PiS zapowiada deportacje niepracujących Ukraińców w wieku poborowym

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: PiS zapowiada deportacje niepracujących Ukraińców w wieku poborowym


Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, iż po ewentualnym powrocie do władzy jesienią 2027 roku chce deportować z Polski Ukraińców w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie. Tobiasz Bocheński przedstawił ten krok jako jedną z pierwszych istotnych decyzji przyszłego rządu. To mocna deklaracja, ale jej wykonanie będzie wymagało precyzyjnych przepisów, a nie samego wyborczego hasła.

Bocheński składa jednoznaczną deklarację

Prawo i Sprawiedliwość wchodzi w spór o zasady dalszego pobytu obywateli Ukrainy w Polsce z wyraźną obietnicą. Jak podała Wirtualna Polska, europoseł PiS Tobiasz Bocheński zapowiedział deportację ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie są w Polsce legalnie zatrudnieni. Miałaby to być jedna z pierwszych ważniejszych decyzji partii po ewentualnym zwycięstwie w wyborach jesienią 2027 roku.

Bocheński powiązał tę zapowiedź z obroną Ukrainy przed rosyjską agresją. Stwierdził, iż deportowani mężczyźni mieliby możliwość walczyć za swoją ojczyznę, aby wojna szybciej się zakończyła. Sens polityczny tej wypowiedzi jest czytelny: Polska ma pomagać państwu napadniętemu przez Rosję, ale pomoc nie może oznaczać bezterminowego utrzymywania szczególnych zasad wobec osób zdolnych do pracy i obrony własnego kraju.

Legalna praca jako warunek uczciwości

Państwo polskie ma prawo oczekiwać, iż cudzoziemiec korzystający z bezpieczeństwa na jego terytorium przestrzega prawa i legalnie pracuje, jeżeli pozwalają mu na to wiek, zdrowie oraz sytuacja życiowa. Legalne zatrudnienie oznacza podatki, składki i udział w kosztach funkcjonowania wspólnoty. Praca na czarno uderza natomiast w polskich pracowników, uczciwych przedsiębiorców i budżet państwa.

To właśnie ten warunek, a nie narodowość sama w sobie, stanowi sedno zapowiedzi Bocheńskiego. Taka granica jest zasadna. Nie wolno jednak zastępować nią indywidualnej oceny sytuacji człowieka. Student, osoba niezdolna do pracy, opiekun zależnego członka rodziny czy człowiek legalnie utrzymujący się z oszczędności nie znajduje się w tym samym położeniu co ktoś świadomie pracujący poza prawem. Uczciwa polityka migracyjna musi rozróżniać te przypadki.

Zapowiedź musi zostać przełożona na prawo

Obecne regulacje nie pozwalają sprowadzić całej sprawy do prostego równania: brak legalnej pracy oznacza natychmiastową deportację. Obywatele Ukrainy objęci ochroną czasową mogą legalnie przebywać w Polsce do 4 marca 2027 roku, a dostęp do rynku pracy opiera się na szczególnych procedurach. Sama utrata zatrudnienia nie jest automatycznie równoznaczna z nielegalnym pobytem.

PiS mówi przy tym o działaniu po wyborach jesienią 2027 roku, a więc już po obecnym terminie ochrony czasowej. Do tego czasu stan prawny może się zmienić. jeżeli partia chce potraktować swoją deklarację poważnie, powinna przedstawić projekt obejmujący podstawę decyzji administracyjnej, tryb odwoławczy, katalog wyjątków oraz zgodność z prawem międzynarodowym. Deportacja jest aktem władzy państwowej, nie narzędziem do budowania efektownego nagrania w mediach społecznościowych.

Osobną kwestią pozostaje kooperacja z władzami w Kijowie. Polska nie może samodzielnie rozstrzygać, kto podlega mobilizacji na Ukrainie ani kierować kogokolwiek wprost na front. Może natomiast suwerennie określać warunki pobytu cudzoziemców na własnym terytorium i wykonywać prawomocne decyzje powrotowe. Te dwie sprawy trzeba oddzielić, aby polityczna twardość nie zamieniła się w prawny chaos.

Polski interes wymaga porządku i konsekwencji

Po latach nadzwyczajnej pomocy dla uciekających przed wojną Polska potrzebuje przejrzystych reguł. Pierwszeństwo powinny mieć bezpieczeństwo obywateli, szczelność systemu, legalna praca i odpowiedzialność za wspólne koszty. Wsparcie Ukrainy w obronie przed Rosją pozostaje zgodne z polskim interesem, ale nie zwalnia Warszawy z obowiązku kontroli migracji.

Zapowiedź PiS trafia więc w realny problem, ale jej wartość poznamy dopiero po przedstawieniu konkretnego prawa. Polacy mają prawo wiedzieć, kogo dokładnie obejmą nowe zasady, jakie będą wyjątki i w jaki sposób państwo zapobiegnie arbitralnym decyzjom. Suwerenność nie polega na głośnych słowach. Polega na zdolności ustanowienia jasnych reguł i ich sprawiedliwego egzekwowania.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału