Po rozejmie przyjdzie test. Polska musi szykować służby

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Po rozejmie przyjdzie test. Polska musi szykować służby


Medyk pola walki Damian Duda ostrzegł 21 sierpnia w Polsat News, iż po końcu lub zamrożeniu wojny na Ukrainie Polska przez cały czas będzie mierzyć się z ryzykiem przemytu broni i radykalizacji części ludzi po froncie. To oznacza konkretny test dla policji, granic i odporności państwa.

Pokój nie znosi ryzyka

Damian Duda zwrócił uwagę na rzecz, o której w Polsce zbyt często mówi się dopiero wtedy, gdy problem stoi już pod drzwiami. Koniec walk na Ukrainie, choć pożądany z punktu widzenia bezpieczeństwa regionu, nie będzie magicznym wyłączeniem wojennych skutków. Broń, doświadczenie bojowe, urazy psychiczne, przemyt i grupy przestępcze nie znikają wraz z podpisem pod rozejmem.

To jest trzeźwy realizm, nie straszenie. Polska pomagała Ukrainie wobec rosyjskiej agresji i miała w tym własny interes bezpieczeństwa. Ten sam interes narodowy wymaga dziś myślenia o dniu po wojnie. Państwo, które czeka na kryzys, zamiast go wyprzedzać, samo wystawia obywateli na rachunek.

Wojna na Ukrainie już teraz wpływa na codzienność Polaków, czego przykładem są alarmy i reakcje po rosyjskich uderzeniach tuż za naszą wschodnią granicą. DN pisał ostatnio, iż rosyjski atak na Ukrainę znów dotknął Polaków, bo poderwano lotnictwo i ostrzegano mieszkańców części województw. To pokazuje prostą prawdę: granica nie zatrzymuje wszystkich skutków wojny.

Broń, ludzie i przestępczość

Najpoważniejszym ryzykiem po zakończeniu lub zamrożeniu wojny będzie nielegalny obieg broni. Konflikt pełnoskalowy zostawia po sobie ogromny rynek sprzętu, amunicji i kontaktów. Zorganizowane grupy przestępcze zawsze szukają ludzi, którzy potrafią używać przemocy, omijać procedury i działać pod presją.

Duda wskazuje właśnie na ten splot: przemyt broni i radykalizację części byłych żołnierzy. Nie oznacza to odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców ani pogardy wobec ludzi wracających z frontu. Oznacza obowiązek chłodnej oceny ryzyka. Człowiek po latach wojny potrzebuje pomocy, kontroli i jasnych reguł. Przestępca będzie próbował wykorzystać jego doświadczenie, desperację albo traumę.

Podobne obawy zgłaszały już polskie służby. Gen. insp. Marek Boroń, komendant główny policji, mówił w Polsat News, iż po wojnie problemem może być przemyt broni i wzrost przestępczości zorganizowanej. Policja zapowiadała zmiany organizacyjne, w tym wzmocnienie walki z aktami terroru kryminalnego, cyberprzestępczością i grupami działającymi ponad granicami.

Polska nie może być korytarzem bez kontroli

Dla Polski stawka jest konkretna: bezpieczeństwo ulic, granicy, infrastruktury i portfeli obywateli. o ile broń z frontu trafi do gangów, zapłaci za to zwykły człowiek. o ile służby nie będą wymieniały informacji, zapłacą za to miasta przy szlakach transportowych. o ile państwo uzna, iż wszystko samo się uspokoi, zapłacimy za cudzą naiwność.

Trzeba więc mówić o kontroli granicznej, współpracy policyjnej, rozpoznaniu kanałów przemytu, wsparciu psychologicznym dla weteranów oraz konsekwentnym ściganiu tych, którzy próbują z wojny zrobić biznes. To nie jest sprzeczne z pomocą dla Ukrainy. To warunek odpowiedzialnej polityki wobec własnych obywateli.

W tle pozostaje Rosja. Kreml prowadzi wojnę czołgami, destabilizacją, presją informacyjną i testowaniem odporności sąsiadów. jeżeli Moskwa nie osiągnie celu na froncie, będzie szukała pęknięć gdzie indziej. Każdy niekontrolowany kanał przemytu i każdy słaby punkt służb jest dla niej zaproszeniem.

Realizm zamiast dobrych chęci

Polska prawica od lat powtarza, iż bezpieczeństwo nie jest dekoracją państwa. Jest jego pierwszym obowiązkiem. Dlatego po możliwym zakończeniu wojny na Ukrainie potrzebne będą nie konferencje o empatii, ale twarda robota: granica, wywiad, policja, sądy, kontrola broni i kooperacja z państwem ukraińskim tam, gdzie to służy polskiemu interesowi.

Pokój za wschodnią granicą będzie dobrą wiadomością. Ale spokój w Polsce nie zrobi się sam. o ile chcemy uniknąć importu wojennych skutków, przygotowania muszą zacząć się przed rozejmem, a nie po pierwszej większej sprawie kryminalnej z bronią z frontu.

Źródło: Polsat News

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału