Coraz więcej (i coraz częściej!) pojawia się informacji dotyczących polityków PiS podsłuchiwanych przez… służby podległe PiS. Na nieoficjalnej liście ma już się znajdować 30 nazwisk. I to samej partyjnej wierchuszki.
Osoby wypowiadające się o tej skandalicznej sprawie sugerowały, iż inwigilowano po to, by Jarosław Kaczyński miał „kwity” nie tylko na politycznych przeciwników, ale również na sojuszników. Tymczasem prawda okazuje się jeszcze bardziej przygnębiająca.
– Według moich informacji Pegasus był używany wobec polityków PiS nie tylko po to, aby poszukiwać haków, ale aby sprawdzać, co prywatnie mówią o Kaczyńskim. I ta wiedza decydowała o tym, czy i na jakim miejscu ten ktoś znajdował się na listach wyborczych PiS. Straszne – napisał mecenas Roman Giertych.
Według moich informacji Pegasus był używany wobec polityków PiS nie tylko po to, aby poszukiwać haków, ale aby sprawdzać co prywatnie mówią o Kaczyńskim. I ta wiedza decydowała o tym, czy i na jakim miejscu ten ktoś znajdował się na listach wyborczych PiS. Straszne.
— Roman Giertych (@GiertychRoman) February 16, 2024
Brak słów. Naprawdę.