Politycy i pieniądze z hejtu. Ile można zarobić na wojnie w sieci?

15 godzin temu

Media społecznościowe stały się dla wielu polityków nie tylko narzędziem komunikacji z wyborcami, ale także potencjalnym źródłem dodatkowych dochodów.

Dominika Długosz w artykule „Politycy zarabiają w hejcie w sieci i ukrywają to w oświadczeniach. Ujawniamy kulisy” opublikowanym w „Newsweeku” 3 sierpnia opisuje, jak parlamentarzyści wykorzystują popularność na platformach takich jak Facebook czy X.

Autorka zwraca uwagę, iż polityczny internet coraz częściej opiera się na emocjach, konflikcie i silnej polaryzacji. Kontrowersyjne treści, ostre komentarze i materiały uderzające w przeciwników politycznych generują większe zainteresowanie odbiorców, a tym samym większe zasięgi. Te z kolei mogą przekładać się na pieniądze.

Szczególną uwagę „Newsweek” poświęca działalności internetowej posła Dariusza Mateckiego. Według ustaleń Dominiki Długosz jego kanały osiągają bardzo wysokie wyniki oglądalności. W ciągu jednego miesiąca jeden z kanałów posła miał wygenerować około 14 mln wyświetleń, a drugi kolejne 2,5 mln.

Jak wynika z analiz dostępnych w internecie narzędzi szacujących przychody twórców, przy takich wynikach potencjalne wpływy z reklam mogłyby wynosić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów miesięcznie. Są to oczywiście jedynie prognozy, zależne od wielu czynników, ale – jak przypomina autorka – sam Matecki w jednym z wywiadów mówił, iż przy innym sposobie prowadzenia kanału i większym skupieniu się na dłuższych materiałach jego zarobki mogłyby sięgać choćby 50–100 tys. zł miesięcznie.

To właśnie kwestia pieniędzy z działalności internetowej polityków jest jednym z głównych tematów publikacji. Obecne przepisy nie przewidują prostego sposobu klasyfikowania takich przychodów. Powstaje więc pytanie, czy wpływy z reklam, wyświetleń i wsparcia od odbiorców należy traktować jako element działalności publicznej, czy jako dodatkową działalność zarobkową. Problem jest tym bardziej istotny, iż parlamentarzysta prowadzący działalność gospodarczą podlega ograniczeniom dotyczącym pobierania pełnego uposażenia poselskiego.

Problemem jest także sposób wykazywania takich wpływów. Jak opisuje autorka materiału, część parlamentarzystów wpisuje przychody z internetu jako źródła wynikające z przepisów podatkowych dotyczących m.in. najmu lub innych podobnych źródeł przychodów. Wynika to z faktu, iż obecne regulacje nie nadążają za rozwojem rynku twórców internetowych.

W artykule przedstawiono również przykłady innych polityków aktywnych w sieci, m.in. Jana Kanthaka, Sebastiana Kalety czy Sławomira Mentzena. Szczególnie interesujący jest przypadek Mentzena, którego kanały internetowe należą do najpopularniejszych wśród polskich polityków. Według publikacji jego działalność w internecie generuje znacznie większe zainteresowanie niż tradycyjna aktywność parlamentarna.

D. Długosz zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt: media społecznościowe pozwalają politykom komunikować się bez pośredników. Własny kanał oznacza brak konieczności odpowiadania na pytania dziennikarzy, brak ryzyka trudnej rozmowy i możliwość przedstawienia własnej wersji wydarzeń bez natychmiastowej konfrontacji z innymi opiniami.

Zdaniem ekspertów cytowanych przez „Newsweek”, same liczby wyświetleń nie zawsze oznaczają duże pieniądze. Znaczenie mają m.in. długość materiałów, zaangażowanie odbiorców i tematyka kanału. Nie zmienia to jednak faktu, iż polityczny internet stał się dziś ważnym obszarem wpływu, promocji i – dla części osób – źródłem niemałych dochodów.

Publikacja Dominiki Długosz, iż prawo dotyczące oświadczeń majątkowych polityków powstało w czasach, gdy podstawowymi źródłami dochodu były wynagrodzenie, działalność gospodarcza czy majątek nieruchomy. Tymczasem współczesna polityka coraz częściej przenosi się do sieci, gdzie popularność może mieć konkretną wartość finansową.

Pozostaje pytanie, czy obecne przepisy zapewniają wystarczającą przejrzystość. Wyborcy mają prawo wiedzieć, czy internetowa działalność osoby pełniącej funkcję publiczną jest wyłącznie elementem komunikacji politycznej, czy biznesem medialnym.

→ red. / źródło: „Newsweek Polska”

7.08.2026

• grafika: barma / Gazeta Trybunalska

• więcej przeglądów prasy: > tutaj

Idź do oryginalnego materiału