- Wyje syrena, bo mamy alert. Wyje syrena, bo mamy do czynienia z sytuacją kryzysową, której nie da się zidentyfikować w czasie rzeczywistym - powiedział Krzysztof Gawkowski. Wicepremier został zapytany przez Marcina Fijołka, "czy jest szansa", aby ludzie byli ostrzegani przed zagrożeniem w inny sposób. Wcześniej w związku z atakami Rosji na Ukrainę syreny zawyły m.in. w Lublinie.
Polacy zaniepokojeni ws. alarmów. Minister odpowiada

W czwartkowym "Graffiti" Marcin Fijołek zapytał wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego o to, "czy jest szansa, żeby oprócz tej syreny, która zawyła, ludzie byli dość gwałtownie albo uspokojeni, albo poinformowani, co zrobić". Prowadzący przypomniał, iż w czwartek w Lublinie około godziny 3.50 zawyły syreny alarmowe, a po kilku minutach włączono syreny odwołujące zagrożenie.
- Mamy kilka głosów od naszych widzów. Pani Sylwia pisze do nas tak: O 3 :50 zawyły syreny. Jestem młodą osobą, wystraszyłam się bardzo, dzieci w domu, również nie było żadnych alertów - opisywał Fijołek.
ZOBACZ: Rosja atakuje Ukrainę, Polska poderwała myśliwce. W Lublinie zawyły syreny
- Wyje syrena, bo mamy alert. Wyje syrena, bo mamy do czynienia z sytuacją kryzysową, w której nie da się zidentyfikować w czasie rzeczywistym - odpowiedział mu Gawkowski. - Po pierwsze nie wiemy dokładnie, dokładnie gdzie spadnie, czy to będzie dron, czy to będzie rakieta, niezidentyfikowany obiekt - wyjaśnił wicepremier.
"Nie żyjemy w czasach pokoju". Gawkowski o zagrożeniu ze strony Rosji
Minister cyfryzacji w czwartkowym "Graffiti" nadmienił jednak, iż rozumie zaniepokojenie mieszkańców. - Też mam rodzinę, też bym się poczuł zdenerwowany, ale gdyby nie było tego alarmu, gdyby te syreny nie zawyły i nie mielibyśmy tego obiektu w polu, tylko w bloku, w domu, w jakimkolwiek miejscu, które spowodowałyby uszczerbek na zdrowiu, nie daj Boże śmierć, no to mielibyśmy trudniejszą sytuację - zaznaczył.
Jednocześnie wicepremier zaznaczył, iż my, Polacy, "musimy mieć świadomość, iż Polska jest zagrożona, iż wojna się toczy". Dodał też, iż nasz kraj jest "narażony na sabotaże i różnego rodzaju sytuacje krytyczne". - Przyzwyczailiśmy się do czasów pokoju. My nie żyjemy w czasach pokoju, bo mamy sąsiada, Rosja przecież jest naszym sąsiadem, który ma jasny cel - powiedział Gawkowski.
Wracając do wątku syren alarmowych, Fijołek zaznaczył, iż w jego ocenie "nikt nie ma pretensji" o to, iż one zawyły. - To dopiero byłby problem, gdyby by nie daj Boże coś się stało. Ale zastanawiam się, czy nie można zsynchronizować naszych telefonów, m-Obywatela z tym, co się dzieje za oknami, jeżeli chodzi o syreny? - dopytywał.
- Można, tylko trzeba mieć wiedzę. W czasie rzeczywistym podawanie wiedzy, co to było, jest niemożliwe. To znaczy, wiadomo, iż mamy zagrożenie, ale Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych też identyfikuje obiekt. Nie ma wiedzy, gdzie to się wydarzy, dlatego trzeba większą grupę społeczną powiadomić. Potrzebne są minuty, czasami dziesiątki minut, a to rodzi panikę - mówił Gawkowski.
Polska poderwała myśliwce, w Lublinie zawyły syreny. Wicepremier komentuje
Wicepremier opisał też, co oznaczają poszczególne alarmy. - Sygnał modulowany, trzy minuty, realne zagrożenie. Sygnał trzy minuty jednostajny, odwołanie tego zagrożenia. Więc, o ile to usłyszymy, to musimy mieć pojęcie, to musimy mieć świadomość, iż coś się może wydarzyć - powiedział.
Gawkowski zwrócił także uwagę, iż w tej chwili problemem jest to, iż "dzisiaj duża część społeczeństwa też nie wie o tym, co oznaczają te sygnały". - Nie dlatego znowu, iż trzeba się tego nauczyć. Tylko ja jeszcze z tego pokolenia pochodzę, gdzie mnie w szkole średniej uczono na zajęciach, iż są takie alarmy, iż taka sytuacja kryzysowa może się wydarzyć - opisał.
- Ale już pokolenie po mnie, pokolenie siedem lat po mnie, to jest wyrwane 20 lat uczniów, którzy nic nie wiedzą - kontynuował wicepremier. - Bo było spokojnie, bo było miło. Też powiedzmy sobie uczciwie, nie wszyscy mają świadomość, iż my żyjemy w takiej sytuacji kryzysowej - dodał.
Wicepremier zaznaczył też, iż "to nie jest przecież tak, iż mamy cały czas zagrożenie w Polsce" w związku z trwającą wojną w Ukrainie. - Bardzo współczuję wszystkim, którzy czuli się zdenerwowani, ale szanowni Państwo, Rosja nas nie będzie oszczędzała - ostrzegł.
Więcej informacji wkrótce.

1 godzina temu









