Polonia w Meksyku to około ośmiu tysięcy osób – kilka jak na kraj stu trzydziestu milionów mieszkańców. Polacy w Meksyku nie mają tu wsi jak w Brazylii ani milionowych skupisk jak w Chicago. Mają za to jedną z najbardziej niezwykłych historii polskiej wojennej tułaczki: Santa Rosę – osiedle pod miastem León, w którym rząd meksykański przygarnął 1432 polskich uchodźców wyrwanych z sowieckich łagrów. Zrobił to w chwili, gdy większość świata odwracała wzrok.
Ilu Polaków mieszka w Meksyku?
Meksyk nigdy nie był celem polskiej emigracji zarobkowej – zbyt daleko, zbyt inaczej, bez polskiej sieci, która ściągałaby kolejnych.
| Polacy i osoby polskiego pochodzenia dziś | ok. 8 000 | dane polonijne |
| Polscy uchodźcy w Santa Rosa (1943) | 1 432 | Instytut Pamięci Narodowej |
| Pierwszy transport | 706 osób (540 dorosłych, 166 dzieci) | Instytut Pamięci Narodowej |
| Drugi transport | 726 osób, w tym 408 dzieci | Instytut Pamięci Narodowej |
Dzisiejsza Polonia to w niewielkim stopniu potomkowie uchodźców – prawie wszyscy wyjechali. Współczesnych Polaków przyciągnęły do Meksyku raczej praca w korporacjach, nauka, kultura i małżeństwa. Skupiają się głównie w stolicy, gdzie działa Ambasada RP – pod adresem, który brzmi jak żart losu: przy ulicy Cracovia.
Santa Rosa – polska osada pod León
Historia zaczyna się na Syberii i w Kazachstanie. Gdy w 1941 roku z sowieckich łagrów zaczęto zwalniać Polaków, wraz z armią generała Andersa wyszły z ZSRR tysiące cywilów – w ogromnej większości kobiet i dzieci. Utknęli w obozach w Persji i Indiach. Trzeba było znaleźć dla nich kraj.
13 maja 1943 roku pierwsza grupa wypłynęła z Karaczi na brytyjskim statku „City of London”, pod opieką polskiego konsula Henryka Stebelskiego. Po drugiej stronie świata czekało na nich Santa Rosa – dawna hacjenda dziesięć kilometrów od León de los Aldamas w stanie Guanajuato. Drugi transport dotarł 2 listopada tego samego roku. Łącznie 1432 osoby.
W drugim transporcie dzieci było więcej niż dorosłych – 408 na 726 osób, a wśród nich wiele sierot. Santa Rosa stała się w praktyce największym polskim sierocińcem w Ameryce Łacińskiej.
„Mały kraj” na meksykańskiej hacjendzie
W Santa Rosa odtworzono namiastkę Polski. Już 16 sierpnia 1943 roku otwarto tam Publiczną Szkołę Powszechną – w 1944 roku uczyło się w niej 527 uczniów, w tym 323 dziewczęta i 204 chłopców. Działały harcerstwo, kaplica, warsztaty i teatr. Meksykanie z León przychodzili popatrzeć na polskie procesje i występy; wielu do dziś opowiada tę historię jako miejscową legendę. Dla dzieci, które kilka lat wcześniej marzły w ziemiankach na stepie, meksykańskie słońce było końcem koszmaru.
Dlaczego dziś nie ma po nich śladu
Santa Rosa nigdy nie miała być domem na zawsze – była przystankiem. Obóz formalnie zlikwidowano 16 maja 1947 roku, a jego mieszkańcy rozjechali się po świecie. Większość wyjechała do Stanów Zjednoczonych, głównie do Chicago, gdzie założyli klub Poles of Santa Rosa i przez dekady spotykali się na dorocznych zjazdach. Kilkadziesiąt osób trafiło do Kanady i Anglii. W Meksyku zostało zaledwie kilkanaście osób – głównie kobiety, które wyszły za mąż za miejscowych.
To dlatego polski Meksyk jest dziś tak nieuchwytny: jego najważniejszy rozdział zakończył się wyprowadzką. Pamięć o Santa Rosie pielęgnują za to instytucje – w León odbyły się obchody 80. rocznicy przybycia Polaków, z udziałem Instytutu Pamięci Narodowej.
Czy Meksyk lubi Polskę?
Relacje polsko-meksykańskie są dobre i pozbawione historycznych zadrażnień – nie mamy wspólnej granicy, wspólnych wojen ani wspólnych pretensji. Meksyk zapisał się w polskiej pamięci jako kraj, który przyjął uchodźców bez stawiania warunków, a Polska w meksykańskiej – głównie przez Jana Pawła II, który odwiedził Meksyk pięciokrotnie i jest tam otaczany kultem trudnym do przecenienia w kraju o tak silnym katolicyzmie. To dwa filary, na których stoi wzajemna sympatia.
Czy Polacy są bezpieczni w Meksyku?
Meksyk jest krajem bardzo zróżnicowanym pod względem bezpieczeństwa i wymaga rozsądku. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże do części stanów dotkniętych przemocą karteli i zaleca ostrożność w wielu regionach, przy czym stolica oraz kurorty turystyczne funkcjonują normalnie. Aktualne komunikaty publikuje serwis gov.pl oraz MSZ-owski Odyseusz – i to je, a nie opinie z grup w mediach społecznościowych, warto sprawdzać przed wyjazdem.
Życie polonijne dziś
Struktury są niewielkie, ale działają:
– w stolicy funkcjonuje Ambasada RP w Meksyku, będąca pierwszym punktem kontaktu dla Polonii;
– działają stowarzyszenia polonijne i grupy skupiające Polaków, głównie w Meksyku i większych miastach;
– pamięć o Santa Rosie podtrzymują polskie instytucje historyczne oraz potomkowie uchodźców, rozsiani dziś po USA i Kanadzie.
Polacy w Meksyku – najczęstsze pytania
Ile Polaków jest w Meksyku?
Około 8 tysięcy osób polskiego pochodzenia, skupionych głównie w stolicy. To niewielka społeczność – Meksyk nigdy nie był celem masowej polskiej emigracji.
Czy Meksyk lubi Polskę?
Tak. Relacje są dobre i wolne od historycznych sporów. Polska pamięta Meksykowi przyjęcie 1432 uchodźców w Santa Rosie w 1943 roku, a Meksykanie kojarzą Polskę przede wszystkim z Janem Pawłem II, który odwiedził ich kraj pięć razy.
Czy Polacy są bezpieczni w Meksyku?
W stolicy i kurortach turystycznych zasadniczo tak, przy zachowaniu ostrożności. MSZ odradza jednak podróże do części stanów dotkniętych przemocą karteli – aktualne komunikaty publikuje serwis gov.pl.
Gdzie jest najwięcej Polaków na świecie?
Poza Polską w Stanach Zjednoczonych, gdzie polskie pochodzenie deklaruje od 8 do niemal 10 milionów osób. Meksyk z ośmioma tysiącami jest przy tym społecznością symboliczną – ale z historią, której nie ma nikt inny.

8 godzin temu









