Rafał Trzaskowski prawdopodobnie wygrał wybory prezydenckie, ale na skutek pisowskich fałszerstw wynik głosowania zmieniono. Tak wynika z analiz naukowców, tak wynika ze społecznego poparcia. Sfałszowane wybory a potem brak uchwały Sądu Najwyższego spowodowały, iż mamy dzisiaj uzurpatora Nawrockiego, który zajmuje ten urząd prawdopodobnie nielegalnie. A jednym z fundamentów demokracji jest zaufanie. Nie do polityków – to akurat bywa naiwne – ale do procedur. Do tego, iż głos oddany w wyborach zostanie policzony uczciwie, a jeżeli pojawią się wątpliwości, państwo zrobi wszystko, by je rzetelnie wyjaśnić. I właśnie tu zaczyna się problem, który w Polsce narasta od lat, a dziś staje się niebezpiecznie widoczny.
W kolejnych sprawach dotyczących możliwych przestępstw wyborczych prokuratury potrafią najpierw wskazywać na nieprawidłowości, a następnie… umarzać postępowania. Bez aktu oskarżenia. Bez jasnego wskazania winnych. Bez odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy wybory rzeczywiście przebiegły w sposób, który nie budzi żadnych wątpliwości.
Jeżeli w toku postępowań pojawiają się ustalenia o błędach w liczeniu głosów, zamianie protokołów czy nieprawidłowym przypisywaniu głosów kandydatom, a mimo to nikt nie ponosi odpowiedzialności karnej, to nie jest to drobiazg proceduralny. To jest sygnał alarmowy. Bo obywatel słyszy wtedy: „coś było nie tak, ale nie na tyle, by ktokolwiek odpowiadał”.
W debacie publicznej coraz częściej pojawiają się opinie, iż skala i charakter nieprawidłowości mogły mieć realny wpływ na wynik wyborów prezydenckich. Jedni twierdzą, iż różnice były minimalne, inni – iż bez rzetelnego wyjaśnienia nigdy się nie dowiemy, kto faktycznie wygrał. I właśnie to „nigdy się nie dowiemy” jest najbardziej destrukcyjne. Demokracja nie znosi próżni informacyjnej. jeżeli państwo nie daje jasnych odpowiedzi, robią to emocje, podejrzenia i teorie.
Prokuratura, która zbyt łatwo sięga po umorzenie, wysyła fatalny sygnał: wybory są świętością tylko na papierze. W praktyce – jeżeli sprawa jest politycznie niewygodna lub systemowo kłopotliwa – lepiej ją zamknąć i liczyć, iż społeczeństwo zapomni. Tyle iż społeczeństwo nie zapomina. Ono traci wiarę.
I tu dochodzimy do sedna. Problemem nie jest to, iż ktoś kwestionuje wynik wyborów. Problemem jest to, iż państwo nie potrafi – albo nie chce – tych wątpliwości przeciąć jednoznacznym, przejrzystym i bezkompromisowym działaniem. Bez tego żyjemy w demokracji fasadowej: formalnie wszystko się zgadza, ale w środku zostaje pustka.
Mieliśmy szansę sprawdzić jak wyglądał proces fałszerstw. Mieliśmy szansę postawić bandytów z PiS przed sądem. Mieliśmy…

1 dzień temu








![NOWY WIŚNICZ- BOCHNIA. Ostatnie pożegnanie śp. Marii Serafińskiej-Domańskiej [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/01/IMG-20260109-WA0004-1.jpg)

