W Powiecie Chełmskim od miesięcy nie ustają spekulacje dotyczące możliwych zmian w układzie sił. Aby zrozumieć obecną sytuację, trzeba cofnąć się do wyborów samorządowych w 2024 roku. W Radzie Powiatu Chełmskiego znalazły się wówczas cztery ugrupowania: Prawo i Sprawiedliwość, Porozumienie dla Powiatu Chełmskiego związane ze starostą Piotrem Deniszczukiem, Polskie Stronnictwo Ludowe oraz komitet G9. Taki układ mandatów dawał realną możliwość stworzenia stabilnej koalicji Deniszczuka z PiS, dysponującej 12 głosami w 19-osobowej radzie.
Już na starcie pojawiły się jednak poważne napięcia. Pełnomocnikiem PiS w powiecie był wówczas Ryszard Madziar, który – mimo braku mandatu parlamentarnego – otrzymał poparcie władz partyjnych. Z woli prezesa Jarosława Kaczyńskiego oraz szefa lubelskich struktur PiS, Przemysława Czarnka, miał on zostać kandydatem na starostę. Madziar zdołał choćby pozyskać poparcie radnych PSL i G9, liczących na zmianę po latach rządów Deniszczuka.
Decydujący okazał się jednak sprzeciw wewnątrz samego PiS. Tylko dwóch z sześciu radnych tej partii poparło kandydaturę Madziara. Pozostała czwórka zagłosowała za Deniszczukiem, który ostatecznie utrzymał stanowisko starosty.
Po tej decyzji w opozycji do nowego-starego starosty pozostało dwoje radnych PiS – Artur Juszczak i Bernadetta Misiura. Nie weszli oni do klubu radnych PiS i przez pewien czas tworzyli niezależny klub OdNowa. Po śmierci jednego z radnych klub przestał jednak istnieć, a pozycja Juszczaka stała się jeszcze bardziej niejednoznaczna, ale zarazem istotna politycznie.
Przełom w relacjach nastąpił w kwietniu ubiegłego roku. Bernadetta Misiura została wówczas wybrana na przewodniczącą komisji budżetu, a w kuluarach zaczęto mówić o możliwym powrocie radnych OdNowy do koalicji rządzącej. W tym kontekście pojawiła się również propozycja dla Artura Juszczaka – objęcia funkcji etatowego członka Zarządu Powiatu Chełmskiego.
Dla Juszczaka była to oferta o dużym ciężarze politycznym. Radny jest bowiem prezesem Chełmskiego Parku Wodnego i Targowisk Miejskich, a przyjęcie funkcji w zarządzie powiatu oznaczałoby konieczność rezygnacji z pracy w miejskiej spółce. W tym czasie pojawiały się liczne plotki o jego możliwym odejściu, co tylko podsycało spekulacje.
Jak słyszymy w powiatowych kuluarach, relacje między Arturem Juszczakiem a starostą Deniszczukiem od dawna są chłodne. Brakuje między nimi zaufania i politycznej „chemii”. Dlatego ewentualna propozycja miała być raczej elementem politycznej kalkulacji niż wyrazem realnego porozumienia. Sam Juszczak – jak relacjonują osoby z jego otoczenia – nie był do niej przekonany.
Ostatecznie do zmian w Zarządzie Powiatu nie doszło, a dziś pojawiają się pytania, czy propozycja była realna, czy jedynie elementem gry politycznej. Sam Artur Juszczak sugeruje, iż odmówił wejścia do zarządu.
– Nie chcę zdradzać kulis rozmów. Kandydując do Rady Powiatu zakładałem pracę na rzecz mieszkańców. Oczywiście, w koalicji rządzącej można zrobić więcej i mieć realny wpływ na decyzje. Wyznaję jednak zasadę, iż nie wszystkie propozycje są do przyjęcia. Nie za wszelką cenę – mówi radny.
Jedno jest pewne: w obecnej sytuacji każdy głos w Radzie Powiatu ma dla starosty Deniszczuka ogromne znaczenie. Zwłaszcza, iż nad jego urzędem zbierają się czarne chmury – starosta usłyszał prokuratorskie zarzuty, a postępowanie w tej sprawie wciąż trwa.


![Przyznano tytuły Człowiek Roku 2025 [ZDJĘCIA]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/01/kard.-Rys-oplatek-384x576.jpg)












