Po referendum w Krakowie. Nowy prezydent miasta nie będzie miał łatwo

1 godzina temu

Tuż po ogłoszeniu oficjalnych wyników referendum w Krakowie i odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego ruszyła giełda nazwisk jego potencjalnych następców. Pęd do rządów pod Wawelem jest ogromny, tymczasem nowy prezydent nie będzie miał łatwo. Trzeba choćby stwierdzić, iż będzie miał pod górkę. I to bez względu na to, kto nim zostanie.

Ta teza wynika z faktu, iż obecna Rada Miasta Krakowa nie została odwołana. Prezydent, którego Krakowianie wybiorą na przełomie sierpnia i września, będzie musiał z nią współpracować. Sformułowanie „będzie musiał” pokazuje, iż nie zrobi wszystkiego, co sobie zaplanuje, słowo „współpracować” to teoria, bo bardziej prawdopodobny jest klincz.

Zacznijmy analizę od faworyta w wyścigu wyborczym do prezydenckiego gabinetu – Łukasza Gibały. Ewentualny prezydent Łukasz Gibała będzie miał Radę Miasta, w której większość popierała odwołanego Aleksandra Miszalskiego. Prezydent Gibała może zmienić magistrat, dokonać rewolucji personalnej w miejskich spółkach i jednostkach, ale to rada uchwala budżet miasta. Nowe pomysły mogą być utrącane. Radni nie mogą zwiększać deficytu, ale mogą go zmniejszać. jeżeli prezydent Gibała zaproponuje swoje nowe projekty, rada musi mu „dać” na nie pieniądze. A skoro sytuacja jest tak trudna, jak to ma wynikać z zarzutów wobec odwołanego prezydenta, nowe zadania moga być utrącane w myśl poprawy finansów miasta.

Załóżmy, iż przedterminowe wybory wygra kandydat Prawa i Sprawiedliwości. To w praktyce polityczna wojna. Jakiekolwiek dodatkowe pieniądze z budżetu państwa będą dla takiego prezydenta niedostępne. Do tego dojdzie sfrustrowany Łukasz Gibała tylko jako radny, a nie prezydent miasta.

Prezydent z Konfederacji lub ugrupowania Grzegorza Brauna? Jazda bez trzymanki! A kooperacja z radą praktycznie wykluczona. choćby PiS może się obawiać, iż gdyby takiemu prezydentowi coś wyszło w Krakowie, to za rok w wyborach parlamentarnych to jeszcze większy kłopot dla PiS po prawej stronie sceny politycznej.

To może jednak ktoś z Koalicji Obywatelskiej albo Nowej Lewicy, czyli ktoś kto będzie miał większość w radzie? Taki prezydent też będzie miał pod górkę! Z tyłu głowy będzie miał doświadczenia poprzednika i wizję kolejnego referendum odwoławczego. A krytyka jego działań będzie taka sama lub jeszcze większa niż wobec odwołanego prezydenta. W takiej atmosferze trudno będzie podejmować racjonalne decyzje.

Wniosek? Chętni do objęcia rządów Krakowie powinni mocno przemyśleć swoje marzenia. Niespełna trzy lata rządów mogą nowego prezydenta sprowadzić na sam dół tak jak ostatnie dwa lata skończyły karierę polityczną Aleksandra Miszalskiego.

Grzegorz Skowron

Idź do oryginalnego materiału