Pokazał Wałęsie skany dokumentów. Awantura na urodzinach byłego prezydenta

54 minut temu

- Wyrzucicie go, czy ja mam go wyrzucić? - pytał Lech Wałęsa, wskazując na pracownika prawicowej telewizji wPolsce24. Podczas organizowanych w Warszawie urodzin byłego prezydenta reporter poruszył temat teczek TW "Bolka". - Tutaj mamy takie skany dokumentów, czy pan poznaje te dokumenty? - pytał bohatera Solidarności.

Polsat News
Były prezydent Lech Wałęsa

Do awantury doszło we wtorek w Muzeum Narodowym w Warszawie. Odbywała się tam konferencja "Wolność w praktyce", zorganizowana z okazji 83. urodzin Lecha Wałęsy.

Były prezydent - jeszcze zanim wszedł do obiektu - został zaczepiony przez pracownika prawicowej telewizji wPolsce24. - Panie prezydencie, czy dwa słówka możemy z panem zamienić? - zwrócił się do bohatera Solidarności. Wałęsa zgodził się na rozmowę.

- Tutaj mamy takie skany dokumentów, czy pan poznaje te dokumenty? - pytał go pracownik wPolsce24, wskazując na donosy podpisane przez TW "Bolka".

Szok❗️
Wałęsa zaatakował dziennikarza wPolsce24❗️

Rafał Jarząbek chciał zadać kilka prostych pytań Lechowi Wałęsie. Natychmiast zaczęły się wyzwiska i agresja ze strony kilku osób. Mikrofon szarpał także sam Lech Wałęsa❗️

📌 Subskrybuj nasz kanał https://t.co/cby8MJUntf
📺… pic.twitter.com/bOAcgqFUru

— wPolsce24 🇵🇱 #TuJestPolska (@wPolscepl) September 29, 2026

- Pan sobie d...ę wytrzyj tym, bo do tego się to nadaje - odpowiedział mu były prezydent.

Spięcie na urodzinach Lecha Wałęsy, interweniował jego syn. "Śmieć, nie dokument"

Wałęsa, dopytywany, czy na dokumentach widnieją jego podpisy, odpowiedział przecząco. Pracownik telewizji wszedł za nim do budynku muzeum. Następnie próbował kontynuować temat choćby po tym, jak Wałęsa usiadł przy stole.

W pewnym momencie interweniował syn byłego prezydenta, Bogdan Wałęsa. Wyrwał sporne dokumenty z rąk reportera i je pogniótł. - Proszę pana, żeby pan wyszedł na spokojnie. Proszę stąd wyjść - apelował.

- Te dokumenty są i tak w archiwach - odpowiedział mu pracownik wPolsce24.

ZOBACZ: Kuriozalne oświadczenie Wałęsy. Mówił o "analfabetycznym debilizmie"

- Dobrze, proszę stąd wyjść. To jest śmieć, nie dokument - skontrował Bogdan Wałęsa. - My mamy imprezę, człowieku, zamkniętą. Daj nam spokój - apelował.

Lech Wałęsa spiął się z reporterem. "Wyrzucicie go, czy ja mam wyrzucić?"

Po tych słowach pracownik telewizji przypomniał, iż posiada istotną akredytację na wydarzenie z udziałem bohatera Solidarności. - Wiesz, co robię na twoją akredytację? To, co zwykle się robi na te rzeczy. Do widzenia - odpowiedział mu syn Wałęsy.

Mimo tych słów mężczyzna zdołał ponownie podejść do byłego prezydenta i próbował go zapytać m.in. o to, "jak to jest z jego analfabetyzmem" oraz "czy przystoi, żeby prezydent był analfabetą". To nawiązanie do niedawnego umorzenia śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie. Prokuratura przekazała w komunikacie, iż w latach 70. był on "wtórnym analfabetą" i nie sporządzał długich rękopisów.

ZOBACZ: Śledztwo ws. Lecha Wałęsy umorzone. Świadkowie: Był wtórnym analfabetą

- Od...prz się człowieku - zwrócił się do niego Wałęsa. Następnie próbował chwycić mikrofon mężczyzny. - Chcesz, żebym ci potłukł to? - groził były prezydent.

W pewnym momencie bohater Solidarności zwrócił się do obsługi imprezy. - Wyrzucicie go, czy ja mam go wyrzucić? Wyrzuć go pan, bo ja go wyrzucę - zapowiadał. Ostatecznie organizatorom udało się wyprosić pracownika stacji z imprezy.

WIDEO: Sienkiewicz o Orlenie: Jesteśmy o krok od absolutnej katastrofy motoryzacyjnej
Idź do oryginalnego materiału