Badanie „Polityki” i pracowni Opinia24 ma pokazywać wyraźne ochłodzenie nastrojów Polaków wobec Ukrainy i Ukraińców. Już sam zakres pytań jest wymowny: pomoc wojskowa, unijne aspiracje Kijowa, ewentualna obecność polskich żołnierzy przy porozumieniu pokojowym. To sygnał, iż po latach wielkich kosztów i emocji Polacy coraz głośniej pytają o granice solidarności.
Sondaż, który pokazuje zmianę tonu
„Polityka” opublikowała wyniki badania zleconego pracowni Opinia24 dotyczącego stosunku Polaków na Ukrainę, Ukraińców, pomocy wojskowej w wojnie z Rosją, unijnych aspiracji Kijowa oraz ewentualnego wysłania polskich żołnierzy do nadzorowania przyszłego porozumienia pokojowego. Bankier.pl odnotował temat, wskazując na zmianę nastrojów w Polsce.
Już sam dobór pytań pokazuje, gdzie przeniósł się spór. Nie chodzi wyłącznie o współczucie dla napadniętego państwa. Chodzi o koszt, odpowiedzialność, bezpieczeństwo i polityczną wzajemność. Po czterech latach wojny na Ukrainie polskie społeczeństwo nie reaguje już wyłącznie odruchem serca. Coraz częściej chce bilansu.
To nie jest powód do triumfu ani do pogardy wobec kogokolwiek. To jest moment politycznej trzeźwości. Naród, który poniósł konkretne koszty pomocy, ma prawo pytać, co zyskała Polska, gdzie są granice zobowiązań i czy elity państwowe potrafią odróżnić solidarność od polityki prowadzonej na kredyt zaufania obywateli.
Order, pamięć i sygnał dla prezydenta
Z dostępnej części publikacji „Polityki” wynika, iż jednym z pytań była ocena decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Według tygodnika 55 proc. respondentów poparło tę decyzję, w tym 38 proc. zdecydowanie.
Ta liczba ma znaczenie symboliczne. Order Orła Białego nie jest zwykłym gestem protokolarnym. To najwyższe polskie odznaczenie, znak ciągłości państwa i pamięci narodowej. o ile większość ankietowanych akceptuje jego odebranie prezydentowi Ukrainy, oznacza to, iż w relacjach Warszawa-Kijów pękło coś więcej niż dyplomatyczna uprzejmość.
W tle jest sprawa, której nie da się zamieść pod dywan: polska pamięć o Wołyniu, stosunek państwa ukraińskiego do UPA, ekshumacje, szacunek dla ofiar i elementarna symetria w traktowaniu wrażliwości obu narodów. Polska pomoc dla Ukrainy była ogromna. Ale pomoc nie odbiera Polakom prawa do pamięci. I nie odbiera polskiemu państwu prawa do stawiania warunków.
Solidarność nie może oznaczać ślepoty
Rosja pozostaje agresorem. To fakt podstawowy. Polska ma interes w tym, by imperialna polityka Moskwy nie posuwała się dalej na Zachód. Pomoc Ukrainie może być więc częścią twardego realizmu bezpieczeństwa, a nie sentymentalnym gestem.
Ale właśnie dlatego ta polityka musi być rozliczalna. o ile kolejne rządy chcą wysyłać sprzęt, pieniądze, wsparcie polityczne i kapitał dyplomatyczny, powinny mówić Polakom jasno: jaki jest cel, koszt, limit i oczekiwany zwrot dla polskiego bezpieczeństwa. Bez tego poparcie społeczne będzie topniało. I nie naprawią tego moralizatorskie połajanki z liberalnych redakcji.
Najbardziej niebezpieczna byłaby dziś ucieczka w dwie skrajności. Pierwsza to ślepa ukrainofilia, w której polski interes ma milczeć, bo każde pytanie uznaje się za „antyukraińskie”. Druga to emocjonalne odwrócenie się od Ukrainy w sposób korzystny dla Kremla. Polska potrzebuje trzeciej drogi: realizmu narodowego, kontroli kosztów, twardej polityki pamięci i zimnej oceny ryzyka.
Stawka dla Polski
Sondaż „Polityki” nie powinien być czytany jak ciekawostka z rynku badań opinii. To ostrzeżenie dla władzy. Polacy nie chcą już polityki, w której ich portfele, bezpieczeństwo i pamięć historyczna są traktowane jak dodatek do cudzych strategii.
Kijów ma prawo bronić własnego interesu. Warszawa ma obowiązek bronić polskiego. Dojrzałe relacje między państwami nie polegają na udawaniu, iż trudne sprawy nie istnieją. Polegają na tym, iż pomoc, sojusz i pamięć układa się według realnych interesów, a nie według presji emocjonalnej.
Dla Polski stawka jest konkretna: bezpieczeństwo granic, koszt dalszej pomocy, pozycja w regionie i godność własnej historii. o ile elity tego nie zrozumieją, społeczne ochłodzenie będzie postępować. I wtedy rachunek za brak realizmu zapłacą nie komentatorzy, ale zwykli Polacy.
Źródło: Bankier.pl
Czytaj także
- CBOS: 80 proc. Polaków widzi, iż na sporze z Ukrainą korzysta Rosja
- CBOS: 59 proc. popiera odebranie orderu Zełenskiemu, 75 proc. chce współpracy z Ukrainą
- Zełenski uhonorował UPA. Dworczyk: to była gra na „efekt flagi”







