Marcin Witko, kiedyś poseł PiS, rządzi Tomaszowem Mazowieckim od 2014 roku. Choć startował z własnego komitetu, i tak wiązany jest z tą partią. Jest też jednym z nielicznych prezydentów w skali kraju, którymi partia Jarosława Kaczyńskiego mogła się w ostatnich latach chwalić.
Chełm, Stalowa Wola, Otwock... – kilka takich miast było.
Tymczasem w Tomaszowie Mazowieckim nastąpiło takie polityczne trzęsienie ziemi, iż trudno nie być w szoku. Bo tu PiS postanowił wyrzucić swojego prezydenta z partii.
Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego: To kabaret
Przeglądam lokalne media i nie mogę wyjść ze zdumienia. Kilka dni temu lokalny PiS – z udziałem posłów Antoniego Macierewicza i Anny Milczanowskiej – zorganizował konferencję prasową, na której ogłoszono, iż jest to wydarzenie związane "z usunięciem, tak naprawdę skreśleniem z listy członków PiS" prezydenta Marcina Witko.
Pod nagraniem z konferencji ludzie komentują: "Dawno kabaretu w TM nie było. Widzę, iż się rozkręcamy", "Poziom absurdu niedościgniony", "Kabaret jak się patrzy". Ktoś pisze: "Popłakałam się ze śmiechu. Jedni, którzy mówią, i ci, o których mowa, są siebie warci. A to wystąpienie to istny odlot – kabaret level hard". Są też brawa dla prezydenta miasta. I zupełnie przeciwne reakcje wobec Antoniego Macierewicza.
Konferencja odbyła się 24 stycznia. Po niej wszystkie lokalne portale ogłosiły, iż Marcin Witko został wyrzucony/wydalony z PiS.
Macierewicz o antypolskiej decyzji i zdradzie narodowej
O co poszło? Chodzi o decyzję ws. odwołania starosty PiS Mariusza Węgrzynowskiego i powołanie na jego miejsce Dariusza Kowalczyka z PSL. Pomijając powody, rozwścieczyło to Antoniego Macierewicza (to jego okręg wyborczy i bastion).
Podczas konferencji grzmiał, iż to decyzja antypolska i najgroźniejsza "nie tylko dla społeczeństwa tomaszowskiego, ale także reprezentuje agresję w całej Polsce". Padły choćby słowa o "zdradzie narodowej".
– To się stało w sposób szokujący w momencie, gdy zagrożone zostało całe polskie rolnictwo, kiedy podjęto decyzję, żeby rolnictwo zniszczyć i Polskę zniszczyć, w tym samym momencie część tutejszego środowiska kierowanego przez pana Witko doprowadziła do wyrzucenia z funkcji starosty tego człowieka, który gwarantował bezpieczeństwo społeczeństwa – przemawiał Macierewicz.
Odwołany starosta, jednocześnie szef PiS w powiecie tomaszowskim, też nie szczędził uszczypliwości pod adresem prezydenta. Portal Tomaszów Mazowiecki Nasze Miasto cytuje jego słowa: – Swoją karierę samorządową i polityczną zawdzięcza Prawu i Sprawiedliwości i dzisiaj mamy podziękowanie tego człowieka. Wchodzi w koalicję z PSL, z KO, jak również z lokalnym komitetem Wszyscy Razem po to, żeby odwołać nie tylko starostę z PiS, ale cały zarząd powiatu.
Stwierdził jeszcze, iż "koniunktura polityczna zmieniła się i prezydent pokazuje swoje prawdziwe oblicze" oraz zaapelował do sympatyków prawicy, by więcej nie oddali "głosu na tego człowieka".
Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego: Nic do mnie nie dotarło
Co na to prezydent? Były poseł PiS (2011) i wieloletni członek Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę? W jednym z wcześniejszych wpisów na FB Marcin Witko pisał: "Zawsze powtarzam: na pierwszym miejscu musi być dobro miasta i ludzi, którzy tu żyją, nie partyjne szyldy, nie osobiste urazy, nie polityczne kalkulacje".
A dzień po konferencji Macierewicza zamieścił zdjęcie z wnuczką z wymownym komentarzem: "Gdyby z namiotu wyrzuciła mnie moja Kochana Wnusia, oj wtedy byłoby mi naprawdę przykro".
"Wyrzucenie z partii .... tylko Pana wzmocni", "To oznaka bezsilności" – reagowali komentujący. Wspomniany wcześniej portal przytacza też jego słowa, z których wynika, iż Marcin Witko raczej nie przejął się sytuacją. "To, o czym mówili poseł Milczanowska, poseł Macierewicz i radny Węgrzynowski, na razie przynajmniej, nie ma potwierdzenia w oficjalnych dokumentach, bo nic do mnie nie dotarło" – czytamy.
Przypomniał też, iż prezes PiS mówi ostatnio o jedności i współpracy. "Odnoszę wrażenie, iż osoby, które wzięły udział w konferencji, nie zrozumiały tych słów lub ich nie słyszały" – wytknął. Lokalne działania starosty nazwał zaś "destrukcją nie do zaakceptowania". – Zapewniam, iż ta sytuacja nie ma wpływu na system moich wartości – stwierdził.
Trzeba przyznać, walki różnych frakcji w PiS nie są już dla nikogo tajemnicą. Tych lokalnych również nie brakuje.

1 godzina temu










