w głowie różne warianty, a który z nich zrealizuję, pokaże czas.

Czy widzi osobę, która mogłaby go zastąpić? Zapewnia, iż tak, choć nie wymienia nazwisk.

– Nie ukrywam, iż to, co dzieje się w Opolu w ostatnich latach, jest efektem pracy zespołowej – mówi. – Warto byłoby tę drużynę utrzymać jak najdłużej. Ostateczny wybór zawsze należy do mieszkańców.

W KO słyszymy, iż niezależnie od tego, czy wybory prezydenta Opola odbędą się przedterminowo, czy w normalnym trybie, partia chce wystawić własnego kandydata.

– W 2024 roku tego nie zrobiliśmy, udzielając poparcia Arkadiuszowi Wiśniewskiemu – przypomina działacz formacji Donalda Tuska. – Jednocześnie uzyskaliśmy dobry wynik w wyborach do rady miasta. Byłoby dziwne, byśmy przy najbliższej okazji nie wystawili własnego kandydata. Albo bez dyskusji poparli osobę nominowaną przez Wiśniewskiego.

Choć nie można wykluczyć, iż takie poparcie – w przypadku przedterminowych wyborów – mogłoby być jednym z warunków jego startu w wyborach parlamentarnych z list KO.

– Dla mnie to political fiction – ocenia nasz rozmówca z KO. – Z drugiej strony, przez lata widzieliśmy w polityce tyle zwrotów, iż i tego wykluczyć nie można. jeżeli centrala uzna, iż taki ruch się opłaci, będziemy musieli przełknąć tę żabę.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału