Polityczne domino w kaliskim ratuszu? Tajemnicze roszady i plan na „dzień po” Kinastowskim

1 godzina temu

Kto po Krystianie Kinastowskim? Wyłania nam się kuluarowy scenariusz cementowania władzy w kaliskim ratuszu. Odejścia z magistratu, i gotowy plan na nowe rządy w mieście.


Coraz więcej źródeł, przedstawicieli świata ratuszowej polityki z obydwu stron barykady, wskazuje na ten sam plan: ewentualny start prezydenta Kinastowskiego w wyborach do parlamentu uruchomiłby gotowy scenariusz sukcesji — z konkretnym nazwiskiem nowego wiceprezydenta i gotowym planem na przedterminowe wybory.

Od kilku tygodni napływają do mnie zgodne informacje z różnych, wzajemnie niepowiązanych środowisk politycznych w Kaliszu. Ich treść jest zaskakująco spójna: w kaliskim ratuszu ma być gotowy plan na wypadek odejścia prezydenta Krystiana Kinastowskiego. Żadne z naszych źródeł nie wyraziło zgody na ujawnienie tożsamości. Wszystkie rozmawiały ze mną pod warunkiem pełnej anonimowości.

Zaznaczamy wyraźnie: opisywane poniżej zdarzenia nie nastąpiły. Żaden z wymienionych scenariuszy nie został oficjalnie potwierdzony przez kogokolwiek ze struktur miejskich. Publikujemy te informacje, ponieważ — w naszej ocenie — leżą w uzasadnionym interesie publicznym, a ich spójność i wielość źródeł uzasadnia ich upublicznienie.

Start w wyborach do Senatu — nie jest już tajemnicą

W środowiskach politycznych Kalisza od miesięcy nieoficjalnie mówi się o tym, iż prezydent Kinastowski rozważa start w wyborach do Senatu RP. Według docierających do mnie informacji, włodarz miasta miałby ubiegać się o mandat jako kandydat szerokiego obozu prawicy — z poparciem zarówno środowisk Prawa i Sprawiedliwości, jak i formacji tworzących Konfederację. W bardziej zaawansowanej wersji tego scenariusza Kinastowski byłby jedynym kandydatem całej prawej strony sceny politycznej w swoim okręgu.

Sam start wyborczy nie byłby rewolucją. Kaliską politykę zrewolucjonizowałoby jednak jego ewentualne zwycięstwo — objęcie mandatu parlamentarnego oznacza bowiem z mocy prawa automatyczne wygaśnięcie mandatu prezydenta miasta. I właśnie tutaj zaczyna się ta część układanki, która najbardziej interesuje naszych rozmówców.

Wiceprezydent Kulawinek odchodzi?

Naturalnym następcą odchodzącego prezydenta byłby jego pierwszy zastępca — Grzegorz Kulawinek. Nieoficjalnie jednak słyszymy coś zgoła innego. Według naszych źródeł, akcje wiceprezydenta mają od dłuższego czasu znajdować się w trendzie spadkowym, a jeszcze w tym roku może dojść do poważnych zmian personalnych na tym stanowisku. Kulawinek miałby opuścić ratusz — nie na bruk, ale do jednej z miejskich spółek komunalnych, z wynagrodzeniem odpowiadającym randze dotychczasowego stanowiska.

Skrzypczyńska — nowe nazwisko w centrum uwagi

W tym kontekście coraz częściej pada jedno nazwisko: Karolina Skrzypczyńska, radna Rady Miasta Kalisza. Według naszych informatorów, to właśnie ona miałaby objąć stanowisko wiceprezydenta w przypadku odejścia Kulawinka.

Trudno nie zauważyć, iż radna w ostatnich miesiącach pojawia się coraz częściej u boku prezydenta Kinastowskiego podczas wydarzeń miejskich — uroczystości, konferencji prasowych, inauguracji inwestycji. Czy to symptom planowanej kariery, czy jedynie bieżąca aktywność polityczna? Nasze źródła skłaniają się ku pierwszej interpretacji.

Warto odnotować, iż wokół samej radnej Skrzypczyńskiej pojawiają się pytania — m.in. w kontekście publikacji lokalnych mediów dotyczących wynagrodzeń w miejskiej spółce. Redakcja będzie temu tematowi przyglądać się oddzielnie.

Scenariusz „dzień po” — jak miałoby to wyglądać

Z połączenia docierających do nas informacji wyłania się następujący schemat: najpierw stanowisko wiceprezydenta opuszcza Kulawinek, obejmując stanowisko w spółce miejskiej. Jego miejsce zajmuje Skrzypczyńska. Następnie Kinastowski — jeżeli wygra wybory — formalnie rezygnuje z fotela prezydenckiego. Obowiązki prezydenta przejmuje wówczas jego zastępczyni, wchodząc automatycznie w rolę pełniącej obowiązki głowy miasta.

Taki układ dawałby kandydatce na potencjalnych przedterminowych wyborach samorządowych ogromną przewagę startową — dostęp do zasobów urzędu, widoczność medialną i legitymację osoby już sprawującej władzę. Scenariusz ten — według naszych źródeł — miałby być wzmacniany przez kaliskie środowisko medialne, w którym kluczową rolę odgrywa lokalna telewizja, której największy pakiet udziałów w objął parę miesięcy temu partner życiowy radnej Skrzypczyńskiej.

Co dalej?

Żaden z elementów powyższego scenariusza nie jest na chwilę obecną faktem dokonanym. Oficjalnie — nikt niczego nie potwierdza. Nieoficjalnie — obraz jest spójny i wielokrotnie przez nas weryfikowany w rozmowach z osobami z różnych środowisk politycznych kaliskiej sceny.

Redakcja będzie monitorować rozwój sytuacji i wróci do tematu, gdy pojawią się nowe, możliwe do zweryfikowania informacje. Ewentualne komentarze zainteresowanych osób — prezydenta Kinastowskiego, wiceprezydenta Kulawinka oraz radnej Skrzypczyńskiej — zostaną opublikowane niezwłocznie po ich uzyskaniu.


PZA

Idź do oryginalnego materiału