Łotewskie służby zatrzymały 7 września w okręgu Jēkabpils obywatela Polski podejrzanego o przewożenie sześciu migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę z Białorusią. Trzy osoby odnaleziono z pomocą psa służbowego i drona. Sprawa pokazuje, iż ochrona wschodniej flanki wymaga ścigania także kierowców obsługujących szlak przemytu.
Mercedes zatrzymany w gminie Ābeļi
Do interwencji doszło w poniedziałek 7 września w gminie Ābeļi, w okręgu Jēkabpils na południowym wschodzie Łotwy. Policjanci zatrzymali Mercedesa prowadzonego przez obywatela Polski. Gdy samochód stanął, przypuszczalnie sześciu pasażerów uciekło do lasu.
Łotewskie służby rozpoczęły poszukiwania, wykorzystując przewodnika z psem służbowym oraz drona. Jak podała łotewska Straż Graniczna w oficjalnym komunikacie, odnaleziono trzy osoby bez ważnych dokumentów podróży, wiz i zezwoleń na pobyt. Wcześniej miały one nielegalnie przekroczyć granicę łotewsko-białoruską. Komunikat nie wyjaśnia, co stało się z pozostałymi osobami, które miały opuścić samochód.
Wobec polskiego kierowcy wszczęto postępowanie karne dotyczące podejrzenia nielegalnego przewozu ludzi przez granicę w okresie obowiązywania wzmocnionej ochrony. Na tym etapie mężczyzna jest podejrzany, a o jego winie może rozstrzygnąć sąd. Narodowość nie przesądza o odpowiedzialności. Przesądzają dowody.
„Wilkołak” odpowiada na presję z Białorusi
Zatrzymanie nastąpiło podczas operacji „Vilkatis”, czyli „Wilkołak”. Łotwa rozpoczęła ją 11 sierpnia jako skoordynowaną odpowiedź na instrumentalizowanie nielegalnej migracji przez reżim białoruski. W działania zaangażowano Straż Graniczną, policję, siły zbrojne i rządowe centrum zarządzania kryzysowego.
Łotewski rząd przedłużył operację do października. Według danych opublikowanych 2 września w jej ramach zatrzymano cztery osoby zaangażowane w przewóz ludzi, a ponad 600 osobom uniemożliwiono nielegalne przekroczenie granicy. Decyzję uzasadniono sytuacją migracyjną oraz uszkodzeniami infrastruktury granicznej po burzach z 22 i 23 sierpnia.
Łotysze sprawdzają cały szlak, a nie sam pas graniczny. To rozsądna odpowiedź. Bez kierowców, lokali przejściowych i organizatorów przerzut ludzi traci zaplecze. Dlatego wykrywane wcześniej tunele prowadzące od strony Białorusi były tylko jednym elementem większego problemu.
Bezpieczeństwo regionu dotyczy także Polski
Presja na granice Łotwy, Litwy i Polski ma wspólne źródło polityczne. Mińsk wykorzystuje ludzi do testowania szczelności granicy NATO i Unii Europejskiej. Państwa regionu muszą więc wymieniać informacje o trasach, pojazdach i osobach organizujących przewóz, zachowując zarazem indywidualną ocenę każdej sprawy.
Dla Polski stawka jest konkretna. Skuteczna ochrona granicy ogranicza dochody grup przemytniczych, utrudnia działania hybrydowe Białorusi i zmniejsza ryzyko, iż szlak zostanie przeniesiony na nasze terytorium. Łotewskie plany ograniczenia połączeń z Rosją i Białorusią pokazują, iż Ryga traktuje bezpieczeństwo wschodniej granicy szerzej niż jako serię pojedynczych interwencji.
Obywatelstwo podejrzanego kierowcy nie może służyć do zbiorowych ocen. Powinno jednak skłonić polskie służby do sprawdzenia, czy za zatrzymaniem nie stoją kontakty lub zleceniodawcy działający także w Polsce. Granica jest skuteczna wtedy, gdy państwo rozbija cały mechanizm przemytu.
Źródło: WP Wiadomości, łotewska Straż Graniczna, Rada Ministrów Łotwy.
Źródło: WP Wiadomości












