Jarosław Kaczyński najwyraźniej postanowił po raz kolejny udowodnić, iż nic nie podsyca emocji jego elektoratu tak skutecznie, jak opowieść o upokorzeniu Polski przez Niemcy. I jak zwykle doszedł do wniosku, iż fakty to zaledwie drobna przeszkoda na drodze do tworzenia nowej, politycznie użytecznej mitologii. Tym razem bohaterem tej opowieści jest Donald Tusk i słynna już podróż przywódców Polski, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii z Rzeszowa do Kijowa w maju tego roku.
Z tamtych wydarzeń najlepiej zapamiętano nie treść rozmów dotyczących bezpieczeństwa Ukrainy i przyszłej architektury europejskiej, ale zdjęcia pokazujące, iż Tusk jechał do Kijowa innym wagonem niż Merz, Starmer i Attal. Z prostego faktu technicznego — organizacyjnego wręcz — prawicowa opozycja uczyniła wtedy dowód na „niższość” Polski. I Kaczyński właśnie postanowił do tej narracji wrócić.
Podczas Kongresu Młodych ECR prezes PiS został zapytany przez Adama Bielana, co czuł, gdy „kanclerz Niemiec Friedrich Merz wskazywał Tuskowi wagon II klasy”. Kaczyński nie próbował choćby ukrywać, iż ta anegdota bardziej pasuje do publicystycznej farsy niż do rzeczywistości: „Chcę być precyzyjny. Nie wiem, czy to był wagon II klasy, ale w każdym razie to nie był ten wagon, w którym jechali ci najważniejsi i to było rzeczywiście bardzo przykre”.
A więc nie wiadomo, jaki to był wagon. Nie wiadomo, dlaczego Tusk jechał osobno. Nie wiadomo, czy ktokolwiek cokolwiek „wskazywał”. Ale wiadomo jedno: prezes PiS już wie, iż była to „degradacja Polski”. To kolejny przykład tego, jak w polityce Kaczyńskiego fakty są zbędne — liczy się opowieść. A ta opowieść musi być dramatyczna, prowincjonalnie symboliczna i obowiązkowo podszyta obsesją na temat Niemiec.
Narracja prezesa rozwija się dalej, jakby była gotowym scenariuszem do szkolnej akademii o dumie narodowej: „Wiem jedno, iż go po prostu nie wpuszczono do tego głównego wagonu”. Nie wiadomo, skąd ta pewność, skoro kilka zdań wcześniej Kaczyński przyznaje, iż adekwatnie nic nie wiadomo. Ale logika polityczna ma swoje prawa: jeżeli teza brzmi „Tusk został upokorzony”, to świat — choćby trzeba go było skręcić w rulon — musi jej się podporządkować.
Najmocniej uderza jednak nie sama groteskowość tej opowieści, ale jej banalny cel. Prezes PiS używa incydentu z pociągu jako dowodu na rzekomą uległość Tuska wobec Niemiec. „Najgorsze było to, iż on nie tylko nic nie zrobił, (…) ale po prostu kornie się odwrócił i poszedł. To naprawdę pokazuje, iż te zależności jego wobec Niemiec są bardzo daleko idące” — mówi Kaczyński.
W jego narracji Tusk nie jest polskim premierem jadącym na spotkanie w sprawie bezpieczeństwa Ukrainy. Jest „zależnym politykiem Berlina”, który pokornie przyjmuje polecenia od Merza — rzekomego kanclerza, choć Merz kanclerzem nigdy nie był i prawdopodobnie nie będzie. To kolejna wada tej opowieści: Kaczyński nie tylko ignoruje fakty, ale jeszcze wplata w nie realia równoległego świata.
Problem polega na tym, iż takie „prawdy objawione” prezesa PiS nie są już tylko zabiegiem retorycznym. One budują realne przekonania polityczne jego elektoratu. Kreują obraz Europy jako pola nieustannego upokorzenia Polski i Polaków. Zmuszają obywateli do myślenia o własnym państwie jak o słabym, zewnętrznie manipulowanym podmiocie, którego premier musi błagać o miejsce w wagonie.
To nie tylko androny — choć są nimi bez wątpienia. To metoda polityczna polegająca na wmawianiu społeczeństwu, iż Polska jest krajem drugiej kategorii, chyba iż rządzi nią PiS. Gdy jednak spojrzeć na fakty, majowa podróż była jedną z najbardziej symbolicznych demonstracji europejskiej solidarności z Ukrainą. A to, iż premier Polski był w Kijowie w gronie najważniejszych liderów Zachodu, nie mieści się w logice opowieści Kaczyńskiego.
Bo ta logika nie służy opisowi świata. Ona służy wyłącznie jego polityce.
I właśnie dlatego prezes PiS „wraca do sprawy wagonu” — bo fakty nigdy nie były dla niego tak ważne jak legendy, które pomagają mu dzielić i mobilizować. I dopóki będzie wierzył, iż te legendy działają, dopóty będzie je powtarzał. Choćby brzmiały jak najzwyklejsze androny.

11 godzin temu












