Wtorkowe wybory w Izraelu nie przyniosły rozstrzygnięcia. Ani blok premiera Netanjahu, ani opozycyjna koalicja byłego szefa armii Gadiego Ajzenkota nie zdobyły wymaganych 61 mandatów. Choć rekordowe poparcie uzyskały partie mniejszości arabskiej, dotychczas nikt nie chciał z nimi rządzić. Impas oznacza wielotygodniowe negocjacje koalicyjne lub choćby kolejne wybory – a w tym scenariuszu władza tymczasowo pozostaje w rękach Netanjahu.