Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wygrała drugą turę wyborów i została nową przewodniczącą Polski 2050. Minister funduszy pokonała Paulinę Hennig-Kloskę różnicą 41 głosów przy frekwencji 94 proc.
Wybór ten oceniali podczas audycji „Bez ogródek” Agnieszki Gozdyry politycy.
Zdaniem Adama Orlińskiego z PSL- u obie kandydatki miały duże szanse.
– To starcie było bardzo wyrównane, to pokazuje, iż i pani minister Pełczyńska-Nałęcz, i pani minister Henning-Kloska mają mocną pozycję w Polsce 2050. No i teraz klucz, czy będzie tam zgoda i porozumienie, bo zgoda buduje, niezgoda rujnuje i mamy nadzieję, iż uda się to wszystko ładnie spiąć i ładnie ułożyć – mówił.
Polska 2050 coraz słabsza?
Wojciech Machulski z Konfederacji ocenił, iż siła polityczna Polski 2050 jest zdecydowanie mniejsza niż na początku rządów koalicji.
– Był czas do tego, żeby odegrać jakąś rolę w koalicji, żeby stawiać swoje warunki, bo od tej formacji zależała większość. Dzisiaj to środowisko jest już tak podzielone, iż myślę, iż niejeden poseł ma już jakieś przemyślenia co do swojego startu z listy Koalicji Obywatelskiej, PSL-u, jakiejkolwiek innej formacji. I myślę, iż choćby sami ci posłowie nie wierzą już za bardzo w przyszłość tego projektu, no może poza najwierniejszymi ludźmi pani Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, której trochę współczuję jednak tej odpowiedzialności – mówił.
Marek Krawczyk w Polski 2050 powiedział natomiast, iż teraz czas na ciężką pracę.
– Mamy przed sobą bardzo ważne zadanie: pracować nad naszym elektoratem i nad zaufaniem do naszej partii. Jak Państwo wiecie, w sondażach nie wygląda to różowo, ale mamy ambitny plan, żeby to się zaraz zmieniało – wyjaśnił.
Z wynikami wyborów nie zgadza się założyciel partii Szymon Hołownia, co tworzy wewnętrzne podziały. Zachodzi ryzyko, iż były Marszałek Sejmu może wraz z kilkunastoma posłami opuścić rządząca koalicję.
– Z punktu widzenia Polski i dobra naszych obywateli, każdy, kto zdecyduje się opuścić ten okręt i przestać wspierać Donalda Tuska, to byłaby dobra rzecz. I za to będziemy trzymać kciuki, ale to nie jest kwestia naszej partyjnej satysfakcji, to jest kwestia o wiele poważniejsza – skomentował Radosław Fogiel z Prawa i Sprawiedliwości.
Co z koalicją rządzącą?
Julia Zimmerman z Lewicy liczy natomiast „na odpowiedzialną postawę Szymona Hołowni”.
– Ja mam nadzieję, iż tutaj Szymon Hołownia się przyjrzy, potwierdzi swoje pierwotne intuicje w stosunku do pani Pełczyńskiej-Nałęcz i spokojnie już zajmiemy się innymi sprawami. Na przykład rządzeniem – wskazała.
Piotr Kandyba z Koalicji Obywatelskiej zaznaczył natomiast, iż najważniejsza jest trwałość koalicji.
– Dla nas jest bardzo istotne, iż bez względu na to, jak dalej pójdzie sytuacja, czy te dwa, iż tak powiem, skrzydła porozumieją się, na co bardzo liczę, czy nie, to tak czy inaczej będziemy razem w koalicji. Przynajmniej tak wynika zarówno od pani Pełczyńskiej-Nałęcz, jak i od Pauliny Henning-Kloski – powiedział.
Katarzyna Pełczyńska- Nałęcz zdobyła 350 głosów, jej kontrkandydatka Paulina Hennig-Kloska – 309.
O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni w pierwszej turze wyborów ubiegało się pięcioro jej członków – oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski byli to także parlamentarzyści – Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk. Hołownia, obecny lider i założyciel Polski 2050, we wrześniu ub.r. poinformował, iż nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Poprzednio władze ugrupowania zostały wybrane na początku 2023 r. na 3 lata, w styczniu minęła więc ich kadencja i trzeba było zorganizować wybory zarówno przewodniczącego, jak i Rady Krajowej.

1 godzina temu











